|

Emocje w 7. kolejce PlusLigi: zwroty akcji, sensacje i popisy liderów

Od szybkich 3:0 po dwie pięciosetowe batalie — to była kolejka, w której pojawiło się wszystko: świetna zagrywka i kluczowe akcje liderów. Zapraszamy!

Częstochowa znów bez punktów

Piątkowe, czterosetowe spotkanie na początek 7. kolejki Plusligi. Bełchatowianie – na własnym podwórku włączyli tryb „ostatnia prosta” i wyrwali pierwszego seta 25:23, kończąc go asem Chitigoia niczym podpis pod zamówieniem. W drugiej partii goście odpowiedzieli własną zagrywką specjalną, a Indra i Ebadipour serwowali tak, że bełchatowianie mogli tylko rozkładać ręce (21:25). Trzeci set to już pełna dominacja „Pszczół” – seria punktów, odskok i spokojne 25:19, jakby cała drużyna wypiła nagle podwójne espresso. W czwartym secie emocje wróciły, gra punkt za punkt trwała do samego końca. Ostatecznie Pothron postanowił zakończyć sprawę jednym precyzyjnym atakiem, ustalając wynik na 26:24 i tym samym zdobywając statuetkę MVP.

Wilcza porażka

Sobotnie popołudnie było pod znakiem „Jurajskich Rycerzy”, którzy pewnie pokonali Asseco Resovię 3:0 w hicie kolejki. Zawiercianie kontrolowali przebieg całego spotkania, wykorzystując błędy rzeszowian i imponując w ataku oraz bloku. Bartosz Kwolek przypieczętował zwycięstwo drużyny zdobywając 13 punktów w pakiecie ze statuetką MVP. Dzięki wygranej podopieczni Michała Winiarskiego zyskali pozycję lidera ligi.

Nieco później, Jastrzębianie stoczyli czterosetowy bój z beniaminkiem na obcym terenie. Premierowy set był jak gra w kotka i myszkę – goście prowadzili, gospodarze gonili, ale Esfandiar wbił „szpilkę” i zakończył to 25:23, po czym Chełm objął prowadzenie. Druga partia początkowo była wyrównana, jednak gospodarze trochę „pogubili się” w końcówce, przestrzelili zagrywkę i musieli uznać wyższość rywali (23:25). Kolejne dwa sety to już popis Jastrzębia – skuteczne bloki, ataki i punktowe szarże sprawiły, że Chełm oglądał plecy przeciwnika, a Adam Lorenc przypieczętował zwycięstwo ze statuetką MVP w rękach (25:23, 25:18).

W niedzielne popołudnie Indykpol AZS Olsztyn pewnie pokonał Cuprum Stilon Gorzów 3:0. Po wyrównanym pierwszym secie gospodarze odskoczyli w kolejnych partiach dzięki skutecznej grze w ataku i zagrywce, kończąc mecz 25:20 i 25:19 z wyróżnieniem w rękach Pawła Halaby (17 punktów). Gorzowianie nie wykorzystali swoich szans i pozostają jedyną drużyną bez zwycięstwa w sezonie.

W późniejszym spotkaniu między PGE Projektem Warszawa, a Ślepskiem Malow Suwałki 3:2 w hali Torwar nie zabrakło emocji. Mecz był pełen zwrotów akcji – pierwszego i trzeciego seta wygrali goście, ale gospodarze odpowiedzieli w drugim i czwartym, kończąc spotkanie zwycięstwem w piątej partii – skuteczna zagrywka Webera, solidna gra w ataku i blokach pozwoliły gospodarzom zamknąć mecz 15:11 w tie-breaku. W zestawie z wyróżnieniem w rękach Damiana Wojtaszka, drużyna ze stolicy zanotowała piąty triumf w sezonie, a Ślepsk poniósł szóstą porażkę.

Set dla Barkomu, mecz dla Lublina

W ostatnim niedzielnym pojedynku, w hali w Elblągu, Bogdanka LUK Lublin pokonała Barkom-Każany Lwów 3:1. Pierwszy set był zdecydowanie dla gości, którzy szybko wypracowali przewagę i zakończyli partię 25:19. Drugi set był wyrównany, ale kluczowe akcje w końcówce pozwoliły Lublinowi wygrać 25:23. Trzecia partia należała do Barkomu, który po emocjonującej grze na przewagi wygrał 28:26. W czwartym secie Bogdanka odzyskała kontrolę, skutecznie punktując zagrywką i wygrywając 25:20. Wyróżniony został Aleks Grozdanov dzięki skuteczności w ataku na poziomie 88%.  

Siatkarskie przedstawienie w ERGO Arenie

Energa Trefl Gdańsk pokonała ZAKSĘ Kędzierzyn-Koźle 3:2 w emocjonującym spotkaniu siódmej kolejki PlusLigi. Mecz był pełen zwrotów akcji – po pierwszych dwóch setach mogłoby się wydawać, że gospodarze zgarną 3 punkty. Nic bardziej mylnego, gdyż „Koziołki”, nie zwiesiły głów i imponowały skutecznością w ataku, blokiem i precyzyjnymi kontrami. „Gdańskie lwy” nieustannie goniły wynik. Decydujący, piąty set okazał się prawdziwym thrillerem punkt za punkt, a Trefl zachował zimną krew w końcówce, wykorzystując skuteczne kontrataki i dokładne ataki swoich liderów. Dzięki temu zwycięstwu gdańszczanie zapisali na swoje konto komplet punktów w tym wyrównanym i emocjonującym starciu. MVP został Piotr Orczyk.

fot. Julia Roik

Może Cię zainteresować