Liga Narodów Siatkarek 2025 w pigułce

VNL to coroczne przetarcie szlaków na start sezonu reprezentacyjnego. Jak w tym roku poradziły sobie siatkarki?

Siatkarska Liga Narodów, mimo zdecydowanie niższej niż Mistrzostwa Świata rangi, budzi duże zainteresowanie wśród kibiców. W końcu to tam można dowiedzieć się, jak na dalszą część sezonu przygotowane są poszczególne drużyny, jaki może być ewentualny rozkład sił, kto może zaskoczyć, a kto wręcz przeciwnie… Pamiętać należy jednak, że często są to też testy, niepełne składy, rotacje. Opcji jest wiele, jednak w przypadku siatkarek okazuje się, że ostatecznie i tak wygrywają… Włoszki!

Dookoła świata

Tym, co chyba najbardziej charakteryzuje rozgrywki VNL, są oczywiście podróże po świecie. Dla jednych jest to wada, dla innych zaleta, jednak kibice z odwiedzanych przez siatkówkę krajów, na pewno mogą czuć się usatysfakcjonowani widokiem najlepszych drużyn. Tak było i tym razem. Najpierw Ottawa, Rio de Janeiro i Pekin, później Stambuł, Hongkong i Belgrad, następnie Apeldoorn, Arlington i Chiba, a to wszystko zwieńczone finałami w Łodzi – to prawdziwa siatkarska podróż dookoła świata. Zawodniczki jednak na zwiedzanie zbyt dużo czasu nie miały, bo cel od samego początku był jasny – skupienie się na jak najlepszej grze.

W fazie grupowej dużo ciekawych spotkań, ale…

… bez większych niespodzianek, ponieważ zespoły, które stawiano w roli faworytów, z tej roli się wywiązały. W pierwszym tygodniu, zmagania odbywały się w Ottawie, Rio de Janeiro i Pekinie. Prawdziwa gratką dla siatkarskich kibiców mógł być tie-break meczu Czechy – Stany Zjednoczone, który zakończył się wynikiem 27:25 (!). W drugim tygodniu VNL przenieśliśmy się do Stambułu, Hongkongu i Belgradu, gdzie również obyło się bez większych zaskoczeń, a tabela z wynikami zaczynała wyglądowo przypominać swoją ostateczną wersję. Oczywiście pojedynki były bardzo zacięte, zwłaszcza pierwszego dnia zmagań, gdzie rozegrano aż pięć tie-breaków (z czego trzy w samym Belgradzie) oraz ostatniego dnia, który również obfitował w kilka pięciosetowych spotkań. Na ostatni tydzień grupowych zmagań, siatkarki przeniosły się do Apeldoorn, Arlington oraz Chiby. Po ostatnich meczach wszystko było już jasne i mogliśmy zobaczyć, które zespoły pojadą na finałowe starcia do Łodzi. A były to: Włochy, Brazylia, Japonia, Polska, Chiny, Turcja, Niemcy oraz Stany Zjednoczone.

A co działo się w Łodzi?

Po raz pierwszy turniej finałowy VNL siatkarek rozegrany został w Łodzi. Najlepsze żeńskie drużyny przyjechały do Polski, by walczyć o pierwsze trofeum w sezonie 2025. W pierwszych ćwierćfinałach zmierzyły się ze sobą Włoszki i Amerykanki (pewne 3:0 dla Włoch) oraz Polki i Chinki (zacięty pojedynek zakończony wygranym przez Polki tie-breakiem). Natomiast następnego dnia w ¼ do zmagań przystąpiły Japonki i Turczynki oraz Brazylijki i Niemki. Tutaj również, mieliśmy jeden bardzo zacięty i drugi bardzo pewny mecz. Japonia po tie-breaku pokonała Turcję, a Brazylia odniosła zwycięstwo w trzech setach. W półfinałach raczej nie było niespodzianek – Włoszki pokonały bardzo pewnie w trzech setach reprezentację Polski, a jako drugie w finale zameldowały się Brazylijki. Co prawda, wygrana nie przyszła im łatwo, bo potrzebowały aż pięciu setów, jednak ostatecznie to własnie te dwie najlpesze po fazie grupowej drużyny, zagrały między sobą i o złoty medal. Zanim jednak złoto, Polska i Japonia musiały stoczyć bój o trzecie miejsce, z którego górą, ku uciesze zgromadzonych w Atlas Arenie kibiców, wyszły biało-czerwone. Finał należał do niepokonanych Włoszek, a Brazylijki ugrały tylko jednego seta. Pozostałe partie były dość wyrównane, jednak górą w końcówkach była drużyna trenera Velasco i to ona świętowała kolejny złoty medal VNL.

Droga Polek do brązowego medalu

Najważniejsza informacja dla naszych siatkarek przed rozpoczęciem Ligi Narodów była taka, że niezależnie od zajętego po fazie grupowej miejsca, na pewno zagrają w Finałach z powodu prawa gospodarza. Nasze zawodniczki chciały jednak pokazać, że żadne takie prawa nie są im potrzebne i same swoją grą na ten awans zapracują. Tak też się stało. W pierwszym tygodniu zmagań polskie siatkarki odniosły trzy zwycięstwa, ulegając jedynie Turcji i tym samym zajmując czwartą pozycję w tabeli. Kolejne spotkania VNL-u to już spotkania w Belgradzie – wszystkie zakończone wygranymi biało-czerwonych i dające im przez to drugie miejsce. Ostatni tydzień fazy grupowej dla naszych siatkarek wiązał się z pojedynkami z Japonią czy Brazylią, w których to Polki musiały uznać wyższość przeciwniczek. Pozostałe dwa mecze już należały do tych wygranych, więc ostatecznie, po trzech tygodniach zmagań, polskie siatkarki awansowały do Finałów z 4. miejsca. A turniej finałowy to już zupełnie nowa historia, a przede wszystkim apetyt na medal, który to dla naszych reprezentantek byłby już trzecim z rzędu. W 2023 i w 2024 roku podopieczne Stefano Lavariniego wywalczyły brąz, a jak się później okazało i w 2025 przyszedł czas na powtórzenie tego sukcesu! Najpierw jednak, musiały stoczyć zacięty ćwierćfinałowy pojedynek z Chinkami. Zacięty, bo zakończony zwycięskim tie-breakiem. A w półfinale czekały już Włoszki, jedne z faworytek, późniejsze zwyciężczynie całej Ligi Narodów. I niestety dla nas, w pełni udowodniły swoją wyższość, pokonując Polki 3:0 i nie dając nam zdobyć w żadnym secie nawet 20 punktów. O bolesnej porażce trzeba było jednak szybko zapomnieć, ponieważ wciąż pozostawał do rozegrania mecz o brązowy medal, w którym po drugiej stronie siatki stanęły Japonki. Takie samo starcie w fazie grupowej zakończyło się zwycięstwem zawodniczek z Kraju Kwitnącej Wiśni, jednak w tym najważniejszym spotkaniu, gdzie stawką był medal, to biało-czerwone, niesione dopingiem publiczności, zwyciężyły i mogły cieszyć się z trzeciego z rzędu brązowego krążka.

Zwycięska passa trwa

Ostateczne rozstrzygnięcia chyba nie mogą nikogo dziwić. Włoszki od samego początku prezentowały bardzo dobrą formę, a po zakończeniu zmagań mają za sobą fenomenalną passę 29 zwycięstw z rzędu w oficjalnych spotkaniach. Podpieczne Velasco ostatni razy przegrały… 1 czerwca 2024 roku. Tak samo Brazylijki, zdobywczynie srebrnego medalu, potwierdziły swoją wysoką dyspozycję. A polskich kibiców na pewno cieszy już trzeci z rzędu brązowy medal naszych siatkarek, o którego zacięcie walczyły przez prawie dwa miesiące zmagań.

fot. Daria Jańczyk

Może Cię zainteresować

  • Cztery pory siatkówki – lato

    Końcówka grudnia to co roku czas oczekiwania na nowe początki, ale też podsumowań. Zatem – jaki był rok 2025 w siatkówce? Co dał, co zabrał?

  • Cztery pory siatkówki – co dalej?

    Końcówka grudnia to co roku czas oczekiwania na nowe początki, ale też podsumowań. Zatem – jaki był rok 2025 w siatkówce? Co dał, co zabrał? To podsumowałyśmy już w poprzednich odsłonach „Czterech pór siatkówki”. Pozostaje więc jeszcze jedno pytanie – co dalej?

  • Trzy mecze, dziesięć setów – 13. kolejka Tauron Ligi wystartowała

    W miniony weekend, gdy oczy kibiców zwrócone były w stronę Krakowa i finałów Tauron Pucharu Polski mężczyzn, rozpoczęła się 13. kolejka Tauron Ligi. Choć rozegrane zostały tylko trzy z sześciu spotkań, dostarczyły one sporo emocji i kilka wyraźnych sygnałów, że ligowa czołówka nie zamierza zwalniać tempa. Faworytki potwierdziły swoją dyspozycję, choć nie obyło się bez trudniejszych momentów.

  • Historyczny wyczyn beniaminka, emocje w Bydgoszczy i Opolu – jak wyglądała 15. kolejka Tauron Ligi?

    Tauron Liga jak zwykle nie zawodzi. Miniona kolejka przyniosła zarówno jednostronne spotkania, jak i mecze pełne zwrotów akcji. Nie obyło się bez momentów niepokoju i walki do ostatnich piłek. Kibice byli świadkami efektownych powrotów, tie-breaków oraz ważnych rozstrzygnięć w kontekście walki o play-offy i utrzymanie. Przed Wami podsumowanie 15. kolejki.