Write My Geometry Application Letter Investment Advisory Presentation Wzor Cv Po Norwesku Asexual And Sexual Reproduction Comparison Essay Gaming Titles For Essays Business Plan Nice Design Template

Mistrzostwa Europy 2015, dzień 1.: PODSUMOWANIE

KEAA-hrXW dniu dzisiejszym wystartowały siatkarskie zmagania w ramach mistrzostw Europy. Czy faworyci wywiązali się ze swojej roli? Czy doszło do jakichś niespodziewanych rozstrzygnięć? Które reprezentacje zaznały smaku zwycięstwa, a które musiały przełknąć gorycz porażki? Czy zostały rozegrane pięciosetowe wojny siatkarskie? Bardzo serdecznie zapraszamy do zapoznania się z obszernym podsumowaniem pierwszego dnia rozgrywek!

GRUPA A:

CZECHY – HOLANDIA: Pomarańczowi wywiązali się z roli faworyta! Komplet punktów dla podopiecznych trenera Gido Vermeulena!

Początek premierowej odsłony przebiegał w formie walki punkt za punkt. Na pierwszej przerwie technicznej minimalnie prowadzili Holendrzy. Po powrocie na boisko, gra nie uległa zmianie i wciąż była bardzo wyrównana. W połowie inauguracyjnego aktu w polu serwisowym pojawił się Nimir Abdel-Aziz. Zagrywki holenderskiego rozgrywającego sprawiły sporo kłopotów czeskim przyjmującym. Oranje wyszli na trzypunktowe prowadzenie. Później nasi południowi sąsiedzi mieli problem z przedarciem się przez holenderski blok. Czesi popełniali mnóstwo prostych błędów, a siatkarze z kraju wiatraków i tulipanów umacniali się na prowadzeniu. Losy pierwszej partii próbował odmienić Kamil Baranek, ale w pojedynkę nie był w stanie zdziałać zbyt wiele. Set, który otworzył pojedynek czesko – holenderski, zakończył się triumfem pomarańczowych (21:25). W drugim akcie zdecydowanie lepiej zaprezentowali się podopieczni trenera Gido Vermeulena. Reprezentacja Czech często się myliła. Zespół prowadzony przez trenera Zdeneka Smejkala nie potrafił wstrzelić się zagrywką. Z kolei Holendrzy skutecznie starali się ograniczyć błędy własne do minimum. Atutem Oranje był blok. Królem bloku w drugiej odsłonie był Rob Bontje. Serwisy Nimira Abdel-Aziza forsowały czeskie przyjęcie. Partia padła pewnym łupem ekipy z kraju wiatraków i tulipanów (17:25). Trzeciego seta lepiej rozpoczęli pomarańczowi na czele z Robem Bontje. Holendrzy błyskawicznie zdołali odskoczyć rywalom na dwa ‘oczka’. Potem inicjatywę przejęli Czesi. Doskonałe kontry wyprowadzał Michal Finger, który stał się liderem reprezentacji naszych południowych sąsiadów. Dobrze spisywał się również Radek Mach. Natomiast w holenderskich szeregach nastąpił kryzys. Oranje nie potrafili wystrzec się prostych błędów. Podopieczni trenera Gido Vermeulena kompletnie się pogubili. Trzecia odsłona zakończyła się sukcesem Czechów (25:21). Czwarta partia obfitowała w błędy, których dopuszczały się oba zespoły. Jako pierwsi na prowadzenie wyszli podopieczni trenera Zdeneka Smejkala. Jednak Holendrzy szybko zdołali doprowadzić do remisu, a następnie zabrali się za budowanie przewagi. Czesi nie złożyli broni i zaczęli skutecznie niwelować straty. W końcówce fantastycznie funkcjonował holenderski blok, na który często nadziewali się czescy siatkarze. Czwartego seta (18:25) i cały mecz wygrali Oranje.

BUŁGARIA – NIEMCY: Wymarzona inauguracja Bułgarów! Brązowy medaliści MŚ 2014 na kolanach!

Podopieczni trenera Plamena Konstantinova w pięknym stylu otworzyli piątkowe spotkanie. Siatkarze z kraju róż i perfum schodzili na pierwszą regulaminową pauzę z sześcioma ‘oczkami’ więcej. Niemcy prezentowali się słabo na tle świetnie grających Bułgarów. Gospodarze byli lepsi w każdym elemencie siatkarskiego rzemiosła. Reprezentacja Bułgarii zachowywała pełną kontrolę nad przebiegiem pierwszej odsłony. Niemiecki szkoleniowiec wykorzystywał przysługujące mu przerwy i dokonywał zmian, ale nie przynosiło to zamierzonych efektów. Ekipa z Bałkanów znakomicie spisywała się w polu zagrywki i doskonale atakowała. W końcowej części premierowego aktu nasi zachodni sąsiedzi zdołali nieco zniwelować straty, ale nie byli w stanie doprowadzić do remisu i po jakimś czasie kropkę nad „i” postawiła drużyna znad Morza Czarnego (25:20). Bułgarzy poszli za ciosem i drugiego seta również rozpoczęli bardzo dobrze. Zespół prowadzony przez trenera Plamena Konstantinova błyskawicznie wyszedł na czteropunktowe prowadzenie. Podopieczni trenera Vitala Heynena nie potrafili przełamać swojej niemocy. Brązowi medaliści MŚ 2014 kompletnie nie radzili sobie w ataku. W międzyczasie przewaga siatkarzy z Bałkanów dwukrotnie wzrosła. Gospodarze mogli pozwolić sobie na swobodniejszą grę. Georgi Bratoev idealnie prowadził grę swojej reprezentacji. Druga partia zakończyła się zwycięstwem ekipy z kraju róż i perfum (25:17). Początek trzeciej odsłony był wyrównany, ale po jakimś czasie przewaga zaczęła zarysowywać się po stronie drużyny znad Morza Czarnego. Bułgarzy kontynuowali swoją dobrą grę z poprzednich aktów. Na drugiej przerwie technicznej podopieczni trenera Plamena Konstantinova prowadzili sześcioma ‘oczkami’. W końcowej części trzeciego seta, nasi zachodni sąsiedzi zabrali się za skuteczne zmniejszanie strat, co sprowokoło bułgarskiego szkoleniowca do poproszenia o czas. Przerwa na żądanie trenera Plamena Konstantinova okazała się „strzałem w dziesiątkę”. Gospodarze odparli atak Niemców i wygrali trzecią partię (25:20), a co za tym idzie cały pojedynek.

GRUPA B:

CHORWACJA – FRANCJA: Chorwaci groźni tylko w pierwszym secie! Trójkolorowi rozpoczęli ME od zwycięstwa!

Inauguracyjny akt pojedynku chorwacko – francuskiego był niezwykle zacięty. Obie reprezentacje bardzo ambitnie walczyły o każdy punkt. Wynik przez cały czas trwania premierowej odsłony oscylował wokół remisu. Ekipy zmieniały się na prowadzeniu. Niespodziewanie nieco lepiej spisywali się siatkarze z Bałkanów na czele z Igorem Omrcenem. Gra obu zespołów wyglądała bardzo dobrze. Zarówno Francuzi, jak i Chorwaci skutecznie ograniczali błędy własne do minimum. W grze na przewagi więcej zimnej krwi zachowali podopieczni trenera Laurenta Tillie (24:26). Drugą partię nieco lepiej zainicjowała drużyna znad Morza Adriatyckiego, ale po pierwszej przerwie technicznej na boisku zaczęli dominować triumfatorzy Ligi Światowej 2015. Trójkolorowi byli bardzo skuteczni zarówno w przyjęciu, jak i w ataku. Świetnie układała się współpraca Benjamina Toniuttiego ze środkowymi. Francuzi skupili się na budowaniu przewagi. W francuskich szeregach fantastycznie fukcjonowała gra blokiem. Z pokonywaniem francuskich murów nie radził sobie nawet Igor Omrcen. Chorwaci pogubili się i nie byli w stanie znaleźć sposobu na zatrzymanie rozpędzonych Les Bleus. Siatkarze znad Adriatyku zostali dosłownie zmiażdżeni przez reprezentantów Francji (14:25). Zdecydowane zwycięstwo dodało podopiecznym trenera Laurenta Tillie pewności siebie. Na pierwszej regulaminowej pauzie trójkolorowi mieli trzy ‘oczka’ więcej. Z kolei gra ekipy z Bałkanów wyglądała fatalnie. Chorwaci popełniali mnóstwo prostych błędów, co było wodą na młyn dla triumfatorów tegorocznej Światówki. W francuskich szeregach wyróżniającymi się postaciami byli Earvin Ngapeth i Antonin Rouzier. Dobrze prezentowali się także Nicolas Le Goff i Kevin Le Roux. Po drugiej stronie dwoili się i troili Danijel Galic, Toni Kovacevic oraz lider zespołu – Igor Omrcen. Brakowało im konsekwencji. Drużyna znad Morza Adriatyckiego nie była w stanie zagrozić Francuzom, którzy pewnie kroczyli w stronę wiktorii w trzeciej partii (22:25) i całym spotkaniu.

WŁOCHY – ESTONIA: Estończycy podnieśli Włochom ciśnienie! Azzurri odparli atak rywali i wygrali bez straty seta!

Siatkarze z Półwyspu Apenińskiego doskonale rozpoczęli inauguracyjną odsłonę. Włosi zdobyli cztery punkty z rzędu, co sprowokowało trenera Gheorghe Cretu do skorzystania z przerwy na żądanie. Po powrocie na boisko, zespół prowadzony przez trenera Gianlorenzo Blenginiego kontynuuował swoją dobrą passę. Gra Estończyków obfitowała w błędy. Przewaga ekipy z kraju wina i pizzy wzrosła do sześciu ‘oczek’. Później nastąpił przełom, ponieważ reprezentacja Estonii zdobyła swój pierwszy punkt. Drużyna z Estonii trochę się ożywiła i powoli zaczęła zasilać swój punktowy dorobek. Na drugiej przerwie technicznej, do której doprowadził Simone Buti za sprawą bardzo dobrego ataku, Azzurri mieli aż dziewięć ‘oczek’ więcej. Po wznowieniu gry, Estończycy zdołali zmniejszyć straty. W końcowej częci pierwszego aktu gospodarze zaczęli się mylić. Po drugiej stronie siatki odpowiedni rytm gry złapał w końcu Ardo Kreek. Ostatecznie Włosi ocknęli się w odpowiednim momencie i premierowa partia padła ich łupem (25:19). W drugiego seta lepiej weszli podopieczni trenera Gheorghe Cretu. W estońskich szeregach prym wiedli Andri Aganits i Robert Taht, a we włoskich Filippo Lanza i Simone Buti Na pierwszej regulaminowej pauzie prowadzili Estończycy. Siatkarze z Półwyspu Apenińskiego za wszelką cenę próbowali doprowadzić do wyrównania. Przez dłuższy okres czasu nie byli w stanie dokonać tej sztuki. Jednak doczekali się chwili, w której na tablicy wyników pojawił się remis. Końcowa część drugiej odsłony przebiegała w formie walki punkt za punkt. Minimalna przewaga wciąż zarysowywała się po stronie reprezentantów Estonii. Ostatecznie Włochom udało się poskromić Estończyków (26:24). Trzeci akt nieco lepiej otworzyli podopieczni trenera Gianlorenzo Blenginiego. Filippo Lanza skutecznie blokował, a Matteo Piano świetnie atakował. Ivan Zaytsev szalał w polu serwisowym. Ekipa z kraju wina i pizzy szybko osiągnęła kilkupunktową nadwyżkę. Na drugiej przerwie technicznej Azzurri mieli osiem punktów więcej. Trzecia partia (25:15) i cała konfrontacja zakończyła się sukcesem gospodarzy.

GRUPA C:

SŁOWENIA – BIAŁORUŚ: Białorusini bez szans w starciu z Słoweńcami! Podopieczni trenera Andrei Gianiego liderami „polskiej” grupy!

Początek pojedynku słoweńsko – białoruskiego należał do reprezentacji Słowenii, która na pierwszą regulaminową pauzę schodziła z czterema ‘oczkami’ więcej. Białoruscy siatkarze mieli problem z przyjmowaniem słoweńskich zagrywek, co wpływało na niską skuteczność w ataku. Słoweńcy rozkręcali się z akcji na akcję. Z minuty na minutę nabierali coraz więcej pewności siebie. Konkwentnie powiększali swój punktowy dorobek. Na drugiej przerwie technicznej, która miała miejsce po tym jak Klemen Cebulj popisał się wspaniałym zbiciem, prowadzili już aż dziewięcioma punktami. Podopieczni trenera Andrei Gianiego grali jak natchnieni i byli poza zasięgiem Białorusinów, których zaczęło ogarniać poczucie bezradności. W końcówce reprezentantom Słowenii zdarzył się krótki przestój, ale wówczas ich przewaga była już tak zdecydowana, że nie musieli się obawiać, iż ekipa z Białorusi zdoła odmienić losy inauguracyjnego aktu (25:12). Drugą odsłonę lepiej rozpoczęli białoruscy siatkarze, którzy zdołali wyjść na dwupunktowe prowadzenie. Tym razem znacznie większej liczby błędów dopuszczali się Słoweńcy. Jednak sytuacja uległa zmianie po pierwszej regulaminowej pauzie. Reprezentanci Słowenii zaczęli skuteczniej atakować. Zespół prowadzony przez trenera Andreę Gianiego zaczął umacniać się na prowadzeniu. Białurosini zwątpili w swoje umiejętności i stracili wiarę w triumf w tej partii. Końcówka była rozgrywana pod dyktando słoweńskich siatkarzy (25:21). Słoweńcy w dobrym stylu otworzyli trzeciego seta. Szybko objęli trzypunktowe prowadzenie. Gra obu drużyn obfitowała w błędy, co negatywnie wpływało na poziom widowiska. Jednak zdecydowanie gorzej prezentowali się podopieczni trenera Victora Sidelnikova. Reprezentanci Słowenii zaczęli dyktować warunki gry, sprawowali pełną kontrolę nad przedbiegiem trzeciej odsłony. Wygrali trzeci akt (25:17) i cały mecz.

POLSKA – BELGIA: Biało – czerwona armia Antigi rozpoczęła zwycięski marsz! Belgowie nie zdołali ugrać nawet seta!

relacja z pojedynku polsko – belgijskiego znajduje się w oddzielnym artykule (kliknij TUTAJ, żeby przeczytać relację)

GRUPA D:

SŁOWACJA – SERBIA: Pięciosetowa wojna siatkarska w Busto Arsizio! Dwa punkty dla siatkarzy prowadzonych przez trenera Nikolę Grbicia!

Niespodziewanie mecz lepiej rozpoczęli Słowacy, którzy na pierwszej przerwie technicznej mieli dwa ‘oczka’ nadwyżki. Podopieczni trenera Alberto Giulianiego bardzo ambitnie grali w obronie. Liderem słowackiego zespołu był Peter Michalovic, który wyprowadzał skuteczne ataki. Serbowie nie potrafili złapać odpowiedniego rytmu gry i nie byli w stanie uniknąć pomyłek. Jednak pod siatkę wrócili w pełni skoncentrowani i błyskawicznie zdołali doprowadzić do remisu. Później zabrali się za budowanie przewagi. Wyróżniającą się postacią w serbskich szeregach był Aleksandar Atanasijević. W końcówce lepiej zaprezentowali się Plavi. Premierową partię genialnym zbiciem z prawego skrzydła sfinalizował serbski atakujący (22:25). Początek drugiego seta należał do reprezentacji Słowacji. Słowaccy siatkarze świetnie spisywali się w polu serwisowym. Dobrze funkcjonował słowacki blok. Ekipa prowadzona przez trenera Nikolę Grbicia walczyła ze swoją bezsilnością. Dopatrywała się błędów rywali tam, gdzie ich nie było. Słowacy byli konsekwetni w swoich poczynaniach. Drugi akt zakończył się triumfem naszych południowych sąsiadów (25:22). Pierwsza część trzeciej odsłony była niezwykle zacięta. Obie drużyny ofiarnie walczyły o każdy punkt. W połowie partii kryzys dopadł siatkarzy z Bałkanów. Niemoc Serbów bezwzględnie wykorzystali podopieczni trenera Alberto Giulianiego. Reprezentacja Słowacji odskoczyła rywalom na pięć ‘oczek’. Jednak Plavi nie poddali się i zdołali doprowadzić do wyrównania jeszcze przed decydującą fazą seta. Końcówka była bardzo emocjonująca. W grze na przewagi więcej zimnej krwi zachowali brązowi medaliści ME 2013 (28:30). Czwarty akt był wyrównany od początku do końca. W ostatniej części czwartej partii lepiej radzili sobie nasi południowi sąsiedzi. Ekipa prowadzona przez trenera Nikolę Grbicia nie odpuszczała, ale ostatecznie nie była w stanie przeciwstawić się głodnym zwycięstwa Słowakom (26:24). Siatkarze z Bałkanów w pięknym stylu otworzyli tie – break’a. Wypracowali znaczniejszą przewagę i zdołali zachować ją do samego końca (9:15).

ROSJA – FINLANDIA: Rosjanie zgodnie z planem! Trzy akty w PalaYamamay!

Podopieczni trenera Vladimira Alekny dobrze zainicjowali piątkowy pojedynek. Jeszcze aktualni mistrzowie Europy na pierwszą przerwą techniczną schodzi z dwoma punktami więcej. Jednak Finowie z Olli-Pekka Ojansivu na czele błyskawicznie zabrali się za nadrabianie strat i wkróce na tablicy wyników pojawił się remis. Później atutem Sbornej okazała się być zagrywka. Rosyjscy siatkarze forsowali fińskie przyjęcie swoimi potężnymi zagrywkami. Rosjanie weszli w końcówkę z kilkupunktową przewagą, którą zdołali utrzymać (25:20). Początek drugiej odsłony przebiegał w formie walki punkt za punkt, ale minimalna przewaga zarysowywała się po stronie mistrzów olimpijskich. W rosyjskich szeregach wszystko funkcjonowało tak, jak powinno. Natomiast po drugiej stronie siatki grę ciągnął Olli-Pekka Ojansivu. Fiński atakujący nie miał wsparcia i w pewnym momencie opadł z sił. Podopieczni trenera Vladimira Alekny pewnie kroczyli w stronę wiktorii w drugim akcie (25:19). Reprezentanci Rosji rozpoczęli trzecią partię z wysokiego „c”. Na pierwszej regulaminowej pauzie prowadzili trzema ‘oczkami’. Osamotniony Olli-Pekka Ojansivu robił, co mógł, ale nie był w stanie zdziałać zbyt wiele. Przełom nastąpił po drugiej przerwie technicznej. Rosjanie zaczęli popełniać mnóstwo prostych błędów, a Finowie je wykorzystywali. Ostatecznie trzeci set padł łupem Sbornej (25:23).

źródło: informacja własna

Komentarze
No votes yet.
Please wait...
Ewa Cieślar

Ewa Cieślar

Pochodzę z Ustronia, ale aktualnie mieszkam w Krakowie, gdzie studiuję. Moją największą pasją jest sport. Staram się prowadzić aktywny tryb życia. Jestem uzależniona od oglądania sportowych zmagań i kibicowania. Moja miłość do siatkówki trwa już ponad dekadę. Nie mam wątpliwości co do tego, że to właśnie siatkówka jest moją ulubioną dyscypliną sportową. Niestety gram w nią tylko amatorsko. W redakcji VOLLEYWORLD zajmuję się m.in. pisaniem artykułów i rekrutowaniem nowych współpracowników.

Dodaj komentarz