Wielki powrót Mikołaja Sawickiego, historyczny sukces Polaków w LM

Po krótkiej przerwie wracamy z Waszym ulubionym VolleyWeekiem! O czym przeczytacie w dzisiejszej odsłonie? O wielkim powrocie Mikołaja Sawickiego, końcu Mistrzostw Świata, żałobie w świecie siatkówki, spadkowiczach z ekstraklasy i historycznym sukcesie polskich drużyn w Lidze Mistrzów.

Wrócił na boisko i zostaje w Lublinie!

Wielki zwrot akcji nastąpił w sprawie Mikołaja Sawickiego. Polska Agencja Antydopingowa (POLADA) po interwencji Światowej Agencji Antydopingowej (WADA) uchyliła zawieszenie zawodnika wynikające z pozytywnych testów antydopingowych z ubiegłego roku. Powodem odwieszenia jest błąd analizy próbek przez Polskie Laboratorium Antydopingowe (PLAD). Z informacji WADA do jej polskiego odpowiednika wynika, że wspomniana analiza próbek Mikołaja Sawickiego nie dała jednoznacznego wyniku na obecność w jego organizmie metaboliku modafinil acid, więc nie mogła zostać zakwalifikowana jako wynik pozytywny. Nie wyklucza to faktu, że w organizmie siatkarza mogła znaleźć się substancja zabroniona, jednak metoda analityczna PLAD nie dostarczyła wystarczających dowodów na jej obecność. W reakcji na odwieszenie Sawickiego, aktualny klub przyjmującego – Bogdanka LUK Lublin – który od początku okazywał wsparcie swojemu zawodnikowi, niezwłocznie przywrócił go do gry. Już w ostatnim meczu, przeciwko Aluronowi CMC Warcie Zawiercie siatkarz był zgłoszony do meczowego składu. Choć nie pojawił się na parkiecie w trakcie spotkania, to przed meczem ogłosił wraz z włodarzami klubu informację o przedłużeniu kontraktu na kolejny sezon.
Siatkarz był zawieszony od 30 maja ubiegłego roku, a feralne próbki pobrane zostały od niego po jednym z meczów finałowych przeciwko ekipie z Zawiercia. Być może to właśnie spowodowało, że po tym, jak zabrał głos tuż po piątkowym meczu, Klub Kibica drużyny z Zagłębia podjął próbę zagłuszenia siatkarza. Szybko jednak zareagowali fani gospodarzy, zgromadzeni w hali Globus, dzięki czemu Mikołaj Sawicki podziękował wszystkim za wsparcie i wiarę w jego niewinność.

W Krakowie o medale, ale nie Mistrzostw Świata

Pod koniec ubiegłego roku poznawaliśmy kolejne miasta i hale, w których rozegrane będą mecze Mistrzostw Świata 2027. I tak 16 października 2025 roku ogłoszono gdańsko-sopocką Ergo Arenę, 4 listopada olsztyńską Uranię, 21 listopada łódzką Atlas Arenę, a 18 grudnia katowicki Spodek. Brakowało jeszcze jednego miasta, w którym miałyby odbyć się te najważniejsze mecze – o medale. 2 marca 2026 roku na specjalnie zorganizowanej konferencji prasowej ogłoszono, że będzie to Kraków i tamtejsza Tauron Arena, w której odbędą się półfinały oraz mecze o brąz i złoto. Nie było to żadnym zaskoczeniem dla siatkarskiej Polski, bo to właśnie w tym mieście od wielu lat rozgrywany jest Memoriał Wagnera i turniej finałowy Pucharu Polski.
Zaskoczenie jednak przyszło już 3 dni później, 5 marca 2026 roku. Na stronie FIVB pojawił się komunikat, zgodnie z którym Mistrzostwa Świata 2025 były ostatnią imprezą o tej nazwie. Od przyszłego roku turniej będzie nazywał się Puchar Świata w Piłce Siatkowej FIVB. Zdaniem federacji, wzmocni to pozycję siatkówki jako sportu globalnego. Warto jednak zaznaczyć, że jeszcze do niedawna siatkówka miała turniej o takiej nazwie, w którym regularnie występowali biało-czerwoni. Czy więc zmiana nazwy mundialu to na pewno dobry pomysł?

Siatkarski świat w żałobie

4 marca w wieku 78 lat zmarł Aleksandar Boricić, który kilka tygodni temu przebył udar. Po zakończeniu kariery siatkarskiej, Boricić pracował jako trener, a następnie był prezesem Jugosłowiańskiej Federacji Piłki Siatkowej, Federacji Piłki Siatkowej Serbii i Czarnogóry oraz Serbskiej Federacji Piłki Siatkowej. W 2015 roku został wybrany Prezydentem Europejskiej Konfederacji Siatkówki (CEV). Funkcję pełnił do 2024 roku, a w kolejnych latach zasiadał w zarządzie FIVB. Pogrzeb wieloletniego działacza siatkarskiego odbył się 7 marca w Belgradzie.

Do medali jeszcze chwila, ale spadkowiczów już znamy

PlusLiga i Tauron Liga powoli wkraczają w decydującą fazę. Choć na ostateczną klasyfikację i rozdanie medali trzeba będzie jeszcze poczekać, to już teraz wiemy, kto spadnie na zaplecze najwyższej klasy rozgrywkowej kobiet i mężczyzn.
Po trzech sezonach z PlusLigą pożegna się Steam Hemarpol Politechnika Częstochowa. Jest to niewątpliwie zaskoczenie, bo w klubie spod Jasnej Góry pokładane były duże nadzieje na powrót do tradycji siatkarskiej, z jakiej słynęła przez wiele lat dzięki sukcesom legendarnego AZS-u. Na rozegranie pozyskano Luciano de Cecco, a transfer Argentyńczyka był przed sezonem uważany za jeden z największych i najbardziej obiecujących. Klub występował również w tym sezonie w rozgrywkach Pucharu Challenge, gdzie dotarł do ćwierćfinału. Niestety na ligowych parkietach Częstochowianie nie radzili sobie najlepiej. Aktualnie mają na koncie 17 punktów i cztery zwycięstwa – 3:2 ze Ślepskiem Malow Suwałki w 4. kolejce i po 3:1 z: ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle w 12. kolejce, Barkomem Każany Lwów w 15. kolejce i JSW Jastrzębskim Węglem w 22. kolejce. Przed nimi jeszcze jeden mecz – z aktualnymi mistrzami Polski, jednak wynik tego spotkania nie zmieni w żaden sposób przesądzonego już losu ekipy spod Jasnej Góry.
Z kolei Tauron Liga boleśnie zweryfikowała tegorocznego beniaminka. EcoHarpoon NOWEL LOS Nowy Dwór Mazowiecki tuż przed końcem fazy zasadniczej zajmuje ostatnie miejsce w tabeli z dorobkiem zaledwie 5 punktów i jedną wygraną – 3:0 z Sokół & Hagric Mogilno w 18. kolejce. Warto wspomnieć, że ta wygrana Nowodworzanek, kosztowała posadę trenera Mogilanek Mateusza Grabdę, który zrezygnował z funkcji po porażce swojego zespołu.

Polskiego Final Four nie będzie… ale podium – kto wie?

W tym sezonie, po raz pierwszy w historii, w Lidze Mistrzów biorą udział cztery polskie drużyny. Do plusligowego podium z ubiegłego sezonu (Bogdanka LUK Lublin, Aluron CMC Warta Zawiercie, PGE Projekt Warszawa), dzięki dzikiej karcie przyznanej przez CEV, dołączyła Asseco Resovia Rzeszów. Mistrzowie i wicemistrzowie Polski zagwarantowali sobie miejsca w ćwierćfinale wygrywając swoje grupy. Z kolei na PGE Projekt Warszawa i Asseco Resovia Rzeszów czekała jeszcze faza play-off. Przeciwnikami stołecznych był włoski gigant Itas Trentino, a ekipy z Podkarpacia – belgijski Knack Roeselare. Nie obyło się bez emocji i złotego seta, jednak oba polskie kluby także zapewniły sobie awans do ćwierćfinałów. Tym samym na osiem europejskich zespołów walczących o strefę medalową, cztery miejsca zajmują nasze drużyny, co już w tym momencie jest historycznym sukcesem. Pary 1/4 prezentują się następująco:
Projekt WarszawaBogdanka LUK Lublin
CV Guaguas – Sir Sicoma Monini Perugia
Cucine Lube Civitanova – Aluron CMC Warta Zawiercie
Asseco Resovia Rzeszów – Ziraat Bankkart
Pierwsze mecze ćwierćfinałowe zostaną rozegrane między 24 a 26 marca, a spotkania rewanżowe – tydzień później. I choć na w pełni polskie Final Four nie ma szans, to już wiadomo, że w Turynie zamelduje się co najmniej jedna polska drużyna. Jednak apetyt rośnie w miarę jedzenia, jak mówi stare polskie porzekadło. Czy zatem w tym roku doczekamy się w całości biało-czerwonego podium? Tego dowiemy się najpóźniej 17 maja w Turynie!

fot. Julia Roik

Może Cię zainteresować