Puchar Świata 2015, 9. dzień: podsumowanie

Puchar Świata logoZa siatkarzami jeden z ostatnich dni w ramach Pucharu Świata, którego stawką jest wywalczenie przepustki olimpijskiej. I choć nie wszystkie mecze mogły zainteresować kibiców siatkarskiego świata, warto przyznać, że nie zabrakło także pojedynków o tzw. podwyższonym ryzyku.

Grupa A:

Zmagania w grupie A to nie tylko pojedynki biało-czerwonych, ale także pozostałych drużyn, które można zaliczyć do światowej czołówki. Zmagania rozpoczęły się od jakże ciekawego meczu między Rosjanami, wciąż aktualnymi Mistrzami Olimpijskimi, a Włochami, którzy do Pucharu Świata nie radzili sobie najlepiej, podobnie jak ich rywale. Spodziewać się można było wyrównanego i zaciętego meczu, lecz w rzeczywistości podopieczni Władimira Alekno nie mieli zbyt dużo do powiedzenia. Tylko w drugim secie losy mogły się odmienić, lecz już wtedy czwarta ekipa z Igrzysk Olimpijskich w Pekinie pokazała, że to ona gra siatkówkę w lepszym wykonaniu i w zaledwie trzech setach ograła Sborną. MIP: Ivan Zaytsev

Na ostudzenie emocji i chwilę przed, śmiało można to napisać, hitem dzisiejszego dnia na boisko weszli zawodnicy gospodarzy, czyli Japończycy. Ich rywalem był nikt inny jak Argentyna. Kto był faworytem w tym meczu? Chyba nikt z nas, drodzy kibice, nie ma wątpliwości. Zespół z Ameryki Południowej miał mały problem z przeciwnikiem w pierwszym secie, ale w kolejnym zawodnicy Julio Velasco pokazali na co ich stać. Co ciekawe, statystyki nie wskazują na jednoznacznie lepszą grę w wykonaniu Argentyńczyków. A gdyby pójść krok dalej – najlepiej punktujący w drużynie południowoamerykańskiej zdobył o kilka oczek mniej od wyróżniającej się postaci z Kraju Kwitnącej Wiśni.

O ile mecze polsko – rosyjskie można nazwać szlagierowymi, o tyle spotkania ze Stanami Zjednoczonymi da się określić jako siatkarskie hity. Dotychczasowo, za czasów Stephana Antigi, bywało różnie z wynikami takich meczów. Lecz to dzisiejsze spotkanie zapewne zapisze się w historii sportu w naszym kraju. Polacy, mam na myśli polskich kibiców i siatkarzy, spodziewali się, że nie będzie łatwo, a od tego pojedynku mogą zależeć losy awansu do Rio de Janeiro. Pierwszy set standardowo był rozgrzewką przed kolejnymi emocjami i akcjami na boisku. Nie wyglądał on najlepiej w wykonaniu biało-czerwonych, ale z każdą kolejną piłką było tylko coraz lepiej. Aż skończyło się na tym, że Mistrzowie Świata pokonali przeciwnika w czterech setach i dzięki zwycięstwu za trzy punkty awansowali na pierwsze miejsce w tabeli i są JEDYNĄ niepokonaną drużyną w CAŁYM turnieju. MIP: Mateusz Bieniek

Grupa B:

Są takie mecze, w których ciężko wyłonić jednoznacznego faworyta do zwycięstwa. Bywa tak dość często na najwyższym poziomie zmagań, ale także w nieco mniej interesujących, z punktu widzenia chociażby polskich kibiców, spotkaniach. Do jednych z nich należał pojedynek pomiędzy dwoma afrykańskimi ekipami: Egiptem oraz Tunezją. I choć Egipcjanie nie są dla nas egzotyczną drużyną, w przeciwieństwie do ich dzisiejszych rywali, ciężko określić ich jako zespół, który z pewnością wygra. Interesujące jest zatem to, iż Egipt i Tunezja to jedyne reprezentacje, które dziś zagrały aż pięć setów. W pozostałych przypadkach rozgrywki skończyły się w trzech lub czterech partiach. Afrykańskie derby były dość zaciętym pojedynkiem, ale lepsi okazali się Egipcjanie. MIP: Ahmed Abdelhay

Drugi mecz to interesujący pojedynek między Kanadyjczykami a Wenezuelczykami. Tutaj już nie jest tak trudno wybrać zespół, który pełnił rolę głównego pretendenta do zwycięstwa. Mowa oczywiście o zespole Liści Klonowych, który sprostował wymaganiom swoich fanów. I choć łatwo nie było, całość zakończyła się po trzech partiach i trzy oczka powędrowały do zawodników Glenn Hoag’a. MIP: Gavin Schmitt

Paralelnie do pojedynku biało-czerwonych rozpoczął się mecz między Iranem, który ostatnio boryka się z wewnętrznymi problemami, a Australijczykami. Kangurzy prowadzeni przez znanego w Polsce Roberto Santilliego byli jedną z wyróżniających się ekip w Lidze Światowej i gdyby nie zawiłości, do których dopuszcza FIVB, w przyszłym roku mogliby zagrać w elicie. I choć nikt raczej nie stawiał na ten zespół, okazali się oni niespodzianką dnia dzisiejszego. Wprawdzie irańska ekipa prowadzona przez serbskiego szkoleniowca Slobodana Kovacia mogła uchodzić za faworyta, to ich problemy wewnątrz zespołu dały się we znaki. W pierwszej i drugiej odsłonie starali się dotrzymać kroku rywalom, lecz to było zbyt mało, by zapisać na swoim koncie trzy, dwa lub jeden punkt. Pojedynek zakończył się w trzech partiach, a lepszymi okazali się Australijczycy. MIP: Paul Carroll

Źródło: fivb.org / inf. własna

Komentarze
No votes yet.
Please wait...
Agnieszka Kaźmierska

Agnieszka Kaźmierska

Agnieszka - korespondentka z Trójmiasta, a wcześniej z ziemi lubuskiej. Zakochana w siatkówce od przeszło ośmiu lat, a od pięciu w szczęśliwym "związku" z fotografią. Gdy nie piszę newsów, spędzam czas na uczelni, poszerzając swoją wiedzę na temat języków niemieckiego i rosyjskiego. Spotkać mnie można również podczas imprez biegowych i sportowych.

Dodaj komentarz