Pierwsze złoto Polaków w tym sezonie – za nami VNL 2025!
Nim siatkarze udali się na Filipiny walczyć o Mistrzostwo Świata, odbyła się VII edycja Ligi Narodów. Z Japonii Polacy przywieźli pierwsze złoto w tym sezonie.
Liga Narodów Siatkarzy to rozgrywany od 2018 roku turniej, który – mimo wielu podobieństw – w nowej formule zastąpił dotychczasową Ligę Światową. Triumf w rozgrywanym od 11 czerwca do 3 sierpnia turnieju był kolejnym sukcesem polskich siatkarzy i przystankiem w drodze po Mistrzostwo Świata.

Walka o finały
W fazie grupowej turnieju, trwającej od 11 czerwca do 15 lipca, wzięło udział 18 drużyn. Pierwszy etap rozgrywek w ramach VNL Mężczyzn rozegrany został w aż 9 różnych miejscach. Quebec, Rio de Janeiro, Xi’an, Burgas, Chicago, Belgrad, Gdańsk, Lublana oraz Chiba kolejno stawały się tłem ogromnych siatkarskich emocji. Do walki o awans do finałowego etapu stanęły reprezentacje Argentyny, Brazylii, Bułgarii, Chin, Francji, Holandii, Iranu, Japonii, Kanady, Kuby, Niemiec, Serbii, Słowenii, Turcji, Ukrainy, USA, Włoch oraz Polski. Spośród nich do dalszej fazy turnieju przeszło 8 zespołów. W ćwierćfinałach znaleźli się Francuzi, Słoweńcy, Włosi, Kubańczycy, Brazylijczycy, Chińczycy, Polacy oraz Japończycy.
Niespodzianki i rozczarowania
W fazie grupowej bez wątpienia niespodziankę sprawiła reprezentacja Chin, pod wodzą dobrze znanego Polakom Vitala Heynena, która po emocjonującym tie-breaku w Gdańsku pokonała drużynę z Kuby. Zaskoczyli również Bułgarzy, którzy po ponad 8 latach pokonali Polaków. Za jedno z największych rozczarowań można uznać odpadnięcie Amerykanów z turnieju na jego pierwszym etapie. Do fazy pucharowej nie weszli również prowadzeni przez Michała Winiarskiego Niemcy. Szokiem dla siatkarskiego środowiska była także postawa reprezentacji Serbii, zajmującej przez większość turnieju miejsce w końcówce tabeli.
Coraz bliżej medali
Najlepsza ósemka
Ćwierćfinały były pierwszymi meczami turnieju rozgrywanymi w japońskim Ningbo. W starciu z Chinami lepsi okazali się Brazylijczycy, Włosi pokonali Kubę, Polacy gładko przeszli przez mecz z Japonią, a Słoweńcy sprawili niespodziankę i odprawili do domu triumfatorów zeszłorocznej edycji VNL i aktualnych Mistrzów Olimpijskich – Francuzów.
Coraz bliżej podium – półfinałowe starcia
W grze pozostały cztery najlepsze zespoły, które rozegrały pomiędzy sobą dwa spotkania półfinałowe. Słoweńcom tym razem przyszło zmierzyć się z waleczną reprezentacją Włoch, a Polakom pozostało pokonać Brazylijczyków, aby po raz trzeci stanąć do walki w finałowym meczu Ligi Narodów. Wcześniej o triumf w tym turnieju walczyli w 2021 oraz w 2023 roku.
O ile droga Włochów nie była tak prosta, bowiem w czterech setach walczyli ze słoweńskim oporem, o tyle Polacy w półfinale pokazali totalną dominację nad Canarinhos, rozbijając rywala w trzech setach. Do zwycięstwa poprowadził Biało-Czerwonych Kewin Sasak. Atakujący w tym spotkaniu popisał się ponad 80-procentową skutecznością, kończąc niemal wszystkie posłane do niego piłki.
Do kogo trafią medale?
W meczach o stawkę spotykali się nie raz. W 2025 po raz kolejny Polakom przyszło walczyć o złoto z reprezentacją Włoch. Przed rozpoczęciem turnieju chyba nikt nie śmiał wątpić, że obydwie drużyny znajdują się w gronie faworytów do zajęcia najwyższego stopnia podium. Mimo zapowiedzi emocjonującego spotkania, podopieczni Ferdinando de Georgiego nie poradzili sobie w tym meczu z doskonałą grą Biało-Czerwonych. Drużyna Nicoli Grbicia rozbiła przeciwników, kończąc spotkanie w trzech setach i powtarzając swój sukces z 2023. Brązowe medale trafiły w ręce Brazylijczyków, którzy podnieśli się po porażce z Polakami i potrzebowali czterech setów, aby zatriumfować nad drużyną ze Słowenii. Dla Słoweńców to druga z rzędu porażka w meczu o brąz Ligi Narodów – w ubiegłym roku na ich drodze po medal stanęli reprezentacji Polski.
Droga po złoto – Polacy w turnieju
Sinusoida
Turniej tegorocznej Ligi Narodów bez wątpienia był specyficzny dla Polaków. Porażki przeplatały się z sukcesami, pierwszoplanowe postanie naszej kadry były nękane przez kontuzje, a na naszej drodze często zdecydowanie stawali rywale, po których nie spodziewalibyśmy się oporu. Droga była wyboista, ale ostatecznie zaprowadziła tam, gdzie powinna – na najwyższy stopień podium. A na podium Ligi Narodów żadna drużyna nie stawała tak często jak Biało-Czerwoni. Po udanym rozpoczęciu turnieju w chińskim Xi’an, gdzie kadra Nicoli Grbicia wygrała wszystkie spotkania w maksymalnie czterech partiach, nadzieje kibiców były duże. Nieco studziły je późniejsze spotkania, bowiem nie we wszystkich meczach polscy siatkarze radzili sobie dobrze. Dużym rozczarowaniem dla kibiców był bez wątpienia turniej w Gdańsku, w którym borykający się z problemami Polacy nie zawsze prezentowali oczekiwaną formę. Ostatecznie turniej w Gdańsku, a tym samym fazę grupową zakończyli zwycięstwem 3:2 nad reprezentacją Francji i rozpoczęli przygotowania do turnieju finałowego.
Plaga urazów
Zdrowotnie Liga Narodów nie była dla Polaków najszczęśliwszym turniejem. Ze względu na doskwierający ból pleców do Gdańska nie pojechał kapitan reprezentacji, Bartosz Kurek. Uraz kostki, którego przyjmujący doznał podczas treningu, wykluczył Aleksandra Śliwkę z walki o złoto w turnieju. To nie był jednak koniec nieszczęść na przyjęciu – z kłopotami borykał się również Tomasz Fornal, u którego w półfinałowym spotkaniu z Brazylią również pojawił się problem z kostką.
Nagrody w rękach Biało-Czerwonych
Mimo, że drużynę marzeń VNL poznaliśmy dopiero dzień po zakończeniu turnieju finałowego, to emocje przy ogłaszaniu najlepszych graczy tegorocznej edycji były ogromne. Wyróżniona została trójka Polaków – Kewin Sasak, Wilfredo Leon oraz Jakub Kochanowski. To jednak nie jedyna nagroda dla polskiego środkowego – Kochanowski otrzymał również tytuł MVP całego turnieju.
Fot. Julia Babel

