|

Sensacyjna 4. kolejka PlusLigi

4. kolejka PlusLigi obfitowała w niespodzianki. W Warszawie rozegrano tylko trzy sety, a w Lublinie faworyci ulegli przeciwnikom.

Czwartą kolejkę PlusLigi rozpoczęliśmy w czwartek 6.11. od meczu Indykpolu AZS-u Olsztyn z Energą Treflem Gdańsk. W pierwszym secie to goście dość szybko wysunęli się na prowadzenie – w pewnym momencie było już 15:20 dla drużyny z Gdańska, jednak gospodarze zaczęli odrabiać straty, a mocno przyczynił się do tego Moritz Karlitzek, ustrzelając asa. Paliwa w tej partii starczyło jednak tylko na zdobycie 21 punktów, bo po skutecznym ataku Nasevicha, gdańszczanie wygrali seta. Kolejne odsłony to już jednak zupełnie inna historia. Od początku drugiej to gospodarze zaczęli dyktować warunki spotkania i aż do samego końca utrzymywali przewagę (25:23). Trzecią partię olsztynianie rozpoczęli od prowadzenia, goście jednak szybko odrobili straty i wyrównali na 6:6. Dalsza część tej partii była zacięta, jednak to olsztynianie nabrali wiatru w żagle, czemu na pewno pomogła postawa Karlitzka, który w tej odsłonie zdobył aż sześć asów serwisowych! Tym samym trzeci set zakończył się wynikiem 25:21. Czwarta partia, a jak się później okazało, ostatnia tego meczu, to od początku do końca pewne prowadzenie gospodarzy. W wielu momentach przewaga wynosiła nawet osiem „oczek”. Ten set zakończył się wynikiem 25:21, tym samym Olsztyn zwyciężył 3:1 i po czwartej kolejce znajduje się piątym miejscu w tabeli. Wybór MVP spotkania chyba nie mógł nikogo dziwić – z 22 punktami dla drużyny został nim Moritz Karlitzek.

Hit kolejki dla Resovii

Kolejne czwartkowe spotkanie zdecydowanie można było nazwać hitem kolejki. PGE Projekt Warszawa podejmował Asseco Resovię Rzeszów i do tamtej pory obie drużyny pozostawały niepokonane. Kibice mogli mieć chrapkę na pięciosetowy pojedynek, ale spotkanie zakończyło się już w trzech setach i to zwycięstwem drużyny gości. Już w pierwszej partii widać było dominację drużyny Massima Bottiego, która prowadziła w nawet ośmioma punktami. Od początku błyszczał Artur Szalpuk, który notował 60% skuteczności w ataku. Pierwsza partia zakończyła się wynikiem 22:25 dla gości, czyli… zupełnie tak samo jak druga. Jednak w drugim secie początkowo prowadziła Warszawa i aż do 20 punkta pojedynek był dość wyrównany. Jednakże ze stanu 21:21 ostatecznie zrobiło się 22:25 i to rzeszowianom brakowało już tylko seta do zwycięstwa za trzy punkty. Na problemy Warszawy – Jakub Kochanowski, który po raz pierwszy w tym sezonie, po przerwie wynikającej z drobnego urazu, zameldował się na boisku, Jednak zarówno jego powrót, jak i punkty zdobywane przez Bartosza Bednorza nie dały rady na dobrze dysponowaną ekipę przyjezdnych, która w ostatnim secie zwyciężyła 24:26. Najlepszym zawodnikiem został wybrany Artur Szalpuk, który zdobył dla drużyny 16 punktów i zakończył mecz z 56% skuteczności.

Pewne zwycięstwo ZAKSy i Zawiercia

Pojedynki ZAKSY Kędzierzyn-Koźle z JSW Jastrzębskim Węglem wciąż wzbudzają w kibicach wiele emocji, ponieważ swego czasu te drużyny mierzyły się kilkukrotnie w ciągu jednego sezonu przy okazji różnych finałów. Tym razem, w ramach 4. kolejki triumfowali gospodarze, co dało im pierwsze zwycięstwo w tym sezonie. Końcówka pierwszego seta to całkowita dominacja kędzierzynian, bo o ile do 16 punktu gra u gości się jeszcze jakoś kleiła, to jak się później okazało, ten 16 punkt był ich ostatnim w pierwszym secie, a ZAKSA mogła cieszyć się bardzo pewnym zwycięstwem. Druga partia to już zupełnie inna historia, mimo to zakończona bardzo podobnie, bo zwycięstwem dla ZAKSy. Jastrzębianie jednak nie pozwolili sobie już na aż taką stratę, a w pewnym momencie prowadzili nawet 15:19. Gospodarze jednak odrobili straty i wykorzystali pierwsza piłkę setową, kończąc mecz 25:23. Trzecia odsłona była ostatnią szansą dla drużyny gości i od początku starali się ją wykorzystać, bo przez większość czasu prowadzili. Set skończył się grą na przewagi, z której zwycięsko wyszli kędzierzynianie, a nagroda MVP powędrowała do Isaacsona Quinna Lestera.
Drugim sobotnim spotkaniem był mecz aktualnych wicemistrzów Polski z beniaminkiem PlusLigi. I tu żadnej niespodzianki nie było. Aluron CMC Warta Zawiercie pokonał InPost ChKS Chełm w trzech setach, praktycznie cały czas kontrolując spotkanie. Kolejne partie zakończyły się wynikiem do 21, 20 i 22. Chełmianie starali się dotrzymywać kroku zawiercianom, jednak drużyna Michała Winiarskiego, na czele z Miguelem Tavaresem nie dała się podejść. Rozgrywający, późniejszy MVP spotkania, popisał się nawet dwoma asami, tym jednym kończącym cały mecz. Oprócz niego bardzo dobrze prezentowali się też Russell czy Zniszczoł.

Niespodzianka w Lublinie i pierwsze zwycięstwo Norwida

Kolejne spotkanie tej kolejki również zapowiadało sie emcojnująco. Bogdanka LUK Lublin, czyli świeżo upieczeni zdobywcy Superpucharu Polski, podejmowali u siebie PGE GiEK Skrę Bełchatów. Tym razem jednak lublinianie musieli uznać wyższość drużyny przeciwnej – spotkanie zakończyło się wynikiem 1:3 dla Bełchatowa. W pierwszym secie Skra od razu wysunęła się na prowadzenie (6:12), Lublinianie jednak zaczęli gonić i trochę odrobili straty (10:12). Goście mimo to cały czas skutecznie trzymali raz większą, raz mniejsza przewagę, a od samego początku skuteczni byli Pothron, Lemański czy Chitigoi, co ostatecznie pozwoliło im wygrać 20:25. Drugi set przez większość czasu znów był pod kontrolą bełchatowian (8:12, 20:22), ale końcówka okazała się zacięta i była grana na przewagi. Lublin nie wykorzystał jednak swojej piłki setowej i to goście zapisali na swoim koncie kolejnego seta, a tym samym co najmniej jeden punkt. Kolejną partię od początku do końca kontrolowali gospodarze i tym samym odnieśli zwycięstwo 25:19. Końcówka czwartego seta była bardzo zacięta – Bogdanka miała dwie piłki setowe, a Skra dwie meczowe. I to właśnie goście wykorzystali swoją drugą szansę (26:28) i tym samym zakończyli czwartą odsłonę tego spotkania, a co za tym idzie, cały mecz. Najlepszym zawodnikiem został wybrany Bartłomiej Lemański, który zdobył 13 punktów dla drużyny: dziewięć atakiem (75% skuteczności) i cztery asami serwisowymi.
W drugim niedzielnym pojedynku zmierzyły się ze sobą drużyny, które jeszcze nie wygrały żadnego spotkania w tym sezonie, czyli Steam Hemarpol Norwid Częstochowa oraz Ślepsk Malow Suwałki. Spotkanie zakończyło się w tie-breaku zwycięstwem gospodarzy (25:18, 23:25, 25:21, 20:25, 15:12). Mimo, że MVP spotkania został Luciano de Cecco, to na pochwałę zasługuje też Patrik Indra, który w całym spotkaniu zdobył aż 24 punkty, w tym 23 atakiem i jeden blokiem. Bardzo dobrze poradził sobie również młody środkowy reprezentacji Polski, debiutujący w PlusLidze, Jakub Nowak. Zdobył on 14 punktów, z czego 11 atakiem ze 100% skutecznością, dwoma blokiem i jeden asem. Suwałki natomiast muszą jeszcze poczekać na swoje pierwsze zwycięstwo.
W ramach 4. kolejki 2 grudnia zostanie rozegrany mecz Barkomu Każany Lwów z Cuprum Stilon Gorzów.

fot. Julia Roik

Może Cię zainteresować