PlusLidze mrozy i śnieg nie straszne- podsumowanie 19. Kolejki PlusLigi
Idzie luty szykuj… spory zapas nerwów i barwy klubowe, bo przełom stycznia i lutego to czas dziewiętnastej rundy PlusLigowych starć.

Na zakończenie miesiąca
W meczu otwierającym rundę po dwóch stronach siatki znalazły się żółte serce, w których płynie czarna krew oraz tegoroczny beniaminek tj. PGE GiEK SKRA Bełchatów i InPost ChKS Chełm. Po krótkiej dominacji gospodarzy w partii numer jeden pierwsze skrzypce na bełchatowskim parkiecie przejęli goście. Tak więc 25:12, 22:25, 24:26 i 23:25 – te wyniki dały sumę równą zwycięstwu drużyny z Chełma.
Szybki transport do Elbląga, a po nim nie małe zaskoczenie. Barkom Każany Lwów w kolejce numer dziewiętnaście natrafił na nie lada przeciwnika, bo na aż dziewięciokrotnego mistrza kraju – ZAKSĘ Kędzierzyn Koźle. Jak się jednak okazało… nie taki wilk straszny, jak go malują. Chociaż bój ten trwał ponad 2,5 godziny i zakończył się tie-breakiem to siatkarze z Lwowa wyszli z niego zwycięsko (3:2 dla Barkomu).
Derby Śląska tj. Jastrzębski Węgiel i Aluron CMC Warta Zawiercie w spotkaniu otwierającym sobotę z PlusLigą. To spotkanie należało do kategorii tych krótszych. Zaledwie 88 minut zajęło wicemistrzom Polski doprowadzenie do ostatniej piłki meczu. Do 16, 22 i 20 – taką punktacją zawodnicy z Zawiercia zamykali kolejne partie spotkania, aby finalnie móc przypisać na swoje konto 3 punkty do tabeli generalnej. MVP? Bartosz Kwolek z 52% efektywnością w elemencie ataku.
Długie godziny i krótkie piłki
Hit kolejki przypadł na niedzielne popołudnie i jak co mecz rzeszowskie Podpromie zapłonęło w biało-czerwonych pasiakach. Oj warto było oszczędzać emocje na to starcie – Asseco Resovia Rzeszów vs Bogdanka LUK Lublin. Wymiana piłek, asów i zagrywek szybsza niż Robert Kubica w latach świetności. Po partii dla gości, dwie na rzecz gospodarzy, a zaraz potem kolejny set dla turystów z Lublina. Nieunikniony był więc on… tie-break, który dość szybko wyłonił zwycięzcę. Gospodarze z Rzeszowa górowali na własnym terenie 3:2.
Nie był to jednak koniec niedzielnych zmagań. Nad morzem co prawda chłodno i wietrznie, ale zmiana klimatu następuje zaraz po postawieniu pierwszego kroku w Ergo Arenie. Sztormu na siatkarskim parkiecie również udało się uniknąć – chociaż pierwszy set meczu Energa Trefla Gdańsk z PGE Projektem Warszawą zwiastował silne wiatry (32:34 dla drużyny ze stolicy kraju). Cisza na morzu…, bo niesieni na fali zwycięstwa partii numer jeden zawodnicy Warszawy dokończyli swego dzieła i zamknęli spotkanie wynikiem 3:0.
Olsztyn i Gorzów także zwycięsko
Emocje w Olsztynie, gdzie AZS Indykpol podejmował Steam Hemarpol Politechnikę Częstochowa. W siatkówce nie tak pewne jest, że po cyfrze 3 następuje 4, a zaraz po niej 5 – setowe wyliczanie możemy skończyć już na trójce. Jednak nie w tym przypadku. Piątka przypadła do gustu zarówno siatkarzom z Olsztyna, jak i ich gościom. 23:25, 25:23, 25:21, 30:32 i…? Nieco dłuższy niż w standardowym wydaniu, bo rozgrywany aż do 20 punktu tie-break. I jak to już na tie-breaki 19 kolejki przystało zwycięski dla gospodarzy (3:2 dla Indykpolu AZS Olsztyn).
02.02 – czyli dzień meczu zamykającego. Ze względu na mrozy szkoły są zamykane, a mecze skracane i do tej zasady przystosowali się siatkarze z Suwałk oraz ich goście z Gorzowa. W tabeli generalnej górują Suwalczanie, lecz tabela nie decyduje o wyniku meczów. 21:25, 23:25, 22:25 i dokładnie 91 minut od pierwszego do ostatniego gwizdka meczu – wygranego przez Cuprum Stilon Gorzów.
fot. Julia Roik

