|

10.kolejka – faworyci w formie. Tabela bez drgań

Wyniki tej kolejki nie zaskoczyły, ale za to potwierdziły, że PlusLiga lubi sprawnie odhaczać swoje punkty programu. Mecze rozegrano, punkty rozdano — wszystko zgodnie z planem. Zapraszamy na podsumowanie!

Lwi pazur w Chełmie

Na otwarcie kolejnej, bo już 10. kolejki, „Gdańskie Lwy” zdominowały obcy teren. Chełmianie zaczęli wyrównanie (7:7), lecz seria punktów w pierwszej partii dała gdańszczanom wyraźną przewagę (14:9, 19:10), a pierwszego seta wygrali pewnie 25:15. W drugiej odsłonie remis utrzymywał się dłużej (12:12), jednak Trefl ponownie odskoczył (17:13), głównie dzięki świetnej grze Nasevicha, wspieranego przez Orczyka i Branda, i wygrał 25:19. Trzeci set był już dominacją gości, szczególnie w bloku. Gospodarze tracili kolejne punkty (16:9), a ich gra się załamała. Trefl zwyciężył 25:14 i cały mecz 3:0, a pamiątkę z tego spotkania w postaci statuetki MVP zdobył niemiecki przyjmujący Tobias Brand.

6 grudnia, a więc Mikołajki, „Jurajscy Rycerze” zaczęli od prezentu „od siebie dla siebie” – 3 punktów z domowego starcia z drużyną z Suwałk. Lider tabeli szybko narzucił swój rytm, a Ślepsk — mimo ambitnych prób — miał trudności, by zatrzymać rozpędzonych rywali. Zawiercianie mimo dwóch porażek, od początku grali zdecydowanie i konsekwentnie.

Pierwszy set przebiegł całkowicie pod dyktando gospodarzy, którzy „byli górą” w każdym elemencie i wygrali 25:14. W drugiej partii Ślepsk poprawił przyjęcie i próbował nawiązać walkę, jednak Zawiercianie utrzymali kontrolę i zakończyli seta 25:19.Trzeci set przyniósł krótkie zrywy drużyny gości, ale zielono-żółci szybko odzyskali przewagę. Stabilna gra w ataku i bloku pozwoliła gospodarzom zamknąć mecz zwycięstwem 25:18. Całe spotkanie zakończyło się pewnym 3:0, a nagrodę MVP otrzymał kapitan Mateusz Bieniek, imponujący formą zarówno w ofensywie, jak i na zagrywce.

Po starciu w Częstochowie lepsze nastroje mieli goście z Warszawy. Pierwszy set był wyrównany, ale Projekt odrobił straty i wygrał 25:23, wykorzystując błędy gospodarzy w końcówce.W drugim secie Projekt szybko przejął kontrolę i pewnie zwyciężył 25:17, punktując skuteczniej blokiem i zagrywką oraz korzystając z pomyłek rywali.

Trzeci set znów był zacięty — Częstochowa prowadziła na początku i wyrównała przy 20:20, ale końcówka należała do gości. Skuteczne akcje Webera, Kłosa i Tilliego przesądziły o wygranej 25:23, a cały mecz zakończył się 3:0 dla Projektu Warszawa z wyróżnieniem w rękach atakującego z Niemiec.

„Jastrzębie” znów górują

W historii spotkań pomiędzy drużynami z Rzeszowa i Jastrzębia–Zdroju zdecydowanie częściej górą był zespół ze Śląska. Nie inaczej było i tym razem. Początek meczu na śląskiej hali był wyrównany (10:8), ale Jastrzębski Węgiel szybko przejął inicjatywę. Błędy Resovii i punktowy as Michała Gierżota pozwoliły gospodarzom odskoczyć, a pierwszego seta zakończył skuteczny atak Nicolasa Szerszenia – 25:20.

Drugi set rozpoczął się fatalnie dla gości (9:2), a przy stanie 10:3 kontuzji doznał Cezary Sapiński. Jastrzębianie dominowali w ataku i bloku, a kolejne asy Gierżota ustaliły wynik na 25:17. Trzeci set był bardziej wyrównany (15:15), ale w końcówce rzeszowianie nie utrzymali przewagi. Seria zagrywek Łukasza Kaczmarka przeważyła szalę, a Jastrzębski Węgiel wygrał sześć kolejnych akcji, kończąc seta 25:22 i cały mecz zwycięstwem.

Domowe punkty Lublina

Kolejny komplet punktów na własnym parkiecie zdobyła drużyna z Lublina. Gospodarze szybko zbudowali przewagę (8:4), a mimo chwilowego wyrównania gości po asie Cieślika (9:9), mistrzowie Polski szybko odzyskali kontrolę. Dzięki skutecznym zagrywkom Leona i dominacji w ofensywie i przyjęciu zakończyli pierwszego seta 25:18.

Drugi set był wyrównany do stanu 9:8, potem Bogdanka odskoczyła dzięki przewadze w ataku. Skuteczne zagrywki Malinowskiego i Henno powiększyły różnicę, a Leon zakończył partię atakiem na 25:17.W trzecim secie początkowo prowadziły „Indyki” (6:8), lecz gospodarze szybko przejęli inicjatywę. Seria punktów od 16:15 do 22:15 praktycznie przesądziła losy spotkania. Piłkę meczową dał błąd serwisowy rywali, a atak Younga zakończył spotkanie 25:17. MVP meczu został atakujący Kewin Sasak.

Gorzów pokonany

Na Opolszczyźnie goście z Gorzowa starali się narzucić swoje tempo, ale ZAKSA skutecznie odpowiadała. W pierwszym secie przy przewadze Stilonu gospodarze odrobili straty dzięki świetnym zagrywkom Szymańskiego i zakończyli seta 27:25 po ataku Grobelnego. Drugi set należał do gości, którzy wykorzystali przewagę w bloku i ataku, wygrywając 25:21. Trzeci set był wyrównany do stanu 12:12, potem seria punktów gospodarzy ustawiła seta, zakończonego 25:20. Czwarta partia również zaczęła się remisowo, ale ZAKSA od połowy przejęła inicjatywę i zakończyła mecz zwycięstwem 25:19. MVP spotkania został Kamil Rychlicki.

Bełchatowska twierdza pozostała niezdobyta dla gości z Elbląga. Skra od początku przejęła inicjatywę, odskakując na 10:4 i kończąc pierwszego seta 25:16 dzięki skuteczności w ataku i wsparciu rezerwowych. Drugi set był wyrównany do 12:12, potem „Pszczoły” zdobyły cztery punkty z bloków i ataków Lemańskiego, a seta zakończył skuteczny atak Chitigoia (25:19). W trzeciej partii Barkom prowadził 5:7 i 10:14, ale Skra odrobiła część strat. Goście skutecznymi akcjami Pope’a dowieźli zwycięstwo do końca seta 25:23. Czwarty set był wyrównany; Skra prowadziła 10:6, Barkom wyszedł na minimalne prowadzenie (13:15), jednak końcówka rozegrana na przewagi należała do gospodarzy. Zwycięską akcję ustalił dotknięciem siatki Gueye – wynik 28:26.

fot. Julia Roik

Może Cię zainteresować