Przedostania runda fazy zasadniczej – tak prezentowała się 25. kolejka. PlusLigi
Przedostatnie szlify do „wielkiego” grania w playoffach i ostatnie niewiadome do rozstrzygnięcia. Siedem meczów i czternaście drużyn po raz 25. w tym sezonie.

Ostatnie szanse i tie-break
Pierwszy mecz, pierwsze pożegnania. Na własnym parkiecie w piątkowy wieczór ZAKSA Kędzierzyn Koźle podejmowała Steam Hemarpol Politechnikę Częstochowa. Była to jedna z ostatnich szans na przedłużenie plusligowej przygody dla klubu z północy Śląska. Po dwóch partiach prowadzonych pod dyktando gospodarzy w końcówce seta numer trzy pałeczkę przejęli siatkarze z Częstochowy. Ostatnią odsłonę spotkania zawodnicy ZAKSY zamknęli wynikiem 25:22 i to oni z hali Azoty wynieśli swoje dziesiąte w tym sezonie zwycięstwo. Podczas, gdy reprezentanci Kędzierzyna ciągle pozostają w grze o playoffy Częstochowianie po porażce w meczu zaległym z 20. kolejki (rozegranym 11 marca) oficjalnie żegnają się z PlusLigą.
Sobotę otwarło starce pomiędzy Ślepskiem Malow Suwałki oraz PGE GiEK Skrą Bełchatów. Wielogodzinna podróż na Suwalszczyznę nie odebrała jednak sił siatkarzom o żółto-czarnych sercach. A energii tej musiało być wystarczająco, aby udźwignąć ciężary rozstrzygającego tie-breaka. W partii numer pięć po meczu skrajności kontrolę przejęli zawodnicy z Bełchatowa – od pierwszego, aż do ostatniego punktu utrzymywali przewagę, aby decydujący set zamknąć do 11. Statuetka MVP trafiła na ręce środkowego – Bartłomieja Lemańskiego.
Z południa, poprzez wschód aż po północ Polski
Zawiercianie? Utwierdzają się na pozycji lidera tabeli. Na własnym parkiecie niepokonani niezmiennie od listopada zeszłego roku. Stanu tego nie zmienił sobotni pojedynek z Cuprum Stilon Gorzów. Siatkarze z zachodu kraju nie opuścili jednak parkietu bez walki i to oni królowali w secie numer dwa wygrywając do 21. Przewagę w pozostałych partiach odnotowano jednak po stronie gospodarzy, którzy 1, 3 oraz 5 odsłonę meczu zamykali kolejno wynikami: 25:19, 25:18, 25:17. Aluron CMC Warta Zawiercie – Cuprum Stilon Gorzów 3:1.
Zaszczyt pełnienia roli gospodarza pierwszego meczu 25. kolejki rozstrzygniętego w wyłącznie trzech setach przypadł Asseco Resovii Rzeszów. Fakt ten rzeszowski zespół mógł cieszyć podwójnie, ponieważ to właśnie im przypisano 3 punkty do tabeli generalnej. Po drugiej stronie siatki w meczu zamykającym sobotę z PlusLigą stanęli siatkarze z Lwowa tj. przybysze z dalekiego Elbląga. O przewadze po stronie gospodarzy stanowili wszyscy siatkarze ze składu wyjściowego z Marcinem Januszem na czele, który wybrany został na najbardziej wartościowego zawodnika spotkania. Starcie Rzeszowa z Lwowem zakończyło się wynikiem 3:0 (25:21, 25:16, 25:26).
Tożsamym wynikiem otwarta została niedziela. W kolejce numer 25. Gdańszczanie gościli czterokrotnych mistrzów Polski – Jastrzębski Węgiel. Niech nie zmyli nikogo bliźniaczy wynik dwóch pierwszych partii, ponieważ ich scenariusze pisane były odmienną kreską. W pierwszym secie Jastrzębianie utrzymywali przewagę aż do 24. punktu, po którym siatkarze z Gdańska zaliczyli serię 6. punktów z rzędu – o krok było już od gry na przewagi, gdyby nie skuteczny atak Łukasza Kaczmarka. W drugiej odsłonie spotkania walka na równi toczyła się już od połowy partii, lecz ponownie to Jastrzębianie postawili kropkę nad i. Set numer trzy zakończony został wynikiem 25:21 na rzecz drużyny ze Śląska, która odniosła zwycięstwo w całym meczu.
Lublin i Olsztyn królują w swoich spotkaniach
Na warszawskim parkiecie COS Torwar twarzą w twarz stanęły zespoły PGE Projektu Warszawa oraz Bogdanki LUK Lublin. Usytuowane tuż obok siebie w tabeli generalnej i ciągle w trakcie boju o fotel wicelidera. Po niedzielnym spotkaniu krok w stronę tego celu wykonała drużyna z Lubelszczyzny. Pierwszy set rozgrywany na przewagi aż do 31. punktu padł łupem aktualnych mistrzów kraju. Podobnym rezultatem (lecz nieco krótszej długości) zakończona została druga partia. Gospodarze królowali w trzeciej odsłonie, lecz tuż po niej zawodnicy Lublina zamknęli spotkanie wynikiem 3:1.
Ostatni mecz kolejki przydało rozegrać Indykpolowi AZS Olsztyn oraz InPost ChKSowi Chełm. W secie otwierającym starcie lepsi okazali się goście – po stronie gospodarzy zapisano jednak aż 23. punkty. 23 to również liczba towarzysząca zawodnikom przez przebieg całego spotkania. Wynikiem 25:23 tym razem drużyna z Olsztyna zamykała dwie kolejne partie. Owy schemat przełamała ostatnia odsłona meczu, która (ponownie na korzyść Indykpolu) zakończyła się do 15 zdobytych punktów po stronie Chełmu. Olsztyn vs Chełm (3:1). Statuetką MVP wyróżniony został Moritz Karlitzek.
fot. Julia Roik

