Kewin Sasak: To było dla mnie ważne przełamanie
Na przełomie 2025 i 2026 roku Kewin Sasak zmagał się z poważnym urazem barku. Od początku sezonu reprezentacyjnego, ze względu na wciąż trwającą rehabilitację i powrót do pełnej sprawności, występował głównie jako zmiennik Bartłomieja Bołądzia. Podczas Memoriału Wagnera dawał jednak coraz dłuższe i pewniejsze zmiany, potwierdzając swoją gotowość do udziału w Mistrzostwach Europy.

Naderwanie mięśnia nadgrzebieniowego oraz uszkodzenie obrąbka stawu ramiennego, co doprowadziło także do podrażnienia mięśni bicepsa – tak brzmiała diagnoza, którą atakujący Bogdanki LUK Lublin i reprezentacji Polski usłyszał na początku tego roku. I chociaż po trzech miesiącach przerwy wrócił do gry na play-offy, to zabrakło go w pierwszym tygodniu Ligi Narodów w Chinach. Przechodził wtedy rehabilitację w Spale, a do kadry dołączył dopiero w drugim tygodniu VNL, rozgrywanym w Gliwicach., gdzie zastąpił kontuzjowanego Aleksa Nasevicha. Jak przyznaje Kewin Sasak, najtrudniejsze chwile ma już za sobą:
– Powrót po ciężkiej kontuzji nie jest łatwy i zawsze jest to kwestia czasu. Najważniejsza jest stabilizacja i niezaprzątanie sobie głowy sytuacją zdrowotną. Jeśli wszystko jest dobrze, pozostaje tylko skupić się na treningu, a z każdym meczem przychodziło tez ogranie się z drużyną. Tak naprawdę wczoraj (podczas meczu z USA na Memoriale Wagnera – przyp. red.) rozegrałem pierwsze od bardzo dawna spotkanie w dłuższym wymiarze czasowym. Od finału w PlusLidze za dużo nie pograłem, więc to było dla mnie ważne przełamanie. Jestem zadowolony z tego, jak to wyglądało, ale wiem też, nad czym trzeba jeszcze popracować. Myślę, że ta optymalna forma przyjdzie na najważniejsze momenty nadchodzącego turnieju.
Atakujący zwrócił też uwagę na dyspozycję Bartłomieja Bołądzia i rywalizację o miejsce w wyjściowym składzie:
– Jeśli jest dwóch atakujących na wysokim poziomie i każdy chce się pokazać z jak najlepszej strony, to jest to bardzo motywujące i dobrze wpływa na obydwu z nas. Bartek jest aktualnie w bardzo dobrej formie i jeśli będę musiał wchodzić z ławki, to jest to normalne i będę się starał, żeby moje wejścia były jak najlepsze.
Na dobrą dyspozycję obu atakujących w perspektywie nadchodzących Mistrzostw Europy wskazuje też rozgrywający Marcin Komenda, który na co dzień gra z Sasakiem w jednym klubie:
– Bartek Bołądź gra świetnie, ale na tak wymagających turniejach różnie bywa u sportowców, dlatego dobrze mieć szeroki skład. Jestem pewien, a nawet jestem przekonany, że będzie dobrze.
Biało-czerwoni rozpoczną swoje zmagania drugiego dnia turnieju, 10 września, w bułgarskiej Sofii. W fazie grupowej zmierzą się kolejno z Portugalią, Izraelem, Macedonią Północną, Ukrainą i Bułgarią.
fot. Julia Babel

