Tomasz Fornal i Jakub Ziobrowski w ogniu pytań

 

Skąd wzięły się ich przezwiska? Jacy z nich studenci? Jak czują się w PlusLidze? Tomek Fornal i Kuba Ziobrowski odpowiedzieli na kilka naszych pytań. Zapraszamy do lektury!

Od ostatniego naszego wywiadu, jeszcze w barwach SMSu, minął rok. Grasz w podstawowym składzie Czarnych, nierzadko ustalasz wynik spotkania, a Twoje nazwisko coraz częściej jest "na językach". Jak zmieniła się gra Tomka Fornala od tamtego czasu?
Tomek Fornal: Tak naprawdę ciężko powiedzieć. Jestem bardzo surowy wobec siebie. Na pewno nabrałem dużego doświadczenia trenując u boku m.in. Wojtka Żalińskiego, Davida Smitha czy Dustina Wattena. Rozegrałem już kilka meczów, w których wiele setów wygrałem, ale były też rozczarowania, więc to mi pomaga. Takie mecze jak ten ze Skrą na pewno dużo mi dają i następnym razem nie popełnię już tych samych błędów.

Obecny sezon jest dla Ciebie wielkim sprawdzianem. Na próbę wystawiana jest Twoja cierpliwość i twardy charakter, ponieważ spalską wyjściową szóstkę zastąpił w dużej mierze radomski "kwadrat", choć często trener Prygiel powierza Ci istotne momenty meczu. Nie podcięło Ci to skrzydeł?
Kuba Ziobrowski: 
Na pewno uczę się cierpliwości i wytrwałości. Na razie pełnię rolę zmiennika, lecz cały czas walczę by dostawać jak najwięcej szans oraz by zdobywać zaufanie trenera.

Przegraliście z PGE Skrą Bełchatów bardzo małą różnicą. Po pierwszym secie wielu miało apetyt na spektakularne zwycięstwo. Czegoś chyba jednak zabrakło…
Tomek:
Po pierwszym koncertowym secie rozegraliśmy słabą drugą partię. Trzeci set znowu był dobry, a czwarty słaby. Można powiedzieć, że nasza gra faluje. Były i dobre, i złe elementy siatkówki, ale myślę, że możemy zaliczyć mecz do udanych, bo przecież niecodziennie przegrywa się 2:3 ze Skrą.

Dorosła siatkówka dzięki Spale nie była Wam obca. Czy mimo tego coś Was zaskoczyło w PlusLidze?
Tomek:
Pomiędzy I ligą a PlusLigą jest tak naprawdę duża przepaść. Choćby atmosfera na hali, gdzie człowiek nie słyszy własnych myśli. Do Spały nie przyjeżdża zbyt wielu kibiców. Bywało i tak, że na trybunach siedziały tylko nasze rodziny. Jeśli chodzi o grę, PlusLiga jest jedną z najlepszych lig na świecie. Grając z zawodnikami takiej klasy przez cały mecz trzeba dawać z siebie sto procent.
Kuba: Na pewno jest przeskok. Teraz rywalizuje się nie z rówieśnikami, a z dużo starszymi i bardziej doświadczonymi zawodnikami od siebie. Na pewno potrzeba czasu, aby odnaleźć się w tej najwyższej lidze i czuć się swobodnie jak dotychczas w klubowych rozgrywkach młodzieżowych.

Za Wami półmetek sezonu w nowym klubie, a początki podobno zawsze są trudne. Były zatem jakieś osobiste kryzysy? Tęsknicie za spalskim azylem czy raczej czujecie się lepiej w mieście, wśród ludzi?
Tomek:
Spała była specyficzna. Treningi, lekcje, monotonia. Czas mijał tam dosyć szybko. Miało to swój urok i lubiłem to, ale zajęcia zamiast odpoczynku bywały czasem męczące. Mimo tego pójście do Spały było udanym krokiem. Jest to w końcu najlepsze miejsce dla młodych siatkarzy. W Radomiu skupiam się wyłącznie na trenowaniu i mam nadzieję, że dzięki temu podniosę swój siatkarski poziom.
Kuba: Aklimatyzacja w zespole nastąpiła bardzo szybko dzięki wspaniałej atmosferze. Czy były kryzysy ? Myślę, że okres jesienno-zimowy ma w sobie ten urok, gdzie często do głowy przychodzą różne głupie myśli. Czasami jest to naprawdę dołujące, ale wiadomo że zawsze trzeba sobie z tym radzić, napawać się pozytywną energią, odrzucać te myśli, by nie brnąć w nie dalej. W Spale życie zupełnie wyglądało inaczej, wszystko było na miejscu. Również szkoła. Mam sentyment do tego miejsca, ponieważ spędziłem tam wspaniałe 3 lata i zawsze będę to miło wspominał. W mieście nie czuję się najgorzej i myślę, że z czasem, będę czuł się jeszcze lepiej.

Wielu ciekawi jakie studia wybraliście i jak godzicie profesjonalną siatkówkę, waszą pracę, z obowiązkami studenckimi?
Tomek: Studiuję prywatnie w Radomiu Bezpieczeństwo i Higienę Pracy. Nie będę jednak oszukiwał, że jestem na wszystkich zajęciach, bo czasem ciężko jest wstać rano po jakimś wieczornym meczu, po którym jeszcze długo trzymają emocje.
Kuba: Ja studiuję na Uniwersytecie Rzeszowskim Wychowanie Fizyczne. Nie jest łatwo, jednak staram się wykonywać obowiązki studenckie na tyle, na ile jestem w stanie.

Za co najbardziej lubicie swoją drużynę?
Tomek:
Mogę wymieniać wiele czynników, bo i trenerzy, sztab, prezes, chłopaki. Wszystko w samych superlatywach. Nie mamy żadnych problemów, atmosfera na hali jest niesamowita i na pewno dołączenie do Czarnych było moim dobrym ruchem i sądzę, że nigdy nie będę tego żałował.
Kuba: Przede wszystkim za super atmosferę.

Jeszcze do niedawna Waszym celem było utrzymanie się nie niżej niż w połowie tabeli. Dziś, na półmetku sezonu, Czarni zajmują siódmą pozycję i z meczu na mecz grają coraz pewniej. Czy macie zamiar walczyć i próbować przebić się do pierwszej piątki?
Tomek:
Cel minimum na ten sezon to faktycznie być w ósemce. Na razie nam się udaje i nie będzie źle, jeśli to utrzymamy. Nie ukrywamy jednak, że chcemy i mamy szansę powalczyć o lepsze miejsca.
Kuba: Szykuje się najważniejsza część sezonu i oczywiście będziemy się starali zająć w tabeli jak najwyższe miejsce, by mieć pełną satysfakcję z naszej ciężkiej pracy.

Wasz kolega z drużyny, Dustin Watten, jest weganinem, co poruszane jest w niemal każdym przeprowadzanym z nim wywiadzie. Mieliście okazję spróbować jego kuchni?
Tomek:
Dostajemy zawsze do spróbowania jakieś szejki albo ciasteczka i na pewno jest to bardzo apetyczne i smaczne, ale ja nie wyobrażam sobie życia bez mięsa i innych produktów pochodzenia zwierzęcego. Uważam, że trzeba jeść takie rzeczy, aby mieć siłę i grac na najwyższym poziomie. Dustin na swojej pozycji może sobie jednak na to pozwolić.
Kuba: Ja miałem okazję spróbować jego smoothie, które były naprawdę smaczne. Myślę, że każdy znalazł by coś dla siebie w kuchni Dustina.

A jak radzicie sobie sami w kuchni? Jak oceniacie swoje zdolności kulinarne? Co najczęściej gotujecie?
Tomek: 
Ja bardzo często jem na mieście. Po treningach tak naprawdę nie chce mi się stać przy garach, więc zamawiam czasem jakieś spaghetti, raz na jakiś czas pozwalałam sobie na pizzę. Ogólnie mamy wykupione obiady w klubie, także zazwyczaj z tej opcji korzystam.
Kuba: Myślę, że nie najgorzej, natomiast jeszcze dużo pracy czeka przede mną by mieć się za dobrego kucharza. W kuchni zawsze coś w poeksperymentuję, czasami zjem coś na mieście. Najczęściej gotuję ryż z kurczakiem, ponieważ jest najprostszy w przygotowaniu.

Mówią o Was "skazani na sukces". Czy te wszystkie poprzednie młodzieżowe osiągnięcia wiążą się z jakąś presją w obecnym czasie?
Tomek: 
Zdobycie mistrzostwa świata czy Europy to tak naprawdę już przeszłość. Skupiam się na tym, co tu i teraz. Trzeba grać i nie siedzieć na ławie, bo żaden klub nie będzie mnie chciał, jeśli tylko powiem, że cztery czy pięć lat temu coś zdobyłem. Trzeba pracować i udowadniać, że jest się wartym grania.
Kuba: Myślę, że te sukcesy nie mają teraz znaczenia i nie wywierają na nas presji. Weszliśmy do profesjonalnej ligi, w której musimy pokazać na co naprawdę nas stać.

Zbliżają się Mistrzostwa Świata Juniorów. Wrócicie ze składem na stare śmieci. Myślicie już o tym? Celujecie w złoto?
Tomek: Oczywiście chcielibyśmy zdobyć złoto bez żadnej straty meczu, ale będzie to ciężkie, bo inne reprezentacje nie śpią. Będziemy jednak przez cały okres przygotowawczy ciężko pracować i przybliżać ten cel.
Kuba: Na pewno będziemy celowali w złoto. Po tym paśmie sukcesów będziemy chcieli przypieczętować to, że nie ma na nas mocnych w naszym roczniku.

Pamiętacie jakąś swoją siatkarską wpadkę, z której teraz się śmiejecie? 
Tomek: Na pewno coś tam kiedyś było. Ciężko mi jednak przypomnieć sobie coś konkretnego.
Kuba: W rozgrywkach wojewódzkich przy sporej przewadze, chciałem wykonać serwis w stylu Michała Łasko i niestety zaserwowałem w swoją boczną ścianę.

Co uważacie za swój największy osobisty sukces? Nie musi być to związane ze sportem.
Tomek:
Zdanie matury (śmiech). Tak naprawdę jestem zadowolony z całego swojego życia. Mam wspaniałą rodzinę, robię to, co kocham, zarabiam pieniądze i mam nadzieję, że takie życie utrzyma się przy mnie jak najdłużej.
Kuba: Dla mnie takim sukcesem jest Mistrzostwo Świata Kadetów.

Czy jest jakaś liga/klub, gdzie byłoby Waszym marzeniem kiedyś zagrać?
Tomek:
Ostatnio właśnie pytał sie mnie o to Wojtek Żaliński. Chciałbym zagrać kiedyś z Earvinem Ngapethem. To jest mój taki cel. Różne osoby mają różne zdanie na jego temat, ale pomijając jego wybryki poza boiskiem, bardzo podoba mi sie jego pewność siebie.
Kuba: Od dziecka moim marzeniem jest zagrać w Asseco Resovii Rzeszów. Jestem bardzo związany ze swoim miastem rodzinnym.

Dlaczego "Tytus" i "Buben"?
Tomek: Aaa… (śmiech). Wszystkiego nie zdradzę, ale mogę powiedzieć, że w pierwszej klasie w SMS-ie ogoliłem się na łyso. Resztę można sobie dopowiedzieć.
Kuba: Od małego wołali do mnie "Bubuś", a z czasem zamieniło się to na "Buben" i tak już zostało.

Kibice pytają, czy stworzyliście swoje drużyny w "Wygraj PlusLigę" i jakich siatkarzy tam zestawiliście?
Tomek:
Chciałem kiedyś założyć tam konto, ale tak wyszło, że jednak tego nie zrobiłem i nie mam drużyny.
Kuba: Ja niestety też nie stworzyłem.

Jakiego pytania nigdy w wywiadzie Wam nie zadano, a chcielibyście na nie odpowiedzieć?
Tomek: 
Nigdy sie nad tym w zasadzie nie zastanawiałem, ale na pewno zawsze na każde pytanie staram się szczerze odpowiadać, bo chyba jest to najważniejsze.
Kuba: Nie mam raczej takiego pytania 🙂

Volleyworld trzyma za Was kciuki i dziękuje za rozmowę!

Z Tomkiem Fornalem i Kubą Ziobrowskim rozmawiała Daria Jańczyk

Komentarze
Rating: 4.4. From 7 votes.
Please wait...

Dodaj komentarz