|

Powrót na szczyt Lublina i El Clasico w Jastrzębiu – podsumowanie 17. kolejki PlusLigi

Po raz siedemnasty w tym sezonie czternaście drużyn Plusligi spotkało się na parkietach w całej Polsce. My podsumujmy – po raz siedemnasty.

W życiu możemy być pewni tylko kliku rzeczy…, ale tematu podatków unikamy na stronie poświęconej siatkówce. Do siatkarskich pewniaków zaliczmy fakt, że po kolejce numer szesnaście następuje siedemnasta oraz to, że Plusligowe parkiety serwują spotkania na najwyższym poziomie.

Szybkie otwarcie weekendu

Kolejkę numer siedemnaście otwarł mecz północno-południowo. Podróż z Częstochowy do Suwałk z pewnością nie należy do łatwych oraz szybkich. Przekonali się o tym siatkarze Hermapolu, na których pokonane kilometry ciążyły jeszcze przez długie minuty od pierwszego gwizdka spotkania. Po 133 minutach gry gospodarze z Suwalszczyzny przypieczętowali swoją przewagę fizyczną i zamknęli starcie wynikiem 3:1 (25:22, 25:18, 22:25, 25:18).

Równie szybko i gładko na wschodzie Polski – tam jednak z korzyścią na rzecz przyjezdnych. Tegoroczny beniaminek (ChKS Chełm) nie był w stanie stawiać się zeszłosezonowym wicemistrzom kraju przez czas dłuższy niż 95 minut. Do 18, 14 i 19 w trzech partiach spotkania, a tym samym trzy dodatkowe punkty w tabeli dla Aluronu Warty CMC Zawiercie.

Siatkarska sobota

O mecz dłużej w sobotę. Siatkarscy maniacy pierwsze budziki wołające przed odbiorniki musieli ustawiać już na godzinę 14:45. To właśnie wtedy po dwóch stronach siatki stanęli zawodnicy Skry Bełchatów i Bogdanki Luk Lublin. Świeżo upieczeni zwycięzcy Pucharu Polski z pewnością chcieli czym prędzej wymazać z pamięci ostatnie sety meczu z Chełmem. Wspomogło ich w tym echo Tauron Areny, które poniosło się za Lublinianami aż do Bełchatowa. 3 – to magiczna cyfra, cyfra która stanowiła o ilości setów rozegranych na bełchatowskim parkiecie tego popołudnia. A to wszystko na korzyści aktualnie królujących mistrzów Polski – Bogdanki Luk Lublin.

Tylko paręnaście minut więcej spędzili na boisku siatkarze Cuprum Stilonu Gorzów oraz Barkomu Każany Lwów. „Obwiniać” za ten nadprogramowy czas można ostatnią partię starcia, która rozgrywana była na przewagi. Kolejno więc do 21, 21 oraz 27 aż do momenty, w którym zawodnicy Cuprum (a dokładniej Marcin Kania)  postawili ostateczną kropkę nad i – kropkę nad zwycięstwem 3:0.

Pierwszy tie-break tego weekendu należał do Jastrzębian oraz Kędzierzynian. Łączenie 225 akcji punktowych – a nawet taka ilość piłek nie była wystarczająca. Mecze pomiędzy tymi dwoma drużynami można nazwać już Plusligowym El Clasico i takie określenie oddaje również charakter sobotniego starcia. Wymiana zagrywek, bloków, ataków, a finalnie całych partii. Runda numer jeden na rzecz Zaksy, następnie dwusetowa dominacja Jastrzębian i powrót do korzeni z pierwszego seta doprowadziły do tie-breaka. Ten – również na przewagi zamknięty wynikiem 17:19 i wygraną Kędzierzynian.

Na zakończenie weekendu…

Bez wydłużania również na Podpromiu. W niedzielę siatkarze Asseco Resovii na własnym terenie podejmowali reprezentantów drużyny ze stolicy kraju. Głośny doping kibiców Sovii niósł nie tylko samych zawodników, ale także tych, którzy biało-czerwone pasiaki odziali w celu wspierania lubionego zespołu sprzed ekranu. I tak trzy sety wystarczyły, aby celebrować kolejne zwycięstwo i punkty do tabeli. Tak prezentowało się to spotkanie w bardziej szczegółowym rozłożeniu punktowym: Asseco Resovia Rzeszów – PGE Projekt Warszawa 3:0 (25:23, 25:21 i 25:21).

Last but not least. Czym byłoby zakończenie Plusligowego weekend gdyby nie wisienka na torcie w postaci tie-breaka. Łącznie ponad dwie i pół godziny wylewania potu na boisku oraz zdzierania gardeł w rytm kibicowania – a to wszystko na ziemi gdańskiej. Trefl Gdańsk vs Indykpol AZS Olsztyn i równe rozłożenie sił. Dwie pierwsze partie dla gości, dwie kolejne dla gospodarzy i kończymy grą na przewagi. Łącznie 34 punktowe akcje rozegrali siatkarze obu drużyn w decydującym secie. Wygrany może być jednak tylko jeden – a w tym wypadku był to AZS Olsztyn.

fot. Julia Babel

Może Cię zainteresować

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *