Piotr Graban: Przede wszystkim muszę być dobrym człowiekiem

Projekt Warszawa zdaje się przeżywać swoją drugą młodość, a to wszystko za sprawą trenera Piotra Grabana. Stołeczna ekipa od początku sezonu grała nierówno, a szczyt kryzysu przypadł na listopad, kiedy to przegrała 4 na 5 spotkań. Jedyną wygraną zanotowali na wyjeździe z AZS-em Olsztyn, który w tamtym czasie borykał się z kontuzjami. 28 listopada 2022 roku zarząd klubu poinformował o odsunięciu Roberta Santilliego od roli pierwszego szkoleniowca zespołu, zaznaczając przy tym, że pozostaje on do dyspozycji klubu. Funkcję pierwszego trenera objął wtedy dotychczasowy asystent Włocha – Piotr Graban. W minioną niedzielę (19.02.2023 r.) w hali Ursynów warszawianie w świetnym stylu pokonali 3:1 Indykpol AZS Olsztyn, a trener zwycięskiej drużyny odpowiedział na kilka naszych pytań.  

Projekt Warszawa – Indykpol AZS Olsztyn 
3-1
(26:24, 25:19, 21:25, 25:16)

Piotr Graban zadebiutował jako pierwszy szkoleniowiec w meczu z BBTS-em Bielsko-Białą i od tamtej pory Projekt Warszawa przegrał tylko jeden mecz z Asseco Resovią Rzeszów. Wygrana z akademikami to dziewiąte zwycięstwo z rzędu, a dwunaste od początku kadencji Piotra Grabana – Trzeba powiedzieć, że cała drużyna czuje się dobrze i ze sobą, i na boisku. To jest dla mnie kolejny dzień w pracy, po prostu staram się zrobić co możemy jak najlepiej. Naprawdę szukam czasem małych szczegołów, które możemy poprawić. Czasami te treningi są żmudne, wiem, że chłopaki nie lubią tych technicznych treningów, bo tam trzeba zrobić powtórzenia, czasami nie jest to takie miłe jak granie na przykład, ale robimy to, trenują to dobrze, wykonują polecenia i to też przekłada się na wyniki, a wyniki napędzają tę całą atmosferę, pewność siebie i kibiców. Dziękujemy też kibicom, że przychodzą, bo nas to napędza i daje dodatkową energię.  

Trener Projektu Warszawa wspomniał również o zmianach, jakich dokonał jako pierwszy trener: Myślę, że same treningi nie są tutaj najważniejsze, tylko ta atmosfera i to, żeby poukładać te wszystkie puzzle razem. Świetną robotę wykonywał i wykonuje sztab szkoleniowy, tak samo zawodnicy, i trzeba było troszkę to poukładać. Treningi są na pewno bardziej intenstywne. Według mojej opinii jest to troszkę lepiej poukładane, ale kluczem tak naprawdę jest ta dobra atmosfera, to że ci chłopacy chcą przebywać ze sobą, grać, bawią się tą siatkówką, sprawiają przyjemność i sobie, i mi, też kibicom i myślę, że to widać. 

Podkreśla wagę dobrej atmosfery w zespole – Ja tutaj byłem drugim trenerem wcześniej, więc mieliśmy wszyscy bardzo dobre relacje, takie przyjacielskie ze sobą i jak stałem się pierwszym trenerem to przeniosłem to. Wiadomo, że muszę podejmować decyzje, ale dalej jest bardzo przyjazna atmosfera, gdzie rozmawiamy, prowadzimy dialog, wymieniamy spostrzeżenia i myślę, że to jest klucz.  

Spotkanie z Indykpolem Olsztyn to dziewiąty triumf z rzędu, ale nie obyło się bez kłopotów. Pierwszego seta gospodarze wygrali na przewagi, ale w trzecim to goście wiedli prym i zwyciężyli – No troszkę zasnęliśmy. Tak na poważnie, to oni wiedzieli, że nie mają nic do stracenia, podjęli wielkie ryzyko na zagrywce, udało im się, bo zrobili kilka asów i bardzo utrudnili nam grę przy siatce. Nie mogliśmy niektórych piłek skończyć, ale trzeba powiedzieć, że oni w tym secie w ataku też zagrali fenomenalnie, bo mieli 91% w ataku, co jest po prostu kosmicznym wynikiem i jakby ktoś przegrał z takim wynikiem, to nie wiem co by się musiało stać. My mieliśmy bardzo dobre 71% w ataku, a i tak przegraliśmy, więc szacun, ale wiedzieliśmy, że nie dadzą rady utrzymać raczej takiego poziomu przez dłuższy czas, więc byliśmy cierpliwi. Dołożyliśmy nową energię, trochę pozmienialiśmy rotację, ustawienie, żeby im to uprzykrzyć i myślę, że się udało, bo od początku kontrowaliśmy i wygraliśmy.  

Piotr Graban jest także założycielem Akademii Trenerów Siatkówki, w której dzieli się swoją wiedzą oraz doświadczeniem – Obecnie nie mam na to czasu, więc bardzo mało się tym zajmuję i też tutaj trzeba podziękować ludziom, którzy są za to odpowiedzialni, którzy przygotowują, pomagają mi z tym. Ja czasem tylko sprawdzam, czy jakieś swoje opinie wrzucam. Powstało to z tego, że bardzo dużo moich poprzednich trenerów było Włochami i kiedy byłem raz, drugi raz we Włoszech było widać takie coś, że ci Włosi bardzo często i chętnie wymieniają się informacjami. A w Polsce było tak, że jak Polak jeden z drugim rozmawia, to ja mu nie powiem swoich najlepszych ćwiczeń, nie powiem mu swojego klucza do sukcesu, bo on będzie lepszy ode mnie, bo on mnie wygryzie, bo ja nie dostanę roboty i tak dalej. A to nieprawda, bo my musimy po prostu jako nacja wspierać się jeden drugiego trenera, rozmawiać o tych treningach właśnie, co jest fajne, co jest dobre, co działa. Wtedy jako nacja będziemy rośli, będzie dużo więcej dobrych trenerów w Pluslidze, czy gdzieś na świecie, zawodnicy dzięki temu też będą rośli w siłę, młodzieżowe kadry (oczywiście mają super wyniki) będą regularnie na pierwszych miejscach i taka była idea, żeby spróbować jeszcze dźwignąć w jakiś sposób, pomóc naszej federacji, czy związkowi, żeby dodatkowo gdzieś zawodnicy, czy trenerzy mogli się kształcić.  

Szkoleniowiec Projektu Warszawa współpracował z włoskimi trenerami, m. in. z Andreą Anastasim najpierw w Treflu Gdańsk, a później w Warszawie i akcentuje wpływ, jaki obecny trener Perugii na niego wywarł – Największy wpływ na to wszystko na pewno miał Andrea Anastasi, gdzie to jest super człowiek, bo od tego trzeba zacząć, i wlaśnie taki też staram się być, że przede wszystkim muszę być dobrym człowiekiem. Jak jesteś dobrym człowiekiem to później te treningi i ten kontakt międzyludzki z zawodnikami jest naprawdę dużo lepszy, więc to trzeba powiedzieć, że Andrea Anastasi jest w tym top człowiekiem, z którym dało się porozmawiać na każdy temat. Organizowaliśmy sobie obiadki, kolacyjki, gdzie wymienialiśmy się zdaniami, oglądaliśmy jakieś mecze, więc naprawdę atmosfera była super i właśnie między innymi takie coś chciałem tutaj przenieść, i myślę, że w dużej mierze mi się to udało. Ale też warsztat trenerski, Andrea był w kilku wybitnych klubach, nawet teraz jest, i w kadrach narodowych, nie tylko Polski, z którymi osiągnął wybitne rezultaty i trzeba powiedzieć, że jego warsztat treningowy jest naprawdę na wysokim poziomie, i bardzo dużo ćwiczeń mam gdzieś od niego zaciągniętych, dużo powtarzam, nawet teraz wymieniam z nim jakieś poglądy, więc myślę, że on miał na mnie największy wpływ.   
 

źródło: informacja własna / fot. Natalia Miłek

Julia Rusinowska

Julia Rusinowska

Studentka zarządzania w sporcie. Z siatkówką związana na każdy możliwy sposób, przez wiele lat grała, później sędziowała, a w Volleyworld.pl pisze od 2022 roku. Pasjonatka książek i podróży.