Ligowe granie w cieniu pucharowych emocji, czyli podsumowanie 16. kolejki PlusLigi
Zapraszamy na podsumowanie 16. kolejki PlusLigi. Mimo Pucharu Polski, liga nie zwalnia tempa i znów dostarcza mnóstwo emocji i niespodzianek.
PlusLiga nie zwalnia tempa. Na pewno wielu z nas wciąż myślami jest przy weekendowych emocjach związanych z Pucharem Polski, a tu już trzeba robić miejsce na kolejne, bowiem wracamy do ligowego grania. 16. kolejka rozpoczęła się jeszcze przed pucharowym weekendem, przypomnijmy więc sobie jak od początku przebiegała.

Długie starcia w Olsztynie i Gdańsku
Pierwszy mecz należał do Indykpolu AZS Olsztyn oraz Barkomu Każany Lwów i od razu mogliśmy doświadczyć długiego starcia. Nie dość, że rozegrany został tie-break, to jeszcze ostatni set grano aż do 20 punktów (25:19, 22:25, 25:14, 23:25, 20:18). Mecz zakończył się zwycięstwem gospodarzy, w czym bardzo pomógł Paweł Halaba, zdobywając aż 25 punktów (20 atakiem, cztery zagrywką i jeden blokiem). Nagroda MVP powędrowała do rozgrywającego, Johannesa Tille.
Kolejny dzień – kolejny tie-break. Energa Trefl Gdańsk podejmował u siebie Ślepsk Malow Suwałki i znów mieliśmy do czynienia z jeszcze dłuższym piątym setem, bo granym do 22 punktów (21:25, 21:25, 25:23, 25:14, 22:20). Śmiało można powiedzieć, że gospodarze wyrwali to zwycięstwo i odwrócili losy meczu. Piotr Orczyk, Aliaksei Nasevich oraz Tobias Brand po raz kolejny pokazali swoją siłę, zdobywając kolejno 22, 22 i 18 punktów. Suwałki, z Asparuchovem na czele, walczyły dzielnie, jednak w tej ostatecznej partii górą byli Gdańszczanie. Najlepszym zawodnikiem został Orczyk.
Długo wyczekiwane zwycięstwo ZAKS-y i niespodzianka w Lublinie
Na następny mecz przenieśliśmy się do Kędzierzyna-Koźla, gdzie ZAKSA zmierzyła się z PGE GiEK Skrą Bełchatów. Pierwszy set mógł wskazywać raczej na zwycięstwo gości, jednak ZAKSA odrobiła straty i wyszarpała drugiego seta, kończąc go skutecznym blokiem Urbanowicza. I tym sposobem rozpędzeni Kędzierzynianie nie dali już sobie odebrać zwycięstwa (19:25, 31:29, 25:21, 25:18). Nagroda dla najlepszego zawodnika powędrowała w ręce Rafała Szymury, który zanotował 19 punktów na swoim koncie – 12 atakiem przy 56% skuteczności i dwa blokiem, a do tego dołożył aż pięć asów serwisowych,
Wynik kolejnego starcia to zdecydowana sensacja. Świeżo upieczeni zdobywcy Pucharu Polski, czyli Bogdanka LUK Lublin, gościła u siebie „sąsiadów”, czyli InPost ChKS Chełm. I w derbach lubelszczyzny zwyciężył… tegoroczny beniaminek! Trener Antiga dał odpocząć zawodnikom z pierwszego składu i wystawił drugą szóstkę, która nie zdołała pokonać przyjezdnych (17:25, 25:20, 23:25, 27:29). U gości zdecydowanie wyróżniał się Remigiusz Kapica, który otrzymał też nagrodę MVP. Zdobył 26 punktów – wszystkie atakiem przy przy 59% skuteczności.
Jak zaprezentowali się pozostali uczetnicy turnieju finałowego Pucharu Polski?
Potem przyszedł czas na starcie w stolicy Polski. PGE Projekt Warszawa zmierzył się z JSW Jastrzębskim Węglem i tym samym poznaliśmy odpowiedź na pytanie czy przegrany do zera z Resovią półfinał Pucharu Polski był tylko wypadkiem przy pracy. Początkowo w mecz bardzo dobrze weszli Jastrzębianie i pewnie wygrali pierwszego seta. Później jednak to Warszawa nabrała wiatru w żagle, a rozpędzony Bartosz Bednorz poprowadził stołeczną ekipę do zwycięstwa (20:25, 25:23, 25:23, 25:19). Przyjmujący zdobył nagrodę MVP – zanotował na swoim koncie 24 punkty, w tym 21 atakiem przy aż 70% skuteczności. Dołożył do tego dwa bloki i asa serwisowego.
Ostatnie starcie na ten moment odbyło się w Gorzowie Wielkopolskim. Cuprum Stilon Gorzów zmierzył się z Asseco Resovią Rzeszów i przegrał to starcie do zera (23:25, 19:25, 19:25). W każdym z setów Resovia wypracowała sobie większa bądź mniejszą przewagę i całe spotkanie miała pod kontrolą. Statuetkę MVP otrzymał Artur Szalpuk – zanotował 14 punktów, w tym 10 atakiem przy 62% skuteczności, dwa blokiem i dwa zagrywką.
Mecz Steamu Hemarpol Politechniki Częstochowy z Aluronem CMC Wartą Zawiercie zaplanowano na 4 lutego 2026 r. o godzinie 20:00.
fot. Julia Roik

