||

„Fantastyczna czwórka” – bilety do półfinałów Plus Ligi rozdane

Za nami seria spotkań, w których zespoły walczyły o awans. Do końca nie można było być pewnym, kto znajdzie się w gronie najlepszych. Zapraszamy na podsumowanie!

Stolica z awansem

Zmagania rozpoczęło spotkanie między drużyną ze stolicy, a tą z JastrzębiaZdroju. Siatkarze ze stolicy w hali Torwar od początku narzucili swoje warunki, budując wyraźną przewagę dzięki skutecznej grze blokiem. Choć rywale zdołali zmniejszyć straty, końcówka należała do Projektu, który wygrał 25:21. Drugi set był bardziej wyrównany i długo lepiej prezentowali się jastrzębianie, ale w decydujących momentach więcej spokoju zachowali warszawianie. O zwycięstwie 25:22 przesądziła skuteczna gra w końcówce. Trzecia partia to już pełna kontrola PGE Projektu. Stołeczna drużyna dominowała, nie dając rywalom większych szans, i pewnie zamknęła mecz, przypieczętowując zwycięstwo.

Spotkanie rewanżowe, tym razem w Jastrzębiu-Zdroju. Pierwszy set był bardzo wyrównany, ale w końcówce lepsi okazali się jastrzębianie. Choć Projekt prowadził 21:17, gospodarze odpowiedzieli serią punktów i po asie Łukasza Kaczmarka wygrali 25:23. W drugiej partii przewagę w środkowej fazie zbudowali warszawianie i kontrolowali grę do końca, zwyciężając 25:21 po skutecznym ataku Bartosza Bednorza. Trzeci set to zdecydowana dominacja Projektu, który od początku narzucił tempo i rozbił rywali aż 25:11. Czwarta odsłona rozpoczęła się od wyraźnej przewagi gospodarzy, ale Projekt odrobił straty i doprowadził do wyrównanej końcówki. Ostatecznie po grze na przewagi lepsi byli jastrzębianie (26:24). Tie-break również padł łupem gospodarzy. Szybko objęli prowadzenie i utrzymali je do końca, wygrywając 15:13 i cały mecz.

Początek meczu, tym razem w hali Torwar należał do gospodarzy, którzy szybko objęli prowadzenie. Jastrzębianie co prawda wyrównali, ale w końcówce o wszystkim zadecydowała zagrywka – asy Bednorza i Semeniuka oraz błędy rywali dały Projektowi wygraną 25:20. Drugi set był już pod pełną kontrolą warszawian. Od początku narzucili tempo, punktowali seriami i wykorzystywali pomyłki przeciwników, pewnie zwyciężając 25:17. W trzeciej partii Projekt nie zwolnił – szybko odskoczył rywalom i całkowicie dominował na boisku. Duża przewaga pozwoliła spokojnie zamknąć seta 25:13 i przypieczętować awans do półfinału.

„Wilki z Rzeszowa” jadą dalej

Resovia na Podpromiu dobrze weszła w mecz, szybko budując przewagę. Choć goście na chwilę zbliżyli się dzięki zagrywce, gospodarze kontrolowali grę i pewnie wygrali 25:18, a końcówkę zamknął Yacine Louati. Drugi set był bardziej wyrównany, ale do stanu 19:18 trwała gra punkt za punkt. W końcówce rzeszowianie przejęli inicjatywę – świetnie zagrywał Louati, a skuteczność w ataku zapewniła im zwycięstwo 25:19. W trzeciej partii Resovia od początku dominowała, choć rywale zdołali odrobić straty i doprowadzić do remisu. Gospodarze szybko wrócili jednak na właściwe tory i serią punktów w końcówce zamknęli seta 25:20, wygrywając cały mecz.

Czas na rewanż w hali Urania. Po wyrównanym początku pierwszego seta goście znad Wisłoka przejęli inicjatywę dzięki serii przy zagrywce Danny’ego Demyanenki. Goście byli skuteczniejsi i pewnie kontrolowali przebieg gry, wygrywając 25:18. Druga partia była bardziej zacięta. Choć podopieczni Massimo Bottiego mieli przewagę, gospodarze doprowadzili do emocjonującej końcówki. Ostatecznie jednak więcej błędów popełnili olsztynianie, a rzeszowianie wygrali po grze na przewagi 28:26. W trzecim secie początkowo trwała wyrównana walka, ale jedna seria Resovii całkowicie rozstrzygnęła losy partii. Dzięki świetnej zagrywce i skutecznej grze goście szybko odskoczyli i pewnie zamknęli mecz wynikiem 25:14.

Bogdanka w grze o medal

Pierwszy set na terenie Mistrzów Polski był wyrównany, a końcówka bardzo emocjonująca. Goście odskoczyli po zagrywkach Alana Souzy, ale Bogdanka wyrównała i dzięki dwóm asom Fynniana McCarthy’ego wygrała 25:23. W drugiej partii początkowo trwała równa gra, lecz po blokach gospodarze przejęli inicjatywę i utrzymywali przewagę do końca. Zwyciężyli 25:22 po skutecznej końcówce. Trzeci set również długo był wyrównany. Bełchatowianie mieli moment przewagi, ale w decydującej fazie lepsi okazali się lublinianie, którzy serią punktów przechylili szalę na swoją stronę. Ostatecznie wygrali 25:22 i cały mecz.

 Rewanż w Bełchatowie. Pierwszy set był bardzo wyrównany – Bogdanka miała niewielką przewagę, ale gospodarze doprowadzili do remisu w końcówce. Ostatecznie po grze na przewagi lepsi okazali się goście, a partię asem zamknął Fynnian McCarthy (26:24). Druga odsłona miała podobny przebieg. Po równej grze i chwilowym zrywie Skry, końcówka znów należała do lublinian, którzy przejęli inicjatywę przy stanie 20:20 i wygrali 25:21 po ataku Wilfredo Leona. W trzecim secie podopieczni Stephane’a Antigi kontrolowali przebieg i zbudowali wyraźną przewagę, choć gospodarze zdołali jeszcze zmniejszyć straty. W decydujących momentach ponownie lepsi byli goście – Leon zdobył piłkę meczową, a błąd rywali dał zwycięstwo 25:22 i awans do półfinału.

„Rycerze” walczą dalej

Mecz w Sosnowcu lepiej zaczęli goście, szybko obejmując prowadzenie, ale zawiercianie błyskawicznie odrobili straty i w dalszej części seta przejęli inicjatywę. Dzięki skutecznej grze utrzymali przewagę i wygrali 25:22. Druga partia była bardziej wyrównana. Obie drużyny długo grały punkt za punkt, jednak w końcówce więcej błędów popełnili siatkarze ZAKSY. Zawiercianie wykorzystali okazję i zwyciężyli 25:22. W trzecim secie inicjatywę przejęli kędzierzynianie. Poprawili zagrywkę i skuteczność w ataku, co pozwoliło im wyraźnie odskoczyć i wygrać 25:18. Czwarta odsłona to już zdecydowana dominacja „Koziołków”, które szybko zbudowały dużą przewagę i kontrolowały przebieg gry, zwyciężając 25:20. Tie-break był bardzo zacięty i pełen zwrotów akcji. Choć zawiercianie mieli kilka piłek meczowych, nie potrafili ich wykorzystać. Ostatecznie więcej zimnej krwi zachowali siatkarze z Kędzierzyna, wygrywając 22:20 i cały mecz.

Rewanż w Kędzierzynie-Koźlu. Zawiercianie dobrze weszli w mecz i po skutecznych akcjach Bartłomieja Bołądzia szybko zbudowali przewagę (10:6). ZAKSA odpowiedziała serią przy zagrywce Karola Urbanowicza, doprowadzając do remisu, a końcówka była bardzo zacięta. Od stanu 22:22 gospodarze popełnili jednak trzy kosztowne błędy i przegrali seta 22:25. Druga partia zaczęła się pod dyktando ZAKSY, która szybko odskoczyła na kilka punktów i konsekwentnie powiększała przewagę. Przy dobrej zagrywce i błędach rywali gospodarze dominowali (17:10, 19:11), a choć Zawiercie obroniło kilka piłek setowych przy serii Bartosza Kwolka, ostatecznie przegrało 23:25 po autowym ataku Aarona Russella. W trzecim secie lepiej zaczęli kędzierzynianie (4:0, 14:9), ale zawiercianie stopniowo odrabiali straty. Doprowadzili do remisu 20:20 i wykorzystali błędy gospodarzy w końcówce. Mateusz Bieniek zakończył partię skutecznym atakiem i Zawiercie wygrało 25:23. Czwarty set był bardzo wyrównany – obie drużyny miały swoje serie, a prowadzenie zmieniało się kilkukrotnie (11:13, 19:17). W decydujących akcjach więcej zimnej krwi zachował Aluron. Aaron Russell najpierw wywalczył piłkę meczową, a chwilę później zakończył spotkanie zaskakującym zagraniem (25:23). Amerykański przyjmujący tym samym przedłużył rywalizację o półfinał.

Wracamy do Sosnowca. Pierwszy set był wyrównany do połowy, ale po serii świetnych zagrywek Mateusza Bieńka – w tym dwóch asach – gospodarze przejęli inicjatywę i odskoczyli na kilka punktów (19:14), kontrolując końcówkę i wygrywając 25:20. W tym fragmencie Zawiercie imponowało szczególnie serwisem, notując aż pięć asów. Druga partia miała podobny przebieg – po wyrównanym początku Zawiercie ponownie zbudowało przewagę (18:13). ZAKSA próbowała odrobić straty dzięki dobrej grze Kamila Rychlickiego i Karola Urbanowicza, zbliżając się na punkt (21:22), ale końcówka należała do gospodarzy, którzy wygrali 25:22. W trzecim secie to podopieczni Andrei Gianiego byli bardziej skuteczni – po wyrównanym początku i krótkiej dominacji Zawiercia przejęli kontrolę i odskoczyli nawet na pięć punktów (13:8). Mimo że „Rycerze” doprowadzili do remisu 18:18, kędzierzynianie utrzymali przewagę w końcówce i zwyciężyli 25:22, przedłużając mecz. Czwarta partia przebiegała już pod pełną kontrolą gospodarzy. Zawiercie od początku narzuciło tempo, a od połowy seta całkowicie zdominowało rywala – od stanu 15:14 zdobyło serię 8 punktów z rzędu. ZAKSA nie była w stanie odpowiedzieć i Aluron wygrał pewnie 25:16, zamykając mecz i awansując do półfinału po czterosetowym zwycięstwie.

fot. Julia Roik

Może Cię zainteresować

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *