|

Rzeszów i Lublin znów górą – znamy triumfatorów AL-KO Superpucharu Polski

Piątego listopada bramy katowickiego Spodka ponownie otwarły się na siatkówkę. Dlatego też po miesiącach posuchy pora podgrzać atmosferę w sezonie klubowym.

Wracamy do Spodka

Pierwsze karty odsłonięte, pierwsze szampany otwarte. Mekka polskiej siatkówki po raz trzeci z rzędu gościła AL-KO Superpuchar siatkarzy – środowy wieczór wiązał się również z jej debiutem w roli gospodarza Superpucharu pań. 54 – od tylu lat katowicki Spodek pisze swoją historię, a jej nieodłączną częścią jest piłka – głównie ta do siatkówki. Tysiące łez i jeszcze więcej kropli potu – ten parkiet widział i odczuł już nie jedno. To właśnie tu wzniesione zostały pierwsze puchary sezonu 2025/2026 zarówno siatkarek, jak i siatkarzy.

Pierwsza piłka dla Pań

Krążą plotki, że nie ma miejsca, gdzie piłki latają tak wysoko – badania na ten temat w środowy wieczór miały okazje przeprowadzić drużyny KS DevelopRes Rzeszów i ŁKS Commercecon Łódź. Dwa zespoły, które jeszcze przed paroma miesiącami stawały naprzeciwko siebie w meczach decydujących o złocie Tauron Ligi. Z tych pojedynków zwycięsko wyszły Rysice, lecz magiczny parkiet w samym sercu Śląska potrafi płatać figle – scenariusz Superpucharowego spotkania trzeba było więc napisać od zera.

Standardowa partia meczu siatkówki dobiega końca po 25 punkcie, ale w Spodku? W Spodku słowo standard już dawno wyszło z użytku. Dlatego też nie do 25, 26, czy nawet 27, ale do 31 punktu rozgrywana była pierwsza partia spotkania siatkarek. 1:0 dla podopiecznych Cesara Hernandez Gonzaleza szybko przerodziło się w 2:0, lecz zza rogu już wyłaniał się set numer trzy – a w nim? Gra na żyletki oraz festiwal bloków i asów po stronie ŁKS-u Łódź. Mały, lecz jednocześnie wielki krok łodzianek w stronę zrównania się z aktualnymi mistrzyniami Polski. 2:1 i prawdziwy sprawdzian dla umiejętności gry pod presją, ale kto jak nie one – obecne liderki tabeli generalnej Tauron Ligi.

„Veni, vidi, vici” – zawodniczki KS DevelopRes Rzeszów do Katowic przyjechały w jednym celu – by po raz pierwszy (lecz czy ostatni?) w tym sezonie unieść słodkie kilogramy zwycięstwa. W kreowaniu tego sukcesu swój czynny udział miały m.in.: Julita Piasecka, Marrit Jasper, czy Svitlana Dorsman. Końcowa gwizdka oznaczająca najbardziej wartościową zawodniczkę postawiona została jednak przy nazwisku Laury Heyrman. Belgijska środkowa podczas całego spotkania zapisała na swoim koncie 19 punktowych akcji, w tym 4 bloki oraz sześćdziesięcio pięcio procentową skuteczność w elemencie ataku.

Jastrzębsko-lublińskie tango, czy polski oberek?

Stary wyjadacz vs wschodząca gwiazda. Mecz drużyny o historii długiej i bogatej oraz tej, która w książce zatytułowanej „Bogdanka LUK Lublin” zapisany ma dopiero jeden z pierwszych rozdziałów. Taki opis mógłby widnieć przy zapowiedzi Superpucharowego starcia mężczyzn.

Ten format rozgrywek jastrzębianie znają od podszewki ponieważ już piąty rok z rzędu stawali po jednej ze stron Superpucharowej siatki. Print na strojach nie jest jednak jedyną zmianą, jaka zaszła w drużynie z południa Polski na przestrzeni ostatniego sezonu. Trener, zawodnicy i cały trzon zespołu – wymóg budowy fundamentów od zera nie był czynnikiem działającym na korzyść czterokrotnych mistrzów kraju. Przedsezonowe dyskusje w kontekście Jastrzębskiego Węgla opierały się głównie na odejściu gwiazdorskich nazwisk – Fornal, Popiwczak, Huber. AL-KO Superpuchar był więc testem – pierwszym, ale czy najważniejszym?

W przeciwnym narożniku Lubliński mistrz Polski, który w ostatnich miesiącach całkowicie zaburzył koncepcję rozłożenia siatkarskich sił w PlusLidze. Stabilny, lecz z kosmetycznymi zmianami m.in. na stanowisku pierwszego szkoleniowca – w tej roli od niedawna Stephane Antiga. Rola faworyta niesie jednak za sobą nie małe brzemię. Brzemię, którym w tym roku obarczony został zespół ze stolicy Lubelszczyzny. Pierwszy etap weryfikacji? AL-KO Superpuchar Polski.

„W Spodku dziś nie zaśnie nikt” – a to z powodu nie pisanej umowy gry na przewagi. Już w partii numer jeden swoją obecność na boisku stanowczo zaznaczył przyjmujący reprezentacji Polski – Wilfredo Leon. Po drugiej stronie siatki dłużny postawie kubańczyka nie pozostał Nicolas Szerszeń – przy nazwiskach obu panów po secie numer jeden zapisanych zostało 9 akcji punktowych. 28:26 i pierwszy krok lublinian w kierunku upragnionego pucharu – ale nie tak prędko! W drugiej odsłonie starcia pomimo wydłużających się minut na parkiecie królowali siatkarze Jastrzębskiego Węgla.

Partia numer trzy należała do najkrótszych, jakie tego wieczoru widział katowicki Spodek – LUK Lublin zamknął ją sprawnie wynikiem 25:16. Batuta dyrygenta gry w rękach Marcina Komendy to zawsze groźne narzędzie – szczególnie, jeśli w owej grze pierwsze skrzypce odgrywa Wilfredo Leon. Przekonali się o tym nie tylko zawodnicy i kibice na hali, ale i cały Śląsk i reszta siatkarskiej Polski. To właśnie pod przewodnictwem m.in. wyżej wymienionej dwójki drużyna z Lublina sięgnęła po swoje pierwsze trofeum w tym sezonie; kończąc spotkanie wynikiem 3:1. Wracając na chwilę do liczb: 9, 14 i 52 to kolejno asy, bloki i procent skuteczności w ataku Bogdanki LUK Lublin, innymi słowy – czapki z głów. MVP? Wilfredo Leon z łącznie dwudziestoma siedmioma punktami i więcej mówić nie trzeba.

AL-KO Superpuchar Polski – do zobaczenia za rok!

fot. Julia Roik

Może Cię zainteresować