|

Lublińsko-Rzeszowski finał Tauron Pucharu Polski

Zimowa sobota tuż na początku roku zgromadziła kibiców w krakowskiej Tauron Arenie, aby poraz kolejny rozstrzygnąć walkę o Puchar Polski.

Już w ten weekend Kraków znów stał się stolicą siatkówki, a jedno z najważniejszych trofeów po raz kolejny stanęło w Tauron Arenie. To właśnie tu podczas sobotnich półfinałów Tauron Pucharu Polski wyłoniliśmy finalistów, którzy już jutro zawalczą o Puchar.

Lublin czy Olsztyn? – pytanie na wagę finału

Sobotnie półfinały Tauron Pucharu Polski Mężczyzn rozpoczął pojedynek Bogdanki LUK Lublin vs Indykpol AZS Olsztyn, a chyba nie da się zacząć lepiej niż od siedmiopunktowej przewagi (10:3), która z biegiem pierwszego seta ulegała małym zmianą, ale Lublinianie nie oddali pełnej przewagi aż do końca. Drugia partia to już zupełnie inna historia i lepszy start zespołu z Olsztyna (4:8) i choć pod koniec partii zaczęli się lekko gubić, a Bogdanka LUK Lublin dobrze grała blokiem to w meczu mieliśmy remis 1:1. Natomiast odsłona numer trzy wyrównała siły (6:5) i mogliśmy oglądać już dużo bardziej wyrównany set, bo przecież dojście do finału Pucharu Polski nigdy nie może być łatwe. Siatkarze trenera Antigi byli wstanie odskonczyć maksymalnie na trzy punkty, ale tym razem to wystarczyło. Jeśli myśleliście jednak, że Bogdanka pójdzie za ciosem i wejdzie pewnie w czwartego seta to byliście w błędzie. Olsztynianie odskoczyli już na samym początku na cztery punkty (2:6), a potem nie zamierzali oddać prowadzenia, do tego Paweł Halaba dołożył asa serwisowego przy stanie (18:20). Jednak jak się okazało dopiero potem zaczęły się emocje i walka punkt za punkt, aż Olsztyn przypieczętował swoje zwycięstwo i doprowadził do tie-breaka, choć Lublin zwycięstwo miał na wyciągnięcie ręki i to kilkukrotnie. (4:0) tak rozpoczął się tie-break pierwszego półfinału i tym razem siatkarze Bogdanki LUK Lublin już nie oddali prowadzenia. I choć niespełna rok temu odpadli w półfinale to już jutro być może Kraków będzie dla nich, a na pewno finał będzie dla nich, bo jako pierwsi meldują się w finale Tauron Pucharu Polski.

Pierwszy finał Pucharu Polski to na pewno duży sukces już teraz, ale będziemy walczyć o pełną pulę.” powiedział kapitan Bogdanki LUK Lublin. – „Fajnie, że wygraliśmy ten mecz, bo poprzednie dwa lata, te półfinały nie do końca nam wychodziły, ale też graliśmy z Jastrzębiem, które było bardzo doświadczone. Dzisiaj trafiliśmy na AZS Olsztyn. Świetny zespół w tym sezonie, natomiast na pewno tego doświadczenia po ich stronie z takich meczów nie ma zbyt dużo, więc wiedzieliśmy, że to będzie trudny mecz, natomiast znaliśmy też swoją wartość. Wiedzieliśmy, że jesteśmy mocni szczególnie w tie-breakach, bo gramy ich ostatnimi czasy bardzo dużo, więc jak doszło do tego, to byliśmy pewni, że będzie dobrze, ale wielkie słowa uznania dla przeciwnika, bo naprawdę wywarli na nas presję, grało się ciężko, natomiast koniec końców to my jesteśmy zwycięzcami i możemy się szykować do jutrzejszego meczu.” podsumował Marcin Komenda.

Bogdanka LUK Lublin 3:2 Indykpol AZS Olsztyn (25:19, 16:25, 25:18, 30:32, 15:12), MVP: Kewin Sasak.

Komu miejsce w finale?

Spotkanie półfinałowe numer dwa, na boisku PGE Projekt Warszawa i Asseco Resovia Rzeszów. Początek spotkania należał do tych wyrównanych, w których ciężko było uciec na kilka punktów obu zespołom. Dopiero od wyniku (19:20) Rzeszowianie zaczęli zdobywać punkt po punkcie i zakończyli ten wyrównany set. Na niewielką korzyść stołecznego zespołu toczył się początek seta numer dwa, ale potem przewaga oscylowała w okolicach dwóch lub trzech punktów, jednak i tu losy zdołały się odwrócić i Resovia wyszła na prowadzenie (17:19). Artur Szalpuk i jego skuteczne ataki dały siatakrzom z Rzeszowa piłkę setową (21:24), a nieudana zagrywka Warszawian zakończyła partię. Kolejny set również rozpoczął się podobnie do pierwszego, ale o ten punkt lepsza była drużyna z podkarpacia. Po wideo weryfikacji, która okazała się nie do rozstrzygniecia stołeczni uchronili się od trzypunktowej gonitwy, a nawet dołożyli punkt w powtórzonej akcji (16:17). As serwisowy Yurii Semeniuka i w na tablicy wyników pojawił się remis tuż przez rozstrzygnieciem seta, ale następnie akcje pokazały, że ten półfinał nie musi trwać już dłużej, bo Asseco Resovia Rzeszów melduje się w finale Tauron Pucharu Polski. A jutro o 14:45 zmierzą się w Krakowie z Bogdanką LUK Lublin.

Jesteśmy świadomi z kim przyjdzie nam grać jutro w finale, z Mistrzem Polski, który jest fantastyczną drużyną, ma świetnych zawodników w swoich szeregach, dlatego jutro podchodzimy do kolejnego meczu z chłodną głową.”powiedział Paweł Zatorski. „Jutro mam nadzieję, że osiągniemy wielkie rzeczy, na które cały Rzeszów czeka.” zakończył Marcin Janusz.

PGE Projekt Warszawa 3:0 Asseco Resovia Rzeszów (21:25, 22:25, 22:25), MVP: Marcin Janusz

fot. Julia Roik

Może Cię zainteresować

  • Emocje w 9. kolejce PlusLigi: tie-breaki, niespodzianki i mocni faworyci

    9. kolejka PlusLigi przyniosła zestaw emocjonujących spotkań — od pewnych zwycięstw faworytów, po spektakularne tie-breaki i zaskakujące zwroty akcji. Kibice mogli oglądać zarówno dominację topowych drużyn, jak i ambitną walkę beniaminka oraz debiut szkoleniowca. Weekend pełen był siatkarskich wrażeń – zapraszamy na podsumowanie!

  • Cztery pory siatkówki – lato

    Końcówka grudnia to co roku czas oczekiwania na nowe początki, ale też podsumowań. Zatem – jaki był rok 2025 w siatkówce? Co dał, co zabrał?

  • Cztery pory siatkówki – co dalej?

    Końcówka grudnia to co roku czas oczekiwania na nowe początki, ale też podsumowań. Zatem – jaki był rok 2025 w siatkówce? Co dał, co zabrał? To podsumowałyśmy już w poprzednich odsłonach „Czterech pór siatkówki”. Pozostaje więc jeszcze jedno pytanie – co dalej?

  • Trzy mecze, dziesięć setów – 13. kolejka Tauron Ligi wystartowała

    W miniony weekend, gdy oczy kibiców zwrócone były w stronę Krakowa i finałów Tauron Pucharu Polski mężczyzn, rozpoczęła się 13. kolejka Tauron Ligi. Choć rozegrane zostały tylko trzy z sześciu spotkań, dostarczyły one sporo emocji i kilka wyraźnych sygnałów, że ligowa czołówka nie zamierza zwalniać tempa. Faworytki potwierdziły swoją dyspozycję, choć nie obyło się bez trudniejszych momentów.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *