|

Podsumowanie 5. kolejki TAURON Ligi

Tempo jest zawrotne… sezon ligowy pędzi jak szalony. Jeszcze nie zdążyły opaść superpucharowe emocje, a już wystartowała 5. kolejka TAURON Ligi.

Jak poradziły sobie w Szczecinie zdobywczynie pierwszego trofeum niespełna 48h po jego wywalczeniu? Czy siatkarki ŁKS Commercecon Łódź zgodnie z przewidywaniami osłodziły sobie środowe niepowodzenie poniedziałkowym triumfem nad zespołem z Mogilna? Które elementy okazały się być tymi kluczowymi dla przebiegu poszczególnych spotkań? Odpowiedzi na te i inne pytania znajdziecie w naszym podsumowaniu.

Beniaminek TAURON Ligi wciąż bez punktów… EcoHarpoon NOWEL LOS Nowy Dwór Mazowiecki tym razem musiał przełknąć gorycz porażki w Radomiu. Błyskawicznie na trzy oczka odskoczyła MOYA Radomka Radom (5:2). Na blok gospodyń dwa razy z rzędu nadziała się Barbara Zakościelna – najpierw kierunek zamknęła jej Weronika Szlagowska, a następnie Kateryna Zhylinska. W dwóch kolejnych akcjach odwet za swoją koleżankę z zespołu wzięła Marta Budnik – Szlagowska i Zhylinska zostały przez nią zablokowane (5:4). Generalnie początek premierowej partii był pod znakiem gry blokiem – punkty były zdobywane głównie tym elementem (9:4, 11:5). Siatkarki z Nowego Dworu Mazowieckiego często myliły się w ataku, więc nie miały perspektyw ku temu, żeby podjąć próbę zniwelowania przewagi miejscowych zawodniczek (16:9, 20:13). W końcówce niezwykle czujna przy siatce była Martyna Piotrowska, która zatrzymała Paulinę Reiter oraz Katarzynę Kowalczyk (22:13). Set zakończył się po tym jak zagrywkę zepsuła Zofia Ejsmont (25:17). Jeśli chodzi o drugą odsłonę, to jakość gry przyjezdnej ekipy wyraźnie się poprawiła – podopieczne trenera Bartosza Kujawskiego były zdecydowanie bardziej skuteczne w ataku, co znajdowało odzwierciedlenie w wyniku już w pierwszej części tego aktu (5:7, 8:11). Jednak gdy ofensywny nacisk zaczęły wywierać radomianki, to boiskowe poczynania gościń znów obfitowały w pomyłki (16:13). Natomiast były one w stanie wyjśc z tej opresji (18:18, 20:21). Więcej „zimnej krwi” w finale tej partii zachowały gospodynie (27:25). W seta numer trzy lepiej weszły te, dla których był on ostatnią szansą na odwrócenie losów tego meczu (3:5). Nie trwało to zbyt długo, bo jasny cel miały także siatkarki Radomki (8:6, 12:9). Waczyły jeszcze zawodniczki tauronligowego beniaminka (14:14), ale gdy miejscowe ponownie wyraźnie umocniły się na prowadzeniu – dwa punktowe bloki Julie Lengweiler i as serwisowy Agaty Plagi (18:14)… gościnie nie zdołały już wykrzesać z siebie zbyt wiele (25:19). Statuetka MVP trafiła w ręce rozgrywającej radomskiej drużyny – Oleksandry Molchanovej.

Zdobywczynie AL-KO Superpucharu Polski 2025 górą w Netto Arenie… LOTTO Chemik Police musiał uznać ich wyższość po rozegraniu czterech odsłon. Wiktoria Przybyło kontra KS DevelopRes Rzeszów – tak w skrócie można opisać otwarcie tego pojedynku. Po tym jak na blok Kariny Chmielewskiej nadziała się wspomniana Przybyło na tablicy wyników było: 11:12. W kolejnej akcji efektownym atakiem popisała się Svitlana Dorsman, a zza linii 9. metra rywalki zaskoczyła Taylor Bannister (11:14). Póżniej rzeszowianki nieco się pogubiły (15:15) i znów rozpoczęła się gra punkt za punkt (19:19, 26:26). Kluczowe oczko w inauguracyjnym akcie wywalczyła Laura Jansen (26:28). Początej drugiej partii bazował na tym, co działo się w polu serwisowym… błędy zagrywkowe po obu stronach, ale też asy Bannister i Dorsman oraz Weroniki Gierszewskiej (4:5). W ataku niezawodna była Bannister, natomiast ze swojej ofensywnej roli dobrze wywiązywała się również Aleksandra Dudek (6:10). Zagrywki Taylor Bannister siały spustoszenie w szeregach policzanek – najpierw w przyjęciu nie poradziła sobie Natalia Mędrzyk, a po przerwie polecowana została Agata Nowak (8:16). Potem swój „prime” miała Dudek, która do punktowych zbić dołożyła także oczko zdobyte zza linii 9. metra (12:23). Julia Orzoł i Maja Koput próbowały jeszcze ratować sytuację (17:23), ale przyjezdne nie pozwoliły im „poszaleć” zbyt długo (18:25). Znakomicie prezentująca się Orzoł wyśrubowała dla LOTTO Chemika Police konkretną zaliczkę w trzecim secie (9:4). Do będącej „motorem napędowym” Orzoł stopniowo dołączały pozostałe miejscowe siatkarki, dzięki czemu udało się powiększyć przewagę (18:11). Jednak zdecydowanie nie można było określić ją mianem bezpiecznej, bo gościnie spięły się na tyle, że wspólnymi siłami ją zminimalizowały (19:18, 24:23). „Rzutem na taśmę” upragnione zwycięstwo odniosły gospodynie (25:23). W czwartą odsłonę pewnym krokiem wprowadziła swoją ekipę Dominika Pierzchała (5:1). Zawodniczki KS DevelopResu Rzeszów znalazły sposób na Julię Orzoł – kierunek zamknęły jej wspomniana Pierzchała oraz Bannister (2:7). Bannister nie powiedziała też ostatniego słowa w polu serwisowym (3:10). Kryzys miała Dudek, ale swoimi wystawami do niej pomogła jej przyzwyciężyć go Katarzyna Wenerska (7:12, 8:15). Obyło się już bez zwrotów akcji, więc w tym akcie, a tym samym w całym spotkaniu triumfowały podopieczne trenera Cesara Hernandeza Gonzaleza (18:25). Indywidualnie wyróżniona została oczywiście Taylor Bannister.

Tie-break w Bydgoszczy… Metalkas Pałac Bydgoszcz wyszedł zwycięsko z pięciosetowego meczu z BKS-em BOSTIK ZGO Bielsko-Biała. W ramach pierwszej odsłony inicjatywa od samego początku leżała po stronie bielszczanek (3:5, 5:10), które wraz z upływem czasu rozkręcały się coraz bardziej (7:18). Na tym etapie najwięcej wnosiła Kertu Laak, ale mogła liczyć na wsparcie drużynowych koleżanek. Jeśli chodzi o bydgoskie szeregi, to miejscowym siatkarkom brakowało pewności, co rzutowało na popełnianie przez nich prostych błędów. Warto wspomnieć o dobrej zmianie Moniki Głodzińskiej – najpierw skutecznie zaatakowała, a następnie posłała dwa asy (10:18). Blokiem próbowała coś zdziałać Dominika Witkowska, która dwukrotnie zablokowała Reke Bozoki-Szedmak (13:21). Losy tej partii były jednak już znane (14:25). Od gry punkt za punkt rozpoczął się drugi akt, a jako pierwsze na dwa oczka odskoczyły bydgoszczanki (11:9). Różnicę ewidentnie robiła ich postawa za linią 9. metra – elementem tym punktowały Pola Nowakowska i Marta Łyczakowska (15:11). Gdy wynik zaczął się wymykać spod kontroli (17:15), ciężar gry w ataku na swoje barki wzięła Nowakowska (20:15). Gościnie rzuciły się jeszcze w pogoń (21:19, 22:20), ale ewidetnie nastąpiło to trochę za późno (25:21). Mocne wejście w trzeciego seta odnotowały gospodynie (7:4). Na uznanie niewątpliwie zasłużyła Eleni Baka, która pocelowała zagrywką Laak oraz Aleksandrę Grykę. Zaliczka podopiecznych trenera Martino Volpiniego chwilowo stopniała (11:10), a wręcz wynik przychyliły na swoją korzyść bielszczanki – Laak postraszyła przeciwniczki serwisami, natomiast Gryka zatrzymała Bake (13:14). Baka nie zraziła się, dodatkowo uaktywniła się również Victoria Foucher (18:14). Foucher i Marta Pol doprowadziły tę odsłonę do końca (25:20). Fenomenalne otwarcie czwartej partii miały przyjezdne (0:4), ale wyszły z tej opresji miejscowe (6:6). Potem spustoszenie (atakiem oraz zagrywką) zaczęła siać Bozoki-Szedmak (6:10). Pomyłki bydgoszczanek uniemożliwiały im nawiązanie wyrównanej walki (10:14, 11:20). Bozoki-Szedmak była niekwestionowaną liderką BKS-u, natomiast „kropkę nad i” postawiła (dosłownie, bo blokiem) Agata Michalewicz (13:25). Z impetem tie-breaka rozpoczęła Foucher (3:0), a Witkowska podkręciła wynik punktową zagrywką (4:0). Martyna Borowczak nie mogła przedrzeć się przez bydgoski blok, bo kierunek zamknęły jej Witkowska oraz Łyczakowska (9:4). Nie było typowego nr 1 w szeregach gospodyń, ponieważ każda z nich coś wnosiła. Piłkę meczową ta ekipa miała, gdy mocnym uderzeniem popisała się Nowakowska (14:10), a całość efektownym zbiciem zwieńczyła Baka (15:12). Komisarz uznał, że nagrodzić należy postawę Victorii Foucher.

Komplet punktów pojechał do Łodzi… z Wrocławia, a zainkasowały go zawodniczki PGE Budowlanych Łódź. Błędy wrocławianek w głównej mierze zadecydowały o tym, że początek premierowej partii do udanych mogły zaliczyć łodzianki (1:4, 3:6). Swoje pomyłki Aimee Lemire odpokutowała w postaci asów serwisowych (6:6). Chwilę później Karolina Drużkowska nie poradziła sobie też z przyjęciem zagrywki Natalii Dróżdż (8:7). Po stronie gościń najwięcej zdziałać próbowała Bruna Honorio, ale jej zapał ostudzić blokiem chciała Lemire (11:11). Natomiast wspomniana Drużkowska wykazywała się ofensywnie i także w świetnym stylu odpłaciła się rywalkom za defensywne szkody – tym razem to jej serwisy okazały się być tymi z kategorii nieprzyjemnych (11:14). Przyjezdne zaczęły czytać grę przeciwniczek – najpierw Sasa Planinsec, a następnie Honorio zablokowały Lemire (13:18). Stopowana Drużkowska swoje podrażnienie wyrażała w postaci skutecznych ataków, a punkty przez nią zdobywane były w tamtym momencie bezcenne (19:23, 21:24). W ostatniej akcji błąd w ataku popełniła Lemire (21:25). Tym razem przede wszystkim za sprawą swoich boiskowych poczynań mocne otwarcie drugiego seta miały siatkarki PGE Budowlanych Łódź (0:4). Jednak gospodynie błyskawicznie doprowadziły do remisu – ręki w ataku nie wstrzymywała Lemire, a Sara Wąsiakowska oraz Dróżdż zatrzymały odpowiednio Drużkowską i Joannę Lelonkiewicz (4:4). Gdy na tablicy pojawił się wynik: 6:4, to Honorio wyrównała (6:6). Z kolei zawodniczki #VolleyWrocław ponownie znalazły argumenty, które przełożyły się na ich prowadzenie (11:9, 14:12). Po tym jak Diana Frenkevych dwa razy nadziała się na ręce Planinsec, a piłkę przechodzącą wykorzystała Alicja Grabka było: 14:15. W decydującym momencie wrocławianki zaczęły się mylić (17:19), ale łodzianki też nie były w stanie wystrzec się błędów (22:22). Trzy następne akcje padły łupem podopiecznych trenera Macieja Biernata (22:25). Znów początek należał do gościń – swój „prime” miała Paulina Damaske (2:4). Miejscowe mogły liczyć głównie na Wąsiakowską, na którą w pewnej chwili blokiem „przyczaiła się” Damaske (10:10). Zaczęło się zacięte granie (16:16). Tuż przez finałem tego spotkania wyraźniej odskoczyły przyjezdne (17:19), co sprawiło, że morale rywalek nagle spadły, a łodzianki tej szansy nie zmarnowały (19:25). Statuetkę MVP miała przyjemność odebrać Bruna Honorio.

UNI Opole zgodnie z planem… z roli faworytek wywiązały się opolanki, które bez straty seta pokonały ITA TOOLS STAL Mielec. Bardzo wyrównany był początek inauguracyjnego seta – nerwowość była widoczna w szeregach obu ekip (8:8). Swoją grę nieco szybciej ustabilizowały gospodynie – po tym jak Uxue Guereca przystąpiła do ataku, pomyliła się na skrzydle Aleksandra Kazała, a Katarzyna Zaroślińska-Król zablokowała Aleksandrę Adamczyk: 12:9. O przerwę natychmiast poprosił wówczas trener Miłosz Majka, ale nie wybiła ona z rytmu miejscowych siatkarek (14:10, 16:12). O to, że straty nie stawały się coraz większe skutecznie zabiegała Kazała (16:14, 18:15). Wirginia Mułka miała znacznie więcej opcji rozgrywania niż Julia Bińczycka, więc siatkówka UNI Opole była bardziej urozmaicona – tym samym taktyka była trudniejsza do rozszyfrowania przez przeciwniczki (23:20). Partię celnym zbiciem sfinalizowała Hanna Hellvig (25:21). W pierwszej akcji drugiego aktu Hellvig zatrzymała Annę Bączyńską. Z zagrywkami Guerecy nie poradziły sobie Julia Mazur i Rozalia Moszyńska (3:0). Kazała oraz Zaroślińska-Król atakowały na zmianę (6:3). Guereca także robiła swoje w ofensywie (10:4, 12:6). Odrobinę spadła skuteczność Zaroślińskiej-Król, bo radziła sobie ona ze zmiennym szczęściem (17:16). Emocjonująca była końcówka (22:22) – Adamczyk nadziała się na ręce Katarzyny Połeć, a Bączyńska zawiodła w ataku (25:23). Guereca nie wstrzymywała ręki zarówno gdy piłkę rozgrywała do niej Mułka, jak i gdy sama „wyrzucała” ją sobie za linią 9. metra (2:0). Niewątpliwie jedną z najdłuższych wymian w tym pojedynku zwieńczyła mocnym uderzeniem Zaroślińska-Król (4:0). W polu serwisowym nadal wybitnie radziła sobie Guereca, a w międzyczasie zaatakowała również Hellvig (7:0). Rywalki były bezradne wobec tego, co prezentowały opolanki (9:0). Pierwsze oczko na konto mielczanek trafiło po tym jak dotknięcia siatki dopuściła się Zaroślińska-Król (9:1). Swoje „5 minut” miała Połeć, która zamknęła kierunek Kazale oraz zrobiła użytek z wystawy Mułki (12:2). Wyrażnie poza zasięgiem ITA TOOLS STAL Mielec było UNI Opole (17:7). Gościnie robiły, co w ich mocy, żeby jeszcze mieć w tym meczu jakiekolwiek szanse (19:14), ale odwrócenie jego losów nie bylo już możliwe (25:18). Mianem najbardziej wartościowej zawodniczki została okrzyknięta Uxue Guereca.

Komplet punktów zostaje w Łodzi… w trzech aktach ŁKS Commercecon Łódź rozprawił się z Sokół & Hagric Mogilno. Dwie dłuższe akcje zakończone błędami zespołu z Mogilna, dwa uderzenia Soni Stefanik ze środka (klasyczny atak oraz wykorzystanie przechodzącej piłki) naznaczyło wynik w pierwszej odsłonie: 4:0. W szeregach łodzianek także nie obyło się bez pomyłek, ale Angelika Gajer już na tym etapie włączyła do gry wszystkie swoje ofensywne koleżanki z drużyny (14:6). Potem wkradło się nieco chaosu, który sprawił, że przewaga gospodyń stopniała (14:10). Kluczowa okazała się wówczas dyspozycja za linią 9. metra… gościnie myliły się, a asami popisały się Regiane Bidias i Anna Obiała (18:11). Atutem przyjezdnych siatkarek był blok, ale częstotliwość punktowania tym elementem nie stanowiła dla rywalek zagrożenia (21:15). Znacznie większe zagrożenie miejscowe stanowiły same dla siebie, bo seria błędów mogła je pogrążyć (24:23). Uniknęły jednak grania przewagi, „kropkę nad i” mocnym zbiciem postawiła Mariana Brambilla (25:23). Sandra Świętoń dawała o sobie znać na początku drugiego seta, ale nie miała ona wsparcia, które było niezbędne w obliczu tego, że Gajer miała wachlarz możliwości. Gdy na łódzki blok nadziała się nawet Świętoń było: 13:7. Wcześniej powstrzyła ją Gajer, a kilka chwil później dokonała tego Daria Szczyrba (16:10). W najważniejszym momecie Szczyrba wskrzesiła moc zagrywki ŁKS-u zdobywając dwa oczka tym elementem (24:15). Miały kilka piłek setowych podopieczne trenera Adriana Chylińskiego, ale błąd dotknięcia siatki po stronie przyjezdnych zamknął tę partię od razu (25:15). Nadal ze zmiennym szczęściem radziły sobie zawodniczki Sokół & Hagric Mogilno, natomiast za każdą zmarnowaną okazję starały się rewanżować w kolejnej akcji, dzięki czemu tym razem były w stanie dotrzymać kroku łodziankom (13:13). W pewnym momencie po raz pierwszy w tym spotkaniu objęły nawet prowadzenie (14:15). ŁKS na czele z Obiałą, która znów zdobyła punkt serwisem (19:16) szybko zweryfikował tymczasowość tego stanu rzeczy. Nie poddawały się mogilnianki (19:18, 23:22), jednak nie dały sobie wydrzeć zwycięstwa miejscowe – blokiem na Wiktorii Kowalskiej trzecią odsłonę, a tym samym cały mecz sfinalizowała Obiała (25:22). To właśnie w ręce Anny Obiały trafiła statuetka MVP.

fot. Julia Roik

Może Cię zainteresować