||

PlusLiga: Trzy spotkania, trzy tie-breaki. Walka o piątą lokatę.

Kibice z pewnością nie narzekali na nudę, obserwując rywalizację pomiędzy drużynami z Olsztyna i Bełchatowa. Do ostatniej piłki nie można było przewidzieć, kto ostatecznie zgarnie „przepustkę” do pucharów europejskich.

Maraton miał swój początek na północy, w hali „Urania”. AZS Olsztyn bardzo dobrze rozpoczął spotkanie, szybko obejmując kilkupunktowe prowadzenie (10:7). Gospodarze byli wyraźnie skuteczniejsi w ataku, a siatkarze Skry mieli duże problemy ze znalezieniem rytmu. Przewaga rosła (20:14), a pewna gra olsztynian przełożyła się na wygraną 25:18. Drugi set był znacznie bardziej wyrównany. Tym razem to Skra częściej była na prowadzeniu, choć nie potrafiła zbudować większej przewagi. Przy stanie 17:17 rozpoczęła się zacięta końcówka, w której obie drużyny grały punkt za punkt. Ostatecznie lepsi okazali się goście, wygrywając 25:23 dzięki skuteczniejszej grze w decydujących akcjach.Trzecia partia zaczęła się od prowadzenia AZS-u (7:4), ale Skra szybko odrobiła straty (13:13) i zaczęła przejmować inicjatywę. Coraz lepiej funkcjonował blok i atak gości, a wyróżniał się Antoine Pothron, który regularnie punktował. W końcówce bełchatowianie utrzymali koncentrację i wygrali 25:22. Czwarty set przyniósł kolejną zmianę obrazu gry. Olsztynianie wrócili do dobrej dyspozycji z początku meczu i szybko zaczęli budować przewagę. Skuteczny był Moritz Karlitzek, a gospodarze dominowali zarówno w ataku, jak i zagrywce. Efektem była wygrana 25:18 i doprowadzenie do tie-breaka. Decydująca partia była niezwykle wyrównana i pełna zwrotów akcji. Obie drużyny miały swoje szanse, a gra toczyła się punkt za punkt. W końcówce więcej spokoju zachowali siatkarze z Olsztyna, którzy wykorzystali swoje okazje i zwyciężyli 18:16, rozstrzygając cały mecz na swoją korzyść. Wyróżniony został niemiecki rozgrywający, Johannes Tille.

Rewanż? Hala „Energia” w Bełchatowie. AZS Olsztyn lepiej wszedł w mecz, szybko budując przewagę dzięki skutecznej zagrywce – asy Jana Hadravy, Pawła Halaby i Jakuba Majchrzaka pozwoliły odskoczyć rywalom (12:17). Skra zdołała jeszcze zmniejszyć straty i złapać kontakt, ale końcówka należała do gości. Hadrava wywalczył piłkę setową, a blok zamknął partię 25:22. Drugi set również toczył się pod dyktando olsztynian. Problemy kadrowe Skry, w tym uraz Arkadiusza Żakiety i brak Alana Souzy, odbiły się na grze gospodarzy. AZS wykorzystał sytuację, dominując szczególnie blokiem i budując wyraźną przewagę (17:10). Choć Skra próbowała wrócić do gry, goście kontrolowali końcówkę i wygrali 25:20. W trzeciej odsłonie, po wyrównanym początku, goście z Olsztyna wyszli na prowadzenie (10:7), ale Skra odpowiedziała imponującą serią dziewięciu punktów z rzędu przy zagrywkach Grzegorza Łomacza (16:10). Gospodarze przejęli inicjatywę i pewnie dowieźli wynik do końca, wygrywając 25:18. Czwarty set był bardziej wyrównany. AZS utrzymywał niewielką przewagę, lecz w końcówce Skra doprowadziła do remisu po asach Daniela Chitigoi (21:21). Decydujące akcje należały do gospodarzy – Bartłomiej Lemański wywalczył piłkę setową, a błąd rywali dał zwycięstwo 25:23. Tie-break był zacięty, ale lepiej rozpoczęła go Skra, prowadząc przy zmianie stron 8:6. Olsztynianie wyrównali, jednak końcówka należała do bełchatowian.  Seria punktów, w tym ataki Zouheira El Graouiego i as Chitigoi, przesądziły o zwycięstwie 15:11 i całym meczu dla Skry. Wyróżniony został rumuński przyjmujący.

Rywalizacja przedłużona, zatem wracamy do Olsztyna. Mecz od początku był bardzo wyrównany i długo żadna z drużyn nie potrafiła wypracować wyraźnej przewagi. Dopiero w końcówce pierwszego seta AZS miał piłkę setową (24:22), ale po błędach Borkowskiego i Lemańskiego doszło do gry na przewagi. W niej więcej spokoju zachowali olsztynianie, a Mateusz Janikowski zakończył partię na 28:26. Drugi set miał podobny przebieg, jednak tym razem to Skra lepiej rozegrała końcówkę. Skuteczny był Daniel Chitigoi, wspierany przez Zouheira El Graouiego, a dobrą dystrybucję zapewniał Grzegorz Łomacz. Goście przejęli inicjatywę i wygrali 25:20. W trzeciej odsłonie bełchatowianie poszli za ciosem. Zdominowali grę blokiem i kontratakiem, wykorzystując błędy rywali, zwłaszcza Jana Hadravy. Szybko zbudowali przewagę i pewnie zwyciężyli 25:18, zbliżając się do wygranej w meczu. Czwarty set również długo był pod kontrolą Skry, ale w końcówce AZS wrócił do gry. Kluczowe były błędy gości – zatrzymany Chitigoi i nieudany atak El Graouiego – co doprowadziło do gry na przewagi. Ostatecznie gospodarze wytrzymali presję, a efektowny blok Borkowskiego dał im zwycięstwo i doprowadził do tie-breaka. Decydująca część była równie zacięta. Obie drużyny miały swoje okazje, a ważną rolę odgrywali m.in. Borkowski po stronie AZS i Lemański w bloku dla Skry. W końcówce jednak to bełchatowianie zachowali więcej skuteczności – decydujący atak Daniela Chitigoi przesądził o zwycięstwie i zapewnił Skrze miejsce w europejskich pucharach.

fot. Julia Roik

Może Cię zainteresować

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *