#SiatkówkaWOkuGłąba #82

Siatkówka znajduje się w każdym oku, choć nie w każdym sercu. Jak wygląda siatkówka w krzywym zwierciadle? O nowym trenerze Zaksy, transferze Ignaczaka i o tym, że Zatorski zostanie ojcem.

Przed tygodniem pisałam, że ze Stephane’a Antigi zrobili trenera Politechniki Warszawskiej. Za to w tym tygodniu poszło w świat info o tym, że nowym trenerem Zaksy ma zostać Andrea Gardini. Aktualny trener Mistrza Polski ma objąć kadrę narodową, trza więc znaleźć kogoś w jego miejsce. Jak narazie żaden z zainteresowanych ani nie potwierdził, ani nie zaprzeczył. A nam kibicom nie pozostaje nic innego jak snuć domysły i czekać na kolejne rewelacje transferowe. Wszak koniec PlusLigi zbliża się coraz większymi krokami.

Jeśli chodzi o rewelacje transferowe to przeżyłam szok i niedowierzanie, gdy dowiedzialam się, że Igła ma zagrać w IBB Polonii Londyn i to jeszcze w tym sezonie. Osobiście żądam transmisji telewizyjnych z Wysp, dekodera z Polsatem Sport (nie będę wymagała relacji na otwartym Polsacie, niech znają mą dobroć) no i najlepiej to jeszcze telewizora, bo tego cuda techniki nie posiadam. I choć wszystkich, podobnie jak mnie informacja bardzo zaskoczyła, to przecież nie ma się co dziwić – Krzysztof oficjalnie kariery nie zakończył. Już nie mogę się doczekać Pana Ignaczaka na boisku, choć doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że transfer ma głównie charakter marketingowy.

Charakter metaforyczny ma za to zdjęcie, które pojawiło się na Instagramie Pawła Zatorskiego. W końcu przedstawienie obrazu żony z brzuszkiem, czekolady i ogórków kiszonych można interpretować tylko w taki sposób, że Zati zostanie tatą. Dla mniej kumatych Zatorski zostawił podpis o tym, że już niedługo będzie miał dziecko. Redakcja już pije pępkowe i życzy dzieciątku zdrowia, bo reszta jest nieistotna. No i jeszcze trochę mamy nadzieję, że dziecko odziedziczy po Pawle talent, ale to już tylko taka nasza fanaberia. 

Komentarze
No votes yet.
Please wait...
Martyna Głąb

Martyna Głąb

Na miłość do siatkówki zapadłam w 2009 roku, gdy przypadkiem trafiłam na mecz reprezentacji w ramach Ligi Światowej. Głąbowy umysł przesiąknięty siatkówką do tego stopnia, że własnego psa marki kundel nazwałam imieniem "Igła". Lubię polskiego rocka, spotkania z przyjaciółmi, "Trylogię" Sienkiewicza i jak Polacy grają tie-breaka. Blada twarz, kilo loków i okulary na ślepotę - ot i cały Głąb.

Dodaj komentarz