|

Cztery pory siatkówki – jesień

Końcówka grudnia to co roku czas oczekiwania na nowe początki, ale też podsumowań. Zatem – jaki był rok 2025 w siatkówce? Co dał, co zabrał?

Ah październik – dla jednych miesiąc jak każdy inny, dla drugich czas powrotu w uczelniane mury, lecz dla tych trzecich… no właśnie. To pora na zrzucenie biało-czerwonych barw i porządne wypranie koszulek przesiąkniętych reprezentacyjnymi emocjami. Nie lękajcie się jednak, bo już w oddali w ciemnym tunelu widać światełko sportowej nadziei… światełko w postaci PlusLigi, TauronLigi i sezonu klubowego. Raz, dwa więc, nie ma na co czekać i zwlekać z wyciąganiem wykrochmalonego odzienia klubowego.

Jesień plecień, bo przeplata

Sekundy, minuty, godziny, dni i tak, jak lata dłużył się ten czas bez siatkówki (a było to zaledwie półtora tygodnia). I wtedy na parkiet wkroczyły one – w meczu otwierającym sezon 25/26 siatkarki #VolleyWrocław vs EcoHarpoon NOWEL LOS Nowy Dwór Mazowiecki. A w ślad za nimi swoje pierwsze rozegrania, ataki, i bloki zagrało pozostałe dziesięć zespołów startujących w tegorocznym wyścigu po puchar Grand Prix TauronLigi. I tak zaczęły mijać punkty, sety, mecze i kolejki, a roszada wewnątrz tabeli trwała… do momentu. Bo już w czwartym dla siebie spotkaniu na fotelu lidera rozsiadły się one – zeszłosezonowe królowe tj. KS DevelopRes Rzeszów Za plecami Rysic bój trwał jeszcze przez długi okres, bo aż do końca roku. W dwunastej rundzie PGE Budowlane Łódź wróciły z meczu z ITA TOOLS STAL Mielec niczym żołnierz z tarczą i odzyskały utracone kolejkę wcześniej drugiej miejsce w tabeli. Uni Opole wciąż jednak w grze  ponieważ ich spotkanie tej kolejki czeka już w przyszłym roku. Tak oto na rozległym morzu zwanym powszechnie siatkarskim parkietem zapanował spokój i (przynajmniej) do sylwestra TauronLigowym przetasowaniom nastał kres.

Czy to się nagrywa?

Gdy PlusLiga w kuluarach szykowała się do startu, gdy z najdokładniejszą uwagą polerowane były ostatnie Mikasy, a siatki powoli naciągano pomiędzy słupkami, wtedy pojawił się on. Bo nasz volley to nie tylko dokładne zagrania i asy w ostatnie milimetry boiska. To też cały backstage i ludzie go kreujący. A poznać tą stronę siatkarskiego życia mogliśmy dzięki jednemu ze złotych (już nie) dzieci polskiej siatkówki. Czy platforma jaką jest YouTube była na to gotowa? My byliśmy. Tomasz Fornal i „Życie Siwego”, czyli kanał dzięki któremu polscy kibice mogą poznać choć część realiów życia jednego z najbardziej rozpoznawalnych siatkarzy. Ruszył sceną sportowej rozrywki, lecz podbił też tureckie parkiety. Oj głośno było o tym transferze w tym roku, tak jak głośno było o przenosinach Norberta Hubera w mury Wolf Dogs Nagoya i powrocie Bartka Kurka do japońskiej ligi.  Nasi reprezentanci za granicą w swoich klubach grają pierwsze skrzypce. Ale skoro już o tym mowa – powróćmy na rodzime podwórko.

Koniec października – liście już opadły

Stopnie na dworze spadają w dół, ale temperatura w domach jakby gorętsza? To znak, że zza rogu nieśmiało wyglądają już Plusligowe emocje. I tak już w pierwszym spotkaniu, na powitanie tego magicznego dla siatkarskich maniaków czasu tie-break w starciu otwierającym sezon: Energa Trefla Gdańsk z Barkomem Każany Lwów. Cudze chwalicie, a swego nie znacie. Bo gdy na drugim końcu globu wyścig o tytuł mistrza Świata Formuły 1 trwał pomiędzy trzema kierowcami w granicach naszej PlusLigi było nie mniej kolorowo. Przez 13 kolejek pierwszym miejscem w tabeli zdążyło wymienić się aż 5 zespołów. Liczb jednak nie okłamiesz. Bo to Bogdanka LUK Lublin przez ten okres uzbierała na swoim koncie największą sumę punktów. Ciąg dalszy naszej siatkarskiej ruletki nastąpi niebawem. Pozostało więc czekać do maja, aby dowiedzieć się kto zostanie obsypany złotem tym razem.

PS. Tym, którzy pominęli niektóre mecze w okolicach 27 listopada wybaczamy – też czekaliśmy trzy lata na nowy sezon Stranger Things.  

Pierwszy Puchar i sportowiec roku

W listopadzie witamy w Katowicach. Bo to właśnie serce Śląska i mekka polskiej siatkówki ponownie gościły AL-KO Superpuchar Polski. W tej edycji jednak z małym twistem. Mecze pań i panów w jednym miejscu parę godzin po sobie. Tango TauronLigi i PlusLigi nie mogło wiązać się więc z niczym innym jak z kosmicznym (jak na Spodek przystało) poziomem gry. Rzeszowskie Rysice i siatkarze Bogdanki LUK Lublin i teraz byli tymi, którzy jako pierwsi mogli poczuć smak zwycięstwa i wznieść słodkie kilogramy Superpucharów. Statuetki MVP tego wieczoru trafiły w ręce Laury  Heyrman i Wilfredo Leona.

Przypominamy również, że wyżej wymieniony przyjmujący reprezentacji Polski jest nominowany w plebiscycie Przeglądu Sportowego na Najlepszego Sportowca Polski. To samo wyróżnienie otrzymała Agnieszka Korneluk. Telefony zatem w dłoń i zachęcamy do głosowania!

Brazylijska podróż po brąz

Pamięć po tym wydarzeniu z pewności jeszcze żyje, ale odnówmy ją na momencik. Już w grudniu siatkarze Aluronu CMC Warty Zawiercie wsiedli na pokład samolotu, który po kilkunastu godzinach przetransportował ich na gorący brazylijski ląd. Nie wakacje w środku zimy były jednak powodem tej podróży lecz Klubowe Mistrzostwa Świata. Magnes na lodówkę, pocztówka, czy kubek? Żadne z powyższych, bo zawiercianie zapewnili sobie jedną z cenniejszych pamiątek z tej odległej destynacji tj. brąz i tytuł trzeciego najlepszego klubu Świata.

I tak zamykamy nasze Volleyworld Wrapped. Cztery pory roku, 365 dni, 8760 godzin lub też 525 600 minut – a w tym czasie? Dwóch mistrzów kraju, dwa brązowe i jeden złoty medal reprezentacji seniorskich, nieskończona ilość zagrywek i jeszcze więcej potu pozostawionego na boisku. Ze strony kibiców z kolei gwarantowane wzrosty ciśnienia i emocjonalny rollercoaster. Kolejny rok, który zapisał się na kartach polskiej siatkówki, a co przyniesie następny? Ciąg dalszy nastąpi…

fot. Julia Roik

Może Cię zainteresować

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *