Remigiusz Kapica: Jesteśmy inną drużyną i tworzymy własną historię

 

Reprezentacja Polski juniorów pod wodzą trenera Michała Bąkiewicza zameldowała się w Bahrajnie, gdzie już w najbliższy czwartek rozpocznie bój o Mistrzostwo Świata do lat 21. Młodzi siatkarze na początku czempionatu zagrają kolejno z Brazylią (18 lipca), Włochami (19 lipca) i Kanadą (20 lipca). Tuż przed wylotem udało nam się zamienić dwa słowa z atakującym reprezentacji Polski – Remigiuszem Kapicą, który po trzech latach spędzonych w Szkole Mistrzostwa Sportowego w Spale już niedługo pojawi się na parkietach PlusLigi w barwach Indykpolu AZS Olsztyn.

Za Wami wiele tygodni ciężkiej pracy. Powiedz, jak czujesz się na finiszu przygotowań do nadchodzących Mistrzostw Świata?

Nie da się ukryć, że nie jest łatwo. Jak to po dwóch miesiącach ciężkiej pracy, czuć zmęczenie, ale jest też czas na odpoczynek, więc dajemy radę. Najważniejsze jest dobrze czuć się na mistrzostwach, a my jesteśmy na dobrej drodze.

W okresie przygotowań wielokrotnie zmienialiście bazę treningową. Byliście nad morzem, w górach i w Centralnej Polsce. Czy mieliście chwilę dla siebie, aby wyluzować, zwiedzić okolicę i spędzić trochę czasu poza halą? 

Czas na pewno był, ale powiem szczerze, że czasami zwyczajnie brakowało sił, aby gdzieś się przejść. Preferowaliśmy raczej swoje pokoje i odpoczynek.

Co jest mocną strony reprezentacji Polski juniorów? Czego mogą obawiać się Wasi rywale?

A co jeśli to przeczytają? Blok i obrona. I wysoka piłka! (śmiech) A tak poważnie to myślę, że z każdego skrzydła mamy co pokazać. To nie tak, że mamy żelazną szóstkę i tylko takim składem gramy. Wszyscy prezentujemy się na wysokim poziomie, każdy stara się grać jak najlepiej, każdy może wejść na boisko, pokazać coś innego, coś poprawić, w czymś pomóc. Można się zatem nas obawiać.

Prowadzi Was były reprezentant Polski – Michał Bąkiewicz. Jak oceniasz tę współpracę?

Jest to dobra współpraca. Trener to pozytywna postać i wspólnie tworzymy dobrą atmosferę pracy. Jest jak taki nasz papa.

Śledząc Wasze poczynania nie brak nam pewności, że jesteście świetnie zgraną ekipą, macie swój styl, charakter i tworzycie własną historię. Nie cichną jednak porównania do Waszych poprzedników z rocznika 1997. Czy czujecie z tego powodu jakąś presję?

Ciężko powiedzieć, jak się z tym czujemy. Ja nie za bardzo lubię takie porównania. To drużyna jakby z innej półki. Dużo wygrali, nawet wszystko. Tak jak powiedziałaś, każdy ma swój styl, każdy inaczej zapatruje się na granie i ma nieco odmienne metody. Osiągnięcia naszych starszych kolegów są imponujące i to na pewno jest jakaś poprzeczka, do której możemy dążyć, ale nie chcemy stawiać sobie dorównania im za cel. Każdy z nas wie, po co jedzie na te mistrzostwa i powinniśmy skupić się na tym, co jest dla nas najważniejsze w tym momencie.

Czas na trudne pytanie.

Czy ewentualnie można prosić o jakieś koło ratunkowe? (śmiech)

Jestem pewna, że poradzisz sobie bez niego. Jedziecie wygrać Mistrzostwa Świata czy bronić tytułu sprzed dwóch lat?

Wygrać.

Część reprezentantów ma za sobą doświadczenia z seniorskiej siatkówki w pierwszej lidze czy nawet PlusLidze. Czy daje Wam to dodatkową przewagę? 

Ja myślę, że jest to taki kontrast na tle tego, jak się prezentujemy. Jak wiadomo nie każdy tutaj jest z rocznika 1999, który grał już w seniorskich klubach, ale na moim przykładzie mogę powiedzieć, że dwuletnia gra w pierwszoligowej drużynie w Spale i możliwość ogrywania się z dorosłymi zawodnikami na pewno dużo nam dały, bo seniorska siatkówka to zupełnie inna siła i dynamika.

Bardzo dziękuję za rozmowę i w imieniu redakcji Volleyworld.pl życzę Wam wszystkim powodzenia na Mistrzostwach Świata w Bahrajnie!

 

Z Remigiuszem Kapicą rozmawiała Daria Jańczyk / fot. Daria Jańczyk Photography

Komentarze
No votes yet.
Please wait...
Daria Jańczyk

Daria Jańczyk

Fotografia i siatkówka są dwiema ogromnymi wyspami na morzu moich niesamowicie różnych zainteresowań. Jednak dopiero po połączeniu tych figurujących pasji w spójną całość powstało coś naprawdę niesamowitego. Taka praca daje mi ogromną radość, ale przede wszystkim stała się motorem, który napędza mnie w życiu poza boiskiem. Na co dzień wciąż się uczę, eksperymentuję, odkrywam, dużo się śmieję, podróżuję, poznaję wspaniałych ludzi, spełniam marzenia i staram się być dobrym, szczęśliwym człowiekiem, dzieląc się tym z innymi. Co więcej? Niech mówią za mnie moje zdjęcia :)