#VolleyThrowback: Puchar Świata 1965

 

Gdy myślimy o Pucharze Świata w siatkówce, najczęściej przychodzą nam do głowy skojarzenia: Japonia, najcięższy siatkarski turniej, kwalifikacja olimpijska, sukcesy ostatnich lat, medale biało-czerwonych. Nie wszyscy jednak wiedzą, że zanim Puchar Świata na stałe przeniósł się do Kraju Kwitnącej Wiśni, nie był aż tak morderczym turniejem, jak obecnie, zwycięstwo nie dawało przepustki na igrzyska, a całość swój początek ma… w Polsce. Przypomnijmy sobie zatem pierwszy, jakże ważny dla biało-czerwonych turniej międzynarodowy – Puchar Świata 1965.

55 lat temu… krajobraz siatkarskiego świata

Rok 1965. Na świecie panuje zimna wojna i podział wpływów politycznych na blok wschodni i zachodni. Od kilku lat nie tylko Niemcy, ale cała Europa podzielona jest Murem Berlińskim. W siatkówce jesteśmy rok po rozegraniu pierwszego turnieju olimpijskiego, po pięciu Mistrzostwach Świata i sześciu Mistrzostwach Europy. Na arenie międzynarodowej od kilkunastu lat dominuje reprezentacja Związku Radzieckiego, która rzadko kiedy schodzi z najwyższego stopnia podium, ustępując wówczas głównie Czechosłowacji, czy Rumunii. Od 18 lat funkcjonuje Międzynarodowa Federacja Piłki Siatkowej. Niespełna dwa lata wcześniej powstała Europejska Konfederacja Piłki Siatkowej. Jesteśmy też w momencie, w którym sety rozgrywane są do 15, a punkty zdobywa się tylko przy własnej zagrywce. Z wyjątkiem tie-breaka, bo w przypadku piątej parii każda zwycięska akcja daje punkt. Jesteśmy też w momencie, gdy siatkarze są graczami uniwersalnymi, bez odgórnie przyjętych pozycji. Nie istnieje również doskonale nam obecnie znana pozycja libero. Reprezentacja Polski do swoich największych sukcesów zaliczyć może czwarte miejsce na Mistrzostwach Świata w 1956 roku we Francji i cztery lata później w Brazylii. Po nieudanych kwalifikacjach olimpijskich na igrzyska w Japonii w 1964 roku, ze stanowiska trenera ustępuje Gwidon Grochowski. Zastępuje go Zygmunt Kraus, który funkcję pierwszego szkoleniowca męskiej kadry seniorów obejmuje już po raz trzeci.

Puchar Świata – historyczny turniej w Polsce

Podczas Mistrzostw Świata w 1962 roku ogłoszono, powstanie nowego „Turnieju Kontynentów”, którego początkowym gospodarzem miała być Francja. 24 lutego 1965 roku Francuska Federacja Siatkówki poinformowała jednak FIVB o wycofaniu się z roli gospodarza zawodów. Powodem było kolidowanie pierwotnie ustalonego terminu (od 22 do 29 sierpnia 1965 roku) z organizowaną w Budapeszcie Letnią Uniwersjadą (od 26 sierpnia do 5 września 1965 roku). Tym samym pierwsza edycja Pucharu Świata odbyła się od 12 do 19 września 1965 roku w Polsce. Rywalizacja miała miejsce w pięciu polskich miastach: Warszawie, Szczecinie, Mielcu, Kielcach i Łodzi. Wzięło w niej udział jedenaście reprezentacji: Polska, ZSRR, Jugosławia, Czechosłowacja, Rumunia, Węgry, NRD, Bułgaria, Holandia, Francja oraz jedyny przedstawiciel pozaeuropejski – Japonia. Drugą kadrą spoza naszego kontynentu miała być ekipa z Meksyku. W ostatniej chwili wycofała się jednak z rozgrywek i została zastąpiona polskim klubem. Stal Mielec, bo o tej drużynie mowa, rozegrała towarzyskie spotkania z ekipami grupy C w miejsce meczów z Meksykanami. Turniej podzielony został na dwie rundy: wstępną i finałową. Zygmunt Kraus powołał na Puchar Świata następującą dwunastkę biało-czerwonych: Zdzisław Ambroziak, Tadeusz Kiełpiński, Romualnd Paszkiewicz, Zbigniew Rusek, Wojciech Rutkowski, Ryszard Sierszulski, Tadeusz Siwek, Edward Skorek, Jerzy Suchanek, Waldemar Szczepanowski, Jerzy Szymczyk i Bohdan Tomaszewski.


Runda wstępna

Wszystkich uczestników podzielono na trzy grupy po cztery ekipy, które rywalizowały ze sobą systemem kołowym. Wszyscy mieli zapewniony dalszy awans, z tą różnicą, że dwie pierwsze reprezentacje z każdej z grup walczyć miały w rundzie finałowej o miejsca 1-6, pozostali o miejsca 7-11.

GRUPA A: Francja, Polska, Węgry, ZSRR

Mecze grupy A odbywały się w Warszawie. Najważniejszy i najbardziej zacięty pojedynek odbył się już pierwszego dnia, pomiędzy biało-czerwonymi a Związkiem Radzieckim. Choć Polacy wygrali pierwszą odsłonę, dwie kolejne padły łupem ich wschodnich sąsiadów. Podopieczni Zygmunta Krausa doprowadzili jednak do wyrównania wyniku i o zwycięstwie zadecydowała ostatecznie piąta partia, którą zwyciężyli nasi rywale. Pozostałe mecze nie miały tak dużego znaczenia. Polacy bez straty seta pokonali Francuzów i Węgrów, natomiast reprezentacja Związku Radzieckiego straciła jedną odsłonę na rzecz Trójkolorowych. Tym samym Sborna awansowała do rundy finałowej wygrywając grupę A, natomiast biało czerwoni uplasowali się tuż za nimi i jako wiceliderzy tabeli również uzyskali prawo do walki o miejsca 1-6.

GRUPA B: NRD, Holandia, Jugosławia, Czechosłowacja

Rywalizacja w grupie B rozegrana została w Szczecinie i była najbardziej zaciekła z całej fazy grupowej. Do ostatniego gwizdka nie było wiadomo, które reprezentacje awansują do walki o medale. Pewna gry o niższe miejsca była tylko reprezentacja Holandii, która przegrała wszystkie swoje spotkania. Pozostałe ekipy wygrały po dwa pojedynki, nie było w tej grupie niepokonanej reprezentacji. Ostatecznie o awansie zdecydowała ilość przegranych partii, a tym samym większe ratio setów. Swoje szanse na walkę o podium zaprzepaściła w ostatnim meczu Jugosławia, która rozegrała pięciosetowy pojedynek z Holendrami. W dalszej grze o stawkę pozostały natomiast ekipy z NRD i Czechosłowacji, które w swoich spotkaniach straciły odpowiednio cztery i pięć setów.

GRUPA C: Rumunia, Bułgaria, Japonia, Stal Mielec

Rozgrywki tej grupy odbyły się w Mielcu. Z uwagi na wycofanie się z turnieju reprezentacji Meksyku, mecze towarzyskie z pozostałymi ekipami rozegrali siatkarze miejscowej Stali. Szanse na awans do strefy medalowej zatem były w tej grupie największe, bowiem wyniki spotkań z mielecką drużyną nie miały znaczenia w zmaganiach. Najlepiej poradziła sobie reprezentacja Rumunii, która wygrała oba pojedynki i awansowała z pierwszego miejsca. Tuż za nią uplasowała się Japonia i również liczyła się w dalszej grze o medale. Bułgarzy natomiast, którzy przegrali oba spotkania turniejowe, mieli zmierzyć się w dalszej walce o miejsca 7-11.


Runda finałowa

Wszystkie ekipy rozegrały spotkania systemem kołowym. Wyjątkiem były pojedynki drużyn walczących o miejsca 1-6, które spotkały się ze sobą w fazie grupowej. Pary te nie rozgrywały ponownego meczu, a do tabeli zostały dopisane wyniki tamtych spotkań. Zatem niezależnie od miejsc, o które toczyła się walka, każda z ekip rozegrała po cztery mecze.

MECZE O MIEJSCA 7-11: Jugosławia, Francja, Węgry, Bułgaria, Holandia

Spotkania o miejsca dolnej części tabeli rozegrane zostały w Kielcach. Najlepiej poradziła sobie reprezentacja Węgier, która wygrała wszystkie mecze tej rundy i zajęła siódme miejsce w całym turnieju. Tuż za nimi uplasowała się ekipa Jugosławii, która przegrała tylko jedno spotkanie, właśnie z ekipą węgierską. Dwa zwycięstwa w tym etapie i ostateczną dziewiątą pozycję wywalczyła reprezentacja Bułgarii. Honorowy jeden mecz w całym turnieju wygrała reprezentacja Holandii, ogrywając Francję w czterech partiach i zajmując tym samym przedostatnie, dziesiąte miejsce. Żadnego zwycięstwa w Pucharze Świata nie odnotowali natomiast Trójkolorowi, kończąc na ostatniej pozycji.

MECZE O MIEJSCA 1-6: NRD, Rumunia, ZSRR, Czechosłowacja, Polska, Japonia

Mecze strefy medalowej odbyły się w Łodzi. Na tym etapie rozgrywek najlepiej poradzili sobie Polacy, którzy mimo dwóch pięciosetowych pojedynków z Japonią i Czechosłowacją, zanotowali komplet zwycięstw. Z kolei ekipa Związku Radzieckiego niespodziewanie uległa w tie-breaku reprezentacji z Kraju Kwitnącej Wiśni. Japończycy w tym etapie wygrali jeszcze jedno spotkanie, gdy w trzech partiach zostali pokonani przez Czechosłowację. Jedno zwycięstwo zanotowała reprezentacja NRD, natomiast ekipa z Rumunii przegrała wszystkie spotkania rundy finałowej.

Ostateczne rozstrzygnięcie

Jeden set. Jednostka, która w ostatecznym rozrachunku zaważyła na wygranej całego turnieju przez Związek Radziecki, kosztem biało-czerwonych. Podopieczni Zygmunta Krausa zdobyli srebrny medal Pucharu Świata, na najniższym stopniu podium stanęła natomiast reprezentacja Czechosłowacji. Polacy byli o włos od wygranej całego turnieju, jednak drugie miejsce również było niebywałym sukcesem. Po raz pierwszy w historii biało-czerwoni przywieźli medal z imprezy międzynarodowej. A „złota era” Wagnera była dopiero przed nimi…

WYNIKI WSZYSTKICH SPOTKAŃ POLAKÓW:

Faza grupowa:
12.09.1965 r.: Polska – ZSRR 2:3 (15:8, 6:15, 13:15, 15:5, 7:15)
13.09.1965 r.: Polska – Francja 3:0 (15:3, 15:5, 15:9)
14.09.1965 r.: Polska – Węgry 3:0 (15:6, 15:7, 15:10)

Faza finałowa:
16.09.1965 r.: Polska – Japonia 3:2 (15:8, 15:9, 6:15, 8:15, 15:5)
17.09.1965 r.: Polska – NRD 3:1 (15:11, 15:8, 10:15, 15:9)
18.09.1965 r.: Polska – Czechosłowacja 3:2 (3:15, 15:10, 7:15, 15:11, 15:9)
19.09.1965 r.: Polska – Rumunia 3:1 (15:6, 8:15, 15:8,15:9)

KLASYFIKACJA KOŃCOWA:

1. ZSRR
2. POLSKA
3. CZECHOSŁOWACJA
4. Japonia
5. NRD
6. Rumunia
7. Węgry
8. Jugosławia
9. Bułgaria
10. Holandia
11. Francja

SKŁAD REPREZENTACJI POLSKI:

Zdzisław AMBROZIAK, Tadeusz KIEŁPIŃSKI, Romuald PASZKIEWICZ, Zbigniew RUSEK, Wojciech RUTKOWSKI, Ryszard SIERSZULSKI, Tadeusz SIWEK, Edward SKOREK, Jerzy SUCHANEK, Waldemar SZCZEPANOWSKI, Jerzy SZYMSZYK, Bohdan TOMASZEWSKI oraz trener Zygmunt KRAUS.

źródło: informacje własne / Krzysztof Mecner "80 lat polskiej siatkówki" – opracowanie własne
fot. Daria Jańczyk (VOLLEYWORLD / Daria Jańczyk Photography)

Komentarze
No votes yet.
Please wait...
Anna Maria Węglicka

Anna Maria Węglicka

Pochodzę z Przasnysza, jednak od kilku lat mieszkam w Warszawie, gdzie pracuję i narzekam na niedosyt siatkarskich wydarzeń ;) Pasją do siatkówki zaraził mnie mój Dziadek. W tej dyscyplinie sportu najbardziej interesuje mnie historia reprezentacji Polski, nie wyobrażam sobie też, by po meczu nie zajrzeć w "cyferki", czyli statystyki z rozegranego spotkania. Na co dzień nie potrafiłabym funkcjonować bez przyjaciół, muzyki, dobrej książki czytanej wieczorem i kawy ;) Z VOLLEYWORLDem związana jestem od jego powstania. I chociaż początkowo byłam dość sceptycznie nastawiona do tego pomysłu, teraz przyznaję, że była to jedna z najlepszych decyzji w moim życiu :)