Tomasz Fornal: Czas spędzony z rodziną jest najważniejszy

 

W ramach 13. kolejki PlusLigi Cerrad Czarni Radom we własnej hali, przed własną publicznością podejmowali Trefl Gdańsk. Po czterosetowej walce, pojedynek zakończył się zwycięstwem przyjezdnych. Po zakończeniu niedzielnego meczu rozmawialiśmy z Tomaszem Fornalem. Zapraszamy do przeczytania wywiadu z 20-letnim przyjmującym drużyny z Radomia.

Mimo tego, że mecz zakończył się trzypunktowym zwycięstwem Trefla Gdańsk, to były momenty, w których pokazaliście waleczny charakter. Mieliście szansę na doprowadzenie do tie-breaka, ale nie wykorzystaliście jej. Co Twoim zdaniem w największym stopniu zadecydowało o końcowym wyniku dzisiejszego spotkania?

Nasza hala jest specyficzna. Tutaj niezależnie od tego czy się wygrywa 2:0 czy przegrywa 0:2, to tak naprawdę wszystko może się jeszcze zdarzyć. W trakcie meczów, które rozgrywane są na naszej hali, bardzo ważną rolę odgrywają takie elementy, jak zagrywka i przyjęcie, bo sufit jest usytuowany chyba najniżej, jeśli chodzi o wszystkie obiekty, w których rozgrywane są pojedynki w ramach PlusLigi. Przebieg trzeciego seta pokazał i potwierdził to, że zagrywka jest jednym z najważniejszych elementów. Dobre zagrywanie jest kluczem do zwycięstwa w danej partii, a nawet w całym meczu. W czwartym secie, właściwie tak jak w dwóch pierwszych, prowadziliśmy kilkoma punktami, ale w decydującym momencie inicjatywę przejmował zespół z Gdańska. My mieliśmy swoje szanse, ale po prostu ich nie wykorzystaliśmy. Tak to się właśnie kończy, gdy zaprzepaszcza się kilkupunktową przewagę. Gdybyśmy zdołali utrzymać te trzy, cztery punkty przewagi przez dłuższy czas trwania tej odsłony, to mogłoby się to skończyć inaczej. Ponadto w końcówce czwartego seta popełniliśmy głupie błędy, dlatego przegraliśmy 1:3.

W tym sezonie zmagacie się z plagą kontuzji, co niewątpliwie stanowi ograniczenie w trakcie zarówno treningów, jak i meczów np. brak możliwości zmiany na danej pozycji.

Niestety tak. Kontuzje są jednym z negatywnych skutków uprawiania sportu. Kontuzje występują w sporcie na co dzień i my zdajemy sobie sprawę z tego, że tak naprawdę każdy z nas w każdej chwili może doznać jakiegoś urazu. Kontuzje są po prostu wpisane w to, czym zajmujemy się na co dzień. Jednak staramy się radzić sobie z tym ograniczeniem. W trakcie treningów i meczów staramy się dawać z siebie, tyle ile jesteśmy w stanie dać maksymalnie w danym momencie. Walczymy niezależnie od wszystkiego, co nas ogranicza. Nie ma co się oszukiwać, kontuzje Michała Filipa i Kamila Kwasowskiego poniekąd negatywnie wpłynęły na nastroje panujące w naszej drużynie, ale najważniejsze jest to, że jakoś sobie radzimy. Wiemy, że nie tylko my mamy problemy i nie tylko my zmagamy się z kontuzjami.

Zbliżacie się do półmetka fazy zasadniczej PlusLigi. Zatem jak oceniasz Wasze poczynania w pierwszej rundzie?

Na razie niestety nie mamy się czym pochwalić. Na początku sezonu przegrywaliśmy mecze z teoretycznie słabszymi zespołami. Ponosiliśmy porażki w pojedynkach z zespołami, które na pewno były w naszym zasięgu. Na pewno zagrali w tych meczach lepiej niż my i w pełni zasłużenie wygrywali. W tych początkowych kolejkach prezentowaliśmy się słabo. Jednak z czasem zaczęliśmy się rozkręcać i nasza gra wyglądała coraz lepiej. Było też kilka takich meczów, z przebiegu których byliśmy zadowoleni. Te mecze naprawdę mogły się podobać kibicom, na pewno miło się je oglądało. W tej pierwszej rundzie zaliczyliśmy upadki i wzloty. Taki jest sport.

Nie ulega wątpliwości fakt, że w rundzie rewanżowej będziecie chcieli pokazać się z dużo lepszej strony i poprawić aktualnie zajmowane miejsce.

Jak najbardziej tak. Na pewno będziemy chcieli dać z siebie jeszcze więcej. Będziemy walczyć, tak jak do tej pory nie walczyliśmy. Będziemy chcieli pokazać jeszcze więcej naszego walecznego charakteru. Liczymy na to, że uda nam się poprawić naszą dotychczasową pozycję, bo szkoda byłoby skończyć na miejscu, które aktualnie zajmujemy. Absolutnie to nas nie zadowala. Przed rozpoczęciem sezonu naszym celem była chęć poprawy wyniku z poprzedniego. Na chwilę obecną chcielibyśmy powalczyć o miejsce w czołowej ósemce PlusLigi.

Kibice zadecydowali i już w najbliższy piątek zagrasz w Meczu Gwiazd PlusLigi. Jakie znaczenie ma dla Ciebie możliwość wzięcia udziału w tym wyjątkowym meczu?

Kilka lat temu oglądałem Mecz Gwiazd, w trakcie którego Bartosz Kurek wygrał konkurs gwoździa i wtedy nawet nie byłem sobie w stanie wyobrazić tego, że ja kiedykolwiek będę miał zaszczyt, możliwość wzięcia udziału w takim widowisku. Jakby ktoś mi wtedy powiedział, że zagram w kolejnym Meczu Gwiazd, to bym go wyśmiał i pokazał, żeby puknął się w głowę. To wydawało się takie nierealne. To jest coś naprawdę niesamowitego, tym bardziej że ten mecz zostanie rozegrany w Krakowie, w moim rodzinnym mieście. Przyjdzie moja rodzina, przyjdą moi znajomi i aż brakuje mi słów, żeby opisać moją radość. Ja się bardzo cieszę i dziękuję kibicom za to, że mnie wybrali. To wspaniałe wyróżnienie. Mam nadzieję, że zarówno kibice, jak i my będziemy się świetnie bawić.

Jaka jest Twoja opinia na temat organizacji tego typu imprez?

Na pewno jest to bardzo fajna sprawa z perspektywy kibiców, zresztą dla nas również. Jest to pewnego rodzaju odmiana. Na co dzień ciężko trenujemy. Skupiamy na najważniejszych elementach, takich jak technika. Nie mamy czasu się powygłupiać, trochę pobawić się siatkówką, a Mecz Gwiazd będzie do tego okazją. Będziemy chcieli dostarczyć kibicom rozrywki i odpowiednio ich nastroić przez finałowymi rozstrzygnięciami w Klubowych Mistrzostwach Świata. Tak jak mówiłem, cieszę się, że będę miał możliwość współtworzenia tego widowiska. Jak najbardziej popieram pomysł organizowania tego typu widowisk.

Przed Świętami Bożego Narodzenia, Cerrad Czarni Radom rozegrają mecz z Łuczniczką Bydgoszcz. Na pewno zrobicie wszystko, żeby sprawić swoim kibicom prezent w postaci trzech punktów.

Tak, zrobimy wszystko, co w naszej mocy, żeby wygrać ten mecz za trzy punkty. My teraz naprawdę potrzebujemy punktów i niezależenie od tego z jakim zespołem będziemy walczyć, to będziemy dawać z siebie wszystko. To już jest ten moment, w którym każdy wywalczony punkt będzie dla nas na wagę złota. W przedświątecznym meczu będziemy chcieli wywalczyć komplet punktów i do każdego kolejnego również będziemy podchodzić z takim nastawieniem. Uważam, że Łuczniczka Bydgoszcz to zespół, który jest w naszym zasięgu i na pewno jesteśmy w stanie z nimi wygrać. Kluczową kwestią, żeby ten mecz zakończył się po naszej myśli, będzie nasza gra i liczę na to, że zagramy dobrze, a tym samym miłym akcentem rozpoczniemy okres świąteczny.

Skoro już jesteśmy w temacie świąt i prezentów, to jaki jest Twój wymarzony prezent?

Chciałbym mieć więcej wolnego. Nie po to, żeby odpocząć, bo robię to, co kocham. Chciałbym mieć trochę więcej wolnego, żeby móc spędzić ten czas w domu, z moją rodziną. Rzeczy materialne np. super telefon nie mają znaczenia. Z czasem człowiek zaczyna coraz bardziej doceniać chwile spędzane z bliskimi. Czas spędzony z rodziną jest najważniejszy. To jest coś bezcennego. Tego wolnego jest naprawdę mało w naszym życiu, szczególnie jak się mieszka z dala od rodzinnego domu i trzeba dojeżdżać. Moim wymarzonym prezentem świątecznym byłby tydzień wolnego.

Zbliża się koniec roku. Jakie są postanowienia noworoczne Tomka Fornala, cele na 2018 rok?

Moje postanowienia są niezmienne. Jestem młody, tak jak większość zawodników w naszym zespole i niewątpliwie naszym najważniejszym celem jest to, żeby nieustannie się rozwijać, poprawiać swoje umiejętności i mieć jak największy wkład w grę drużyny. W 2018 roku wciąż będę starał się dawać z siebie wszystko w trakcie zarówno treningów, jak i meczów. Będę chciał pokazać się z jak najlepszej strony trenerom i wszystkim ludziom, którzy obserwują moje boiskowe poczynania.

W Radomiu rozmawiała Ewa Cieślar
fot. Paulina Orszak (VOLLEYWORLD) 

Komentarze
No votes yet.
Please wait...
Ewa Cieślar

Ewa Cieślar

Pochodzę z Ustronia, ale aktualnie mieszkam w Krakowie, gdzie studiuję. Moją największą pasją jest sport. Staram się prowadzić aktywny tryb życia. Jestem uzależniona od oglądania sportowych zmagań i kibicowania. Moja miłość do siatkówki trwa już ponad dekadę. Nie mam wątpliwości co do tego, że to właśnie siatkówka jest moją ulubioną dyscypliną sportową. Niestety gram w nią tylko amatorsko. W redakcji VOLLEYWORLD zajmuję się m.in. pisaniem artykułów i rekrutowaniem nowych współpracowników.