James Baldwin Essay The Fire Next Time Tefl Cover Letter Tips From Hiring Perbedaan Antara Pt Cv Dan Firma Birthmark Summary Nathaniel Northwestern Phd English

#PlusLiga: pierwsza kolejka nowego sezonu PlusLigi zakończona

 

PlusLiga ruszyła! Równo pół roku od ostatniego meczu siatkarze zaingurowali sezon 2020/2021, który zapowiada się niezwykle emocjonująco. I jeśli sytuacja z koronawirusem niczego nie pokrzyżuje, to emocje będą sięgały zenitu do ostatniego, finałowego spotkania. Za nami pierwsza kolejka, w której to nie brakowało doskonałych wymian i błysku wielu spragnionych gry zawodników.

Stal Nysa – Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 0:3 (19:25, 13:25, 16:25) 
MVP: Łukasz Kaczmarek

Beniaminek z Nysy po 15 latach ponownie wrócił do najwyższej klasy rozgrywkowej, co niezwykle ucieszyło tamtejszych kibiców. Jednak już w pierwszym meczu trafili na jednego z najmocniejszych przeciwników – Grupę Azoty ZAKSĘ Kędzierzyn-Koźle, z którym to w inaugurującej kolejce rozegrali derby Opolszczyzny. Pierwszy set do połowy był mocno wyrównany, jednak od stanu 14:14 drużyna Nikoli Grbicia przejęła inicjatywę, nie pozwalając w żadnym secie zbliżyć się przeciwnikowi. Trener widząc przewagę, jaką osiągnęła jego drużyna w pewnym momencie pozwolił, aby rezerwowi kontynuowali grę. I dobrze wykonali swoje zadanie. Kędzierzynianie pewnie pokonali Stal Nysę bez straty seta, nie dając przeciwnikowi rozwinąć skrzydeł.


Cerrad Enea Czarni Radom – Indykpol AZS Olsztyn 3:2 (25:17, 23:25, 19:25, 25:21, 15:13) 
MVP: Dawid Konarski.

W drugim spotkaniu kolejki emocje były zdecydowanie większe i do ostatniej piłki ważyły się losy zwycięstwa. Po dwóch stronach siatki mieliśmy starcie atakujących reprezentacji Polski – Dawida Konarskiego i Damiana Schulza. Pierwszego seta dość pewnie wygrała drużyna Radomia, prowadzona przez Roberta Prygla, która zaprezentowała wysoki poziom w obronie i skuteczne kontrataki. W drugiej partii losy się całkowicie odmieniły. Olsztynianie pod wodzą Daniela Castellaniego przez większość seta dominowali, jednak problemy pojawiły się w końcówce. Mimo czteropunktowej przewagi, radomianie zdołali doprowadzić do stanu 19:19, a następnie nawet zyskać dwa oczka przewagi nad rywalem. Gdy wydawało się, że pewnie zmierzają po drugi wygrany set, Damian Schulz wykonał dwa punktowe ataki. Następne dwie akcje również padły łupem przyjezdnych, dzięki czemu to olsztynianie wygrali seta, doprowadzając do wyrównania. W trzecim secie tylko początek był wyrównany, bo już po kilku punktach to drużyna z Mazur zyskała przewagę, której nie oddała do końca partii, wychodząc na prowadzenie w całym spotkaniu. Czwarty set był zdecydowanie najbardziej wyrównany. Jednak w końcówce to radomianie wykazali się większym skupieniem, z dobrej strony pokazali się Dawid Konarski, Bartosz Firszt oraz Dawid Dryja, którzy w głównej mierze przyczynili się do wygrania czwartej partii, co oznaczało, że zawodników czekał tie-break. W decydującym secie na dość wysokie prowadzenie wyszli radomianie. Po zmianie stron przewaga została błyskawicznie nadrobiona przez olsztynian, dla których pojawiła się ostatnia nadzieja na wygranie spotkania. Jednak w końcówce większą determinacją mogła pochwalić się drużyna z województwa mazowieckiego, ich przeciwnicy popełnili kilka błędów, co przyczyniło się do tego, że radomianie mogli cieszyć się z wygranej i dopisać sobie pierwsze 2 punkty w nowym sezonie.


Cuprum Lubin – PGE Skra Bełchatów 1:3 (25:20, 22:25, 28:30, 24:26)
MVP: Norbert Huber

Przed spotkaniem głównym faworytem byli bełchatowianie. Jednak początek spotkania mógł ich niezwykle zaskoczyć – przegrywali bowiem z niżej notowanym rywalem aż 2:7. Lubinianie dominowali w każdym elemencie gry, z dobrej strony pokazał się już od początku nowy nabytek – Ronald Jimenez, a Miguel Tavares Rodrigues dobrze rozprowadzał piłki do swoich zawodników, dokładając również trudną zagrywkę. Podopieczni Michała Mieszka Gogola próbowali odrobić straty, lecz nieskutecznie. Zawodnicy Marcelo Fronckowiaka wygrali pierwszą partę, sprawiając tym sporą niespodziankę. Drugi set był już bardziej wyrównany, chociaż w dalszym ciągu nie brakowało dobrej gry lubinian. Pod koniec partii to jednak żółto-czarni przejęli inicjatywę i doprowadzili do wyrównania w setach. W trzeciej partii widać było, jak obie drużyny chcą wyjść na prowadzenie. Wyrównany stan utrzymywał się do samego końca a rozstrzygnięcie zapadło po grze na przewagi. W tym secie z bardzo dobrej strony pokazali się Milad Ebadipour i Norbert Huber, których gra przyczyniła się do wygrania seta przez własną drużynę. Grę na przewagi mogliśmy zaobserwować również w czwartym i jak się okazało ostatnim już secie. Po dość długiej przewadze bełchatowian przeciwnikowi udało się doprowadzić do wyrównania w samej końcówce. Jednak to doświadczenie dziewięciokrotnych Mistrzów Polski sprawiło, że to właśnie oni mogli cieszyć się ze zdobycia trzech punktów, chociaż niewiele brakowało, aby drużyny podzieliły się zdobyczą punktową.


Ślepak Malow Suwałki – GKS Katowice 0:3 (18:25, 22:25. 25:27)
MVP: Miłosz Zniszczoł

Do połowy pierwszego seta gra była bardzo wyrównana. Z biegiem czasu to goście zaczęli zyskiwać przewagę, której nie stracili do końca partii. Początek drugiego seta należał do katowiczan, przez co trener gospodarzy Andrzej Kowal był zmuszony do wzięcia czasu. Od tej pory suwałczanie odrobili straty i wrócili do gry. Jednak ich dominacja nie trwała długo. Co prawda, suwałczanie próbowali zbliżać sie do rywala, jednak wiele to nie zmieniło i w drugiej partii ponownie zespół ze Śląska okazał się lepszy. Trzeci set długo dawał nadzieję na przedłużenie spotkania, gdyż gospodarze prowadzili nawet trzema punktami w połowie seta. W końcówce goście doprowadzili do wyrównania grając z przeciwnikiem piłka za piłkę w akcjach na przewagi. Jednak to ekipa z Katowic, po punktach Buchowskiego i Jarosza, mogła cieszyć się z wygrania ostatniego seta i całego spotkania.


MKS Będzin – VERVA Warszawa Orlen Paliwa 1:3 (20:25, 14:25, 25:20, 24:26)  
MVP: Piotr Nowakowski

Ten mecz można porównać do wczorajszej potyczki PGE Skry Bełchatów z Cuprum Lubin, tam przed rozpoczęciem spotkania to bełchatowianie byli stawiani do roli zdecydowanego faworyta, a jednak walka była niezwykle zacięta i niewiele brakowało do sprawienia sensacji. Podobnie było w tym meczu, drużyna z Warszawy uważana za faworyta spotkania musiała się mocno wysilić, aby zgarnąć komplet punktów. Pierwszy set był niezwykle wyrównany, będzinianie pokazali dobrą grę, a drużyna ze stolicy dopiero w końcowej części seta uzyskała przewagę i wygrała pierwszą partię. Drugi set był pod dyktando gości, którzy nie pozwolili zbliżyć się przeciwnikowi i wygrali drugą partię. W trzecim secie zawodnicy Jakuba Bednaruka wyciągnęli wnioski i zdecydowanie lepiej zaprezentowali się w porównaniu z wcześniejszymi partiami. Na ataku doskonale spisywał się Rafał Faryna, którego gra przyczyniła się do tego, że jego drużyna wygrała trzecią partię, zmniejszając w ten sposób przewagę warszawiaków. Większość czwartego seta układa się po myśli zawodników Andrei Anastasiego, jednak w końcówce będzinianie doprowadzili do wyrównania i pojawiła się szansa na tie-break. Jednak to drużyna ze stolicy, wykorzystując swoje doświadczenie nie pozwoliła rywalowi na podział punktów i pewnie wygrała czwartego, ostatniego seta. W drużynie z Warszawy z bardzo dobrej strony pokazał się nowy atakujący Michał Superlak, który jeszcze w zeszłym sezonie reprezentował barwy swojego dzisiejszego przeciwnika.


Aluron CMC Warta Zawiercie – Jastrzębski Węgiel 2:3 (21:25, 25:19, 25:19, 25:27, 12:15)
MVP: Tomasz Fornal

Na ostatni mecz pierwszej kolejki zdecydowanie warto było czekać. Była to prawdziwa gratka dla kibiców siatkówki. Przed pierwszym gwizdkiem minimalnym faworytem była drużyna Jastrzębskiego Węgla, z drugiej strony wiadomo było, że ekipa z Zawiercia rozegra to spotkanie we własnej hali przy dopingu jurajskich kibiców. Jastrzębianie bardzo dobrze weszli w mecz, to oni wyznaczali rytm gry pewnie punktując przeciwnika, który mimo prób nie zdołał im zagrozić i to goście wygrali pierwszego seta. Druga partia była już pod dyktando gospodarzy, którzy wyciągnęli wnioski i chcieli ponownie nawiązać walkę. I zrobili to skutecznie, nie pozwolili jastrzębianom odrobić przewagi, wygrali seta i doprowadzili w całej rywalizacji do remisu Trzecia partia tylko na początku była wyrównana, jastrzębianie bowiem ciągneli dobry fragment gry z wcześniejszego seta, a świetnymi zagrywkami mógł pochwalić się Dominik Depowski. Początek czwartej partii jednoznacznie wskazywał, że zawiercianie pewnie zmierzają po trzy punkty. Jednak mocne serwy Łukasza Wiśniewskiego dały sygnał do odrabiania strat. W kontrataku, jak i w całym spotkaniu, świetnie spisywał się Tomasz Fornal. W końcówce seta jastrzębianie stracili czteropunktowe prowadzenie i kwestia rozstrzygnięcia znów pozostała otwarta. Ostatnie piłki jednak zdecydowanie należały do Jurija Gladyra, którego mocne ataki ze środka doprowadziły do tie-breaka. Wiadomo już było, że drużyny podzielą się punktami. Decydująca partia rozpoczęła się od mocnego uderzenia gości, jednak gra Mateusza Malinowskiego dała nadzieję zawiercianom. Po chwili świetna postawa w ataku Rafała Szymury pozbawiły nadziei drużynę Igora Kolakovicia. Ostatnią piłkę zakończył Łukasz Wiśniewski i razem z jastrzębianami mógł cieszyć się z wygrania niezwykle ciężkiego spotkania.

źródło: informacja własna
fot. Daria Jańczyk (VOLLEYWORLD / Daria Jańczyk Photography)

Komentarze
No votes yet.
Please wait...
Maciej Dziedzic

Maciej Dziedzic

Siatkówka towarzyszy mi już od 15 lat, radość sprawia mi zarówno gra z przyjaciółmi, jak i emocje przeżywane z trybun podczas meczów, na które staram się regularnie jeździć. Na codzień studiuję prawo, a w wolnych chwilach lubię pograć na pianinie oraz perkusji. Dołączenie do zespołu Volleyworld było świetną decyzją!