Steven Marshall: Wciąż przyzwyczajam się do gry

 

Miesiąc po swoim największym sukcesie – brązowym medalu Ligi Światowej – reprezentacja Kanady bierze udział w XV Memoriale Huberta Jerzego Wagnera. Udało nam się zamienić kilka słów z kanadyjskim przyjmującym – Stevenem Marshallem.

 

Wygląda na to, że po Twojej kontuzji nie ma już śladu?

Tak, czuję się już dobrze na boisku. Nadal trochę boli, ale kiedy gram – mam się dobrze. Po prostu powoli się przyzwyczajam. To mój w zasadzie pierwszy cały mecz od kilku miesięcy, więc jest trochę dziwnie.

No właśnie, rozegrałeś prawie całe spotkanie, już w pierwszym secie zmieniając Jasona DeRocco. Coś mu dolega?

Nie jestem pewien. Nie było go na hali po meczu, podczas ceremonii otwarcia, ale nie wiem, co się stało.

Ten mecz z Rosją, był zupełnie inny niż mecz podczas final six Ligi Światowej. Myślisz, że to oni coś poprawili w swojej grze czy u Was czegoś brakuje?

Zarówno oni, jak i my, mamy nieco zmienione składy w stosunku do Ligi Światowej. Dla nich to było pewnie trochę bardziej "nastrojenie się" na Mistrzostwa Europy, które już zaraz się zaczynają, a my staramy się dalej pracować nad "chemią" w zespole. Myślę, że w tym momencie po prostu motywuje ich coś innego niż nas.

Czyli dla Was ten Memoriał jest w pewnym sensie treningiem przed Mistrzostwami NORCECA?

Tak. Próbujemy dalej budować zespół i poprawiać naszą grę, żeby jak najlepiej zagrać na Mistrzostwach NORCECA, ale nie tylko, bo już patrzymy na kolejny sezon.

Wracając do Ligi Światowej. Mogliście się spodziewać, że osiągniecie taki sukces?

Tak. Myślę, że porównując składy i grupę jaką mieliśmy, to było realne. Na samym początku naszym celem był sam awans do Final Six, a jak już się tam zakwalifikowaliśmy to oczywiście naszym celem stało się podium. To dla nas największych sukces reprezentacyjny.

Dziekuję i powodzenia w kolejnych meczach.

Dziękuję bardzo.

 

 

Rozmawiała: Kinga Kembrowska
fot. Kinga Kembrowska

Komentarze
No votes yet.
Please wait...
Kinga Kembrowska

Kinga Kembrowska

Na co dzień studiuję prawo i mieszkam w Warszawie, ale gdy tylko mam okazję jeżdżę po całej Polsce (a ostatnio także za granicę) na mecze. Moja miłość do siatkówki za kilka miesięcy osiągnie pełnoletniość - do dziś pamiętam pierwszy obejrzany z tatą mecz. Od kilku lat oglądanie spotkań na żywo jest dla mnie równoznaczne z robieniem zdjęć, bo nie ma nic lepszego od uchwycenia na zdjęciach tych pięknych akcji i emocji zawodników. Pozwala mi to połączyć dwie największe pasje - siatkówkę oraz fotografię. Poza Polakami najbardziej zawsze kibicuję Amerykanom i Kanadyjczykom. W VOLLEYWORLD jestem od samego początku i była to jedna z najlepszych decyzji w moim życiu. Bez tego prawdopodobnie nie przeżyłabym wielu przygód (i mam nadzieję, że wiele jeszcze przede mną) i nie poznałabym wielu niesamowitych osób.

Dodaj komentarz