#PrzeżyjmyToJeszczeRaz: Od kadry bez trenera do historycznej obrony tytułu

 

Dobiegający końca rok dla polskich kibiców był jednym z najlepszych w ostatnim czasie. Choć wcale się tak nie zapowiadał. Gdy w Nowy Rok dziennikarz Polsatu Sport Jerzy Mielewski napisał na Twitterze, że to będzie rok polskiej siatkówki niewielu wierzyło, jak bardzo prorocze okażą się to słowa. Czas jednak pokazał, że niemożliwe może być możliwe, gdy tylko tego bardzo chcemy. Przeżyjmy to zatem jeszcze raz i przypomnijmy sobie 2018 rok w wykonaniu reprezentacji Polski.

Krajobraz przed bitwą: (w końcu) mamy trenera!

Reprezentacja Polski w rok 2018 weszła dość niepewnie. Dość słabo wizerunkowo, bo w kuluarach krążyły plotki o podziałach w kadrze, żądaniu podwyżek, czy różnicowania zawodników pod kątem nabytego doświadczenia. Ale przede wszystkim mijający rok rozpoczęliśmy bez sternika w postaci nowego trenera. Po fatalnym wcześniejszym sezonie, w którym na arenie międzynarodowej biało-czerwonym udało się przegrać niemalże wszystko, co do przegrania było, posypały się „głowy” i natychmiastowo rozwiązano kontrakt z Włochem, Ferdinando de Giorgim. Przedłużający się wybór nowego szkoleniowca przez Polski Związek Piłki Siatkowej zaczął przypominać farsę, a wśród kibiców coraz częściej wywoływał pobłażliwy uśmiech, niż faktyczne oczekiwanie. Padały ironiczne porównania całej procedury do castingu i choć włodarze siatkarscy zapowiadali, że z końcem 2017 roku poznamy trenera, to jednak na początku kolejnego roku wszyscy wiedzieliśmy tyle, co nic. W końcu cała siatkarska Polska doczekała się! 7 lutego 2018 roku oficjalnie ogłoszono, że nowym szkoleniowcem biało-czerwonych będzie Vital Heynen. Nieco ekscentryczny Belg znany jest polskiej społeczności przede wszystkim z prowadzenia Transferu Bydgoszcz w latach 2013-2015, z kolei na arenie międzynarodowej do największych sukcesów szkoleniowca należy brąz Mistrzostw Świata 2014 zdobyty z reprezentacją Niemiec. Samo objęcie funkcji trenera przez Vitala Heynena również było nieco kontrowersyjne – wiązało się bowiem z rezygnacji z tego stanowiska, mimo ważnego kontraktu, w rodzimej kadrze Belgii.

Początek sezonu: Przygotowania do Siatkarskiej Ligi Narodów

Zanim trener VfB Friedrichshafen zamienił barwy niemieckiego klubu na biel i czerwień ogłosił szeroki skład reprezentacji Polski. W gronie 26, a w zasadzie 28 wybranych zawodników znaleźli się:
Przyjmujący: Bartosz Bednorz (PGE Skra Bełchatów), Tomasz Fornal (Cerrad Czarni Radom), Michał Kubiak (Panasonic Panthers, Japonia), Bartosz Kwolek (ONICO Warszawa), Mateusz Mika (Trefl Gdańsk), Artur Szalpuk (Trefl Gdańsk), Aleksander Śliwka (Asseco Resovia Rzeszów)
Atakujący: Łukasz Kaczmarek (Cuprum Lubin), Dawid Konarski (Ziraat Bankasi Ankara, Turcja), Bartosz Kurek (Ziraat Bankasi Ankara, Turcja), Maciej Muzaj (Jastrzębski Węgiel), Damian Schulz (Trefl Gdańsk)
Rozgrywający: Fabian Drzyzga (Olympiakos Pireus, Grecja), Marcin Janusz (PGE Skra Bełchatów), Marcin Komenda (GKS Katowice), Grzegorz Łomacz (PGE Skra Bełchatów)
Środkowi: Mateusz Bieniek (ZAKSA Kędzierzyn-Koźle), Norbert Huber (Cerrad Czarni Radom), Jakub Kochanowski (Indykpol AZS Olsztyn), Bartłomiej Lemański (Asseco Resovia Rzeszów), Jan Nowakowski (ONICO Warszawa), Piotr Nowakowski (Trefl Gdańsk)
Libero: Kacper Piechocki (PGE Skra Bełchatów), Damian Wojtaszek (ONICO Warszawa), Paweł Zatorski (ZAKSA Kędzierzyn-Koźle), Michał Żurek (Indykpol AZS Olsztyn)
W przygotowaniach uczestniczyć mieli również rozgrywający MKS-u Będzin Łukasz Kozub oraz libero Asseco Resovii Rzeszów Mateusz Masłowski.

Funkcję kapitana reprezentacji ponownie miał pełnić Michał Kubiak. Niespełna miesiąc później, w połowie maja, skład biało-czerwonych został zawężony do 21 nazwisk:
Przyjmujący: Bartosz Bednorz, Michał Kubiak, Bartosz Kwolek, Mateusz Mika, Artur Szalpuk, Aleksander Śliwka
Atakujący: Łukasz Kaczmarek, Dawid Konarski, Bartosz Kurek, Maciej Muzaj, Damian Schulz
Rozgrywający: Fabian Drzyzga, Marcin Janusz, Grzegorz Łomacz
Środkowi: Mateusz Bieniek, Jakub Kochanowski, Bartłomiej Lemański, Piotr Nowakowski
Libero: Kacper Piechocki, Paweł Zatorski, Michał Żurek

Inauguracja sezonu reprezentacyjnego odbyła się 19 maja w mekce polskiej siatkówki – katowickim Spodku. Podczas Alei Gwiazd Siatkówki biało-czerwoni zmierzyli się w meczu towarzyskim z reprezentacją Kanady, dowodzoną przez Stephane’a Antigę. Polacy rozpoczęli sezon od przegranej, ulegając ekipie klonowego liścia 1:3 (20:25, 26:24, 23:25, 25:27). Z meczu na mecz było jednak coraz lepiej. Już dzień później, w Opolu, w nieoficjalnym sparingu obie reprezentacje zremisowały 1:1 (25:18, 21:25), a dwa dni później w drugim meczu towarzyskim to reprezentacja Polski była górą nad Kanadyjczykami – 3:2 (22:25, 27:29, 25:17, 25:18, 15:9).
Już przed sezonem wiadomo było, że docelową imprezą 2018 roku dla reprezentacji Polski będą Mistrzostwa Świata w Bułgarii i Włoszech, w której biało-czerwoni mieli wystąpić w roli obrońców tytułu. Dlatego plan Vitala Heynena na Siatkarską Ligę Narodów był jeden – EKSPERYMENTOWAĆ. Po pierwsze chodziło o to, by każdy kadrowicz miał szansę na odpoczynek po wymagającym sezonie ligowym. Po drugie, szkoleniowiec nie ukrywał również, że na nadchodzących pięciu turniejach weekendowych ma zamiar tak rotować składem, by na koniec wstępnie wyodrębnić grupę zawodników, mających przygotowywać się przez resztę sezonu do siatkarskiego mundialu.

Siatkarska Liga Narodów: mamy awans do Final Six!

I tak, na pierwszy weekend Ligi Narodów, rozgrywany w Katowicach i Krakowie, została wybrana następująca czternastka:
Przyjmujący: Bartosz Bednorz, Michał Kubiak, Artur Szalpuk, Aleksander Śliwka
Atakujący: Łukasz Kaczmarek, Dawid Konarski, Damian Schulz
Rozgrywający: Fabian Drzyzga, Grzegorz Łomacz
Środkowi: Jakub Kochanowski, Bartłomiej Lemański, Piotr Nowakowski
Libero: Kacper Piechocki, Paweł Zatorski
Przez pierwsze trzy spotkania Polacy przeszli jak burza, tracąc tylko jednego seta z Kanadyjczykami:
25.05.2018 r., Katowice, Polska – Korea Południowa 3:0 (25:20, 25:18, 25:21)
26.05.2018 r., Kraków, Polska – Rosja 3:0 (25:15, 25:23, 25:23)
27.05.2018 r., Kraków, Polska – Kanada 3:1 (25:21, 26:24, 21:25, 25:17)

Mimo wiary w drużynę, dobra postawa Polaków w pierwszym turnieju była dla kibiców nieco zaskakująca, zważywszy na serię porażek w poprzednim sezonie. Biało-czerwoni objęli fotel lidera Siatkarskiej Ligi Narodów i rozpoczęli przygotowania do drugiego weekendu, który odbywał się w Łodzi. Vital Heynen dokonał korekt w składzie wymieniając sześciu zawodników. Czternastka na łódzki weekend prezentowała się następująco:
Przyjmujący: Michał Kubiak, Artur Szalpuk, Aleksander Śliwka, Bartosz Kwolek
Atakujący: Maciej Muzaj, Dawid Konarski, Bartosz Kurek
Rozgrywający: Fabian Drzyzga, Grzegorz Łomacz
Środkowi: Jakub Kochanowski, Mateusz Bieniek, Piotr Nowakowski
Libero: Michał Żurek, Paweł Zatorski
Podczas łódzkich meczów reprezentacja Polski doznała pierwszej porażki w Lidze Narodów, jednak dwie pozostałe wygrane wciąż gwarantowały ekipie Vitala Heynena pierwsze miejsce w klasyfikacji generalnej turnieju.
1.06.2018 r., Łódź, Polska – Francja 3:0 (25:19, 25:20, 25:22)
2.06.2018 r., Łódź, Polska – Chiny 3:0 (25:19, 25:18, 25:21)
3.06.2018 r., Łódź, Polska – Niemcy 1:3 (18:25, 21:25, 25:21, 25:27)

Trzeba jednak z przymrużeniem oka przyznać, że porażka z reprezentacją Niemiec była na rękę trenerowi. No, może nie tyle samemu Belgowi, co jego finansom. Słynący bowiem z nietypowych pomysłów szkoleniowiec Polaków zapowiedział po dwóch rozegranych spotkaniach, że w przypadku wygranej z Niemcami za 3 punkty, tuż po zakończeniu niedzielnego meczu postawi piwo wszystkim pełnoletnim kibicom będącym wówczas w Atlas Arenie. Zwycięstwa jednak nie było, piwa również. Na tym etapie zakończyły się zmagania biało-czerwonych w Polsce, a rozpoczęło się tournee – 3 tygodnie, 3 kontynenty – Azja, Ameryka Północna i Australia. Przed turniejem w Japonii doszło do kolejnych zmian w składzie:
Przyjmujący: Artur Szalpuk, Aleksander Śliwka, Bartosz Kwolek, Bartosz Bednorz
Atakujący: Dawid Konarski, Łukasz Kaczmarek, Damian Schulz
Rozgrywający: Fabian Drzyzga, Marcin Komenda
Środkowi: Mateusz Bieniek, Piotr Nowakowski, Bartłomiej Lemański
Libero: Michał Żurek, Paweł Zatorski
Zmienionych zostało czterech zawodników. Co ważne, skład opuścił dotychczasowy kapitan, Michał Kubiak. Nieobecność przyjmującego spowodowana była przewlekłym zapaleniem spojówek, co wykluczyło siatkarza z udziału w dalszych rozgrywkach Siatkarskiej Ligi Narodów. Funkcję kapitana powierzono środkowemu, Mateuszowi Bieńkowi. W Osace Polacy zanotowali kolejne trzy zwycięstwa, umacniając się tym samym na pozycji lidera turnieju.
8.06.2018 r., Osaka (Japonia), Polska – Włochy 3:2 (25:17, 21:25, 25:17, 29:31, 15:10)
9.06.2018 r., Osaka (Japonia), Polska – Japonia 3:0 (25:16, 25:21, 25:20)
10.06.2018 r., Osaka (Japonia), Polska – Bułgaria 3:1 (25:21, 24:26, 25:18, 25:19)

Pierwsze miejsce w klasyfikacji generalnej Siatkarskiej Ligi Narodów stawiało reprezentację Polski w bardzo wygodnym położeniu – skład mógł ulec jeszcze większej rotacji. Vital Heynen wymienił więc połowę zawodników i Stanach Zjednoczonych wystąpiła następująca czternastka biało-czerwonych:
Przyjmujący: Artur Szalpuk, Bartosz Kwolek, Bartosz Bednorz, Mateusz Mika
Atakujący: Maciej Muzaj, Bartosz Kurek, Damian Schulz
Rozgrywający: Fabian Drzyzga, Grzegorz Łomacz
Środkowi: Mateusz Bieniek, Bartłomiej Lemański, Jakub Kochanowski
Libero: Michał Żurek, Kacper Piechocki
W amerykańskim Hoffman Estates Polacy zanotowali najgorszy występ w turnieju. Nie dość, że nie odnieśli żadnego zwycięstwa, to w żadnym z trzech spotkań nie udało się ekipie Vitala Heynena ugrać nawet seta.
15.06.2018 r., Hoffman Estates (USA), Polska – Iran 0:3 (24:26, 24:26, 22:25)
16.06.2018 r., Hoffman Estates (USA), Polska – Stany Zjednoczone 0:3 (20:25, 19:25, 19:25)
17.06.2018 r. Hoffman Estates (USA), Polska – Serbia 0:3 (23:25, 23:25, 23:25) 

Tym samym na tydzień przed końcem fazy grupowej Siatkarskiej Ligi Narodów Polacy z pozycji lidera spadli na 5. miejsce w tabeli. Można by rzec, że stało się jak zwykle – zamiast do australijskiego Melbourne jechać z zapewnionym awansem do Final Six, biało-czerwoni wiedzieli, że muszą zaprezentować się jak najlepiej (najbezpieczniej – z kompletem zwycięstw), a „pomóc” może im jedynie słabsza gra Włochów i Kanadyjczyków. Vital Heynen dokonał nietypowych zmian, zabierając ze sobą pięciu przyjmujących, kosztem rezerwowego libero. Skład na turniej w Australii prezentował się następująco:
Przyjmujący: Artur Szalpuk, Bartosz Kwolek, Bartosz Bednorz, Mateusz Mika, Aleksander Śliwka
Atakujący: Maciej Muzaj, Bartosz Kurek, Łukasz Kaczmarek
Rozgrywający: Grzegorz Łomacz, Marcin Janusz
Środkowi: Mateusz Bieniek, Bartłomiej Lemański, Jakub Kochanowski
Libero: Paweł Zatorski
W australijskim Melbourne Polacy wykonali „plan minimum” wygrywając dwa spotkania, w których stawiani byli w roli faworytów i odnosząc porażkę z Canarinhos.
22.06.2018 r., Melbourne (Australia), Polska – Argentyna 3:0 (26:24, 25:20, 29:27)
23.06.2018 r., Melbourne (Australia), Polska – Brazylia 1:3 (22:25, 23:25, 25:23, 23:25)
24.06.2018 r., Melbourne (Australia), Polska – Australia 3:0 (25:16, 26:24, 25:23)
Dwa zwycięstwa wystarczyły jednak do dalszego awansu, więc z ostatniego premiowanego miejsca reprezentacja Polski zakwalifikowała się do turnieju finałowego we francuskim Lille.

Final Six: Dwa mecze i do domu

Turniej finałowy Siatkarskiej Ligi Narodów rozegrany został we francuskim Lille na początku lipca. Finał zaplanowano na 8 lipca, a co bardziej przesądni kibice mieli nadzieję na powtórzenie historycznego sukcesu sprzed 6 lat i zdobycie złotego medalu. Jednak obsada turnieju była bardzo silna: Francja, Rosja, Stany Zjednoczone, Serbia, Brazylia i Polska. Vital Heynen dokonał ostatniej rotacji składem wymieniając trzech zawodników, a kibiców obiegła informacja, że pożegnanie Łukasza Kaczmarka z kadrą dotyczy nie tylko nadchodzącego Final Six, ale również dalszej części sezonu. Tuż przed wylotem do Francji ze składu wypadł również Mateusz Mika, który przeszedł operację usunięcia wyrostka robaczkowego. Ostatecznie więc trener Vital Heynen postawił na następujących zawodników:
Przyjmujący: Artur Szalpuk, Bartosz Kwolek, Bartosz Bednorz, Aleksander Śliwka
Atakujący: Maciej Muzaj, Bartosz Kurek, Damian Schulz
Rozgrywający: Fabian Drzyzga, Grzegorz Łomacz
Środkowi: Mateusz Bieniek, Bartłomiej Lemański, Jakub Kochanowski
Libero: Paweł Zatorski, Michał Żurek
Polacy w turnieju finałowym trafili do grupy B wraz z Rosją i Stanami Zjednoczonymi. Marzenia o medalu Siatkarskiej Ligi Narodów dość szybko zostały pogrzebane. Biało-czerwoni zanotowali dwie porażki i pożegnali się z Final Six sklasyfikowani na miejscach 5-6 z reprezentacją Serbii. Rywale Polaków z fazy grupowej sięgnęli natomiast po medale – Rosjanie zdobyli złoto, a Amerykanie brąz.
4.07.2018 r., Lille (Francja), Polska – Rosja 1:3 (18:25, 23:25, 25:22, 17:25)
5.07.2018 r., Lille (Francja), Polska – Stany Zjednoczone 0:3 (26:28, 17:25, 18:25)

Ostatnie przygotowania do obrony tytułu: Zakopane, Memoriał Wagnera i mecze towarzyskie

Po nieudanym występie w Lille, biało-czerwoni udali się na zasłużony odpoczynek po całym turnieju Siatkarskiej Ligi Narodów, a Vital Heynen ogłosił piętnastkę na zgrupowanie w Zakopanem zaplanowane na przełom lipca i sierpnia:
Przyjmujący: Artur Szalpuk, Michał Kubiak, Bartosz Kwolek, Aleksander Śliwka, Tomasz Fornal
Atakujący: Dawid Konarski, Bartosz Kurek, Damian Schulz
Rozgrywający: Fabian Drzyzga, Grzegorz Łomacz
Środkowi: Piotr Nowakowski, Mateusz Bieniek, Jakub Kochanowski
Libero: Damian Wojtaszek, Paweł Zatorski
Podczas zgrupowania w Zakopanem z biało-czerwonymi przez kilka pierwszych dni trenował Wilfredo Leon, Kubańczyk z polskim paszportem, któremu w lipcu 2019 roku dobiegnie końca okres karencji i będzie mógł dołączyć do składu reprezentacji Polski. Ukoronowaniem treningów w zimowej stolicy Polski było wspięcie się drużyny z Vitalem Heynenem na czele na Rysy – najwyższy szczyt polskich Tatr. Z Zakopanego reprezentanci Polski przenieśli się do Spały, zwyciężyli w Ostrowcu Świętokrzyskim w 2 spotkania towarzyskie z reprezentacją Kamerunu i zameldowali się w Krakowie na trwającym w dniach 24-26 sierpnia Memoriale Huberta Jerzego Wagnera. Tam rozegrali zwycięskie pojedynki z Kanadyjczykami, Francuzami i Rosjanami, wygrywając również cały turniej. Nie inaczej było również Szczecinie, gdzie na początku września Polacy dwukrotnie zwyciężyli z Belgami.
17.08.2018 r., Ostrowiec Świętokrzyski, Polska – Kamerun 3:1 (25:20, 25:23, 26:28, 25:19)
18.08.2018 r., Ostrowiec Świętokrzyski, Polska – Kamerun 4:0 (31:29, 25:17, 25:16, 25:20)

24.08.2018 r., Kraków, Memoriał Wagnera, Polska – Kanada 3:0 (29:27, 25:17, 25:19)
25.08.2018 r., Kraków, Memoriał Wagnera, Polska – Francja 3:2 (30:28, 21:25, 22:25, 25:21, 15:13)
26.08.2018 r., Kraków, Memoriał Wagnera, Polska – Rosja 3:2 (21:25, 25:22, 24:26, 25:15, 15:10)

4.09.2018 r., Szczecin, Polska – Belgia 3:1 (25:23, 25:16, 20:25, 25:22)
5.09.2018 r., Szczecin, Polska – Belgia 3:1 (25:21, 25:27, 25:14, 25:18)
Tak przygotowani, po wygraniu wszystkiego, co w okresie przygotowawczym do wygrania mieli, biało-czerwoni pod wodzą Vitala Heynena wyruszyli do Bułgarii na rozpoczynające się Mistrzostwa Świata. Plan minimum, postawiony przez Polski Związek Piłki Siatkowej trenerowi i drużynie, zakładał awans do pierwszej szóstki turnieju.

Mistrzostwa Świata, pierwsza faza grupowa: (nadspodziewanie) dobra robota!

Polacy swoje zmagania w Mistrzostwach Świata 2018 rozpoczęli 12 września w bułgarskiej Warnie. Rozstawieni zostali do grupy D wraz z gospodarzami turnieju, Bułgarią, a do nich dolosowano pozostałe 4 drużyny: Kubę, Portoryko, Finlandię i Iran. O ile kibice byli raczej spokojni (choć czy w przypadku gry biało-czerwonych kiedykolwiek można być spokojnym?) o trzech pierwszych rywali, o tyle spotkania zarówno z Irańczykami, jak i Bułgarami zawsze budziły i budzą ogromne emocje zarówno wśród kibiców obu drużyn, jak również nierzadko pod siatką. Ze względów logistycznych (ale również w celu ułatwienia sobie późniejszej sytuacji, gdyż sytuacja w tabeli pierwszej fazy grupowej przenoszona była do drugiej fazy) najlepszym rozwiązaniem było wygranie grupy D, gdyż zwycięzca zostawał w Warnie, odchodziła więc konieczność podróżowania w trakcie turnieju. Polacy poradzili sobie bez większych problemów ze wszystkimi rywalami i nie tylko wygrali każde ze spotkań, ale również nie stracili ani jednego punktu, kończąc mecze w trzech lub czterech setach.
12.09.2018 r., Warna, Polska – Kuba 3:1 (25:18, 25:19, 21:25, 25:14)
13.09.2018 r., Warna, Polska – Portoryko 3:0 (25:14, 25:12, 25:15)
15.09.2018 r., Warna, Polska – Finlandia 3:1 (25:20, 26:28, 25:16, 25:15)
17.09.2018 r., Warna, Polska – Iran 3:0 (25:21, 25:20, 25:22)
18.09.2018 r., Warna, Polska – Bułgaria 3:1 (25:14, 23:25, 25:22, 25:23)

Mistrzostwa Świata, druga faza grupowa: Powiedzieć, że się skomplikowało, to jak nic nie powiedzieć…

Z kompletem zwycięstw na koncie Polacy przystępowali do drugiej fazy w sytuacji wręcz wymarzonej. Przeciwnikami biało-czerwonych w grupie H byli Argentyńczycy, Francuzi i Serbowie. Wiadomo było, że w spotkaniach z Trójkolorowymi i ekipą z Bałkanów Polacy raczej nie będą faworytami. Jednak zwycięstwo z Albicelestes zdecydowanie było w zasięgu ekipy Vitala Heynena, która potrzebowała tylko jednego zwycięstwa w tej fazie, by zapewnić sobie awans do pierwszej szóstki turnieju. Mimo więc wykluczenia ze składu z powodu choroby kapitana Michała Kubiaka, plan i tak był bardzo prosty: w piątek zwycięstwo z Argentyną, a następne dwa spotkania rozgrywamy ze spokojnymi głowami i pewnym awansem. Nie. Reprezentacji Polski nie w głowie takie rzeczy. No bo jak, tak po prostu? Bez emocji, stanów przedzawałowych u kibiców i zgodnie z założeniami? Nie godzi się! Teraz po trzech miesiącach od tego weekendu, gdy emocje prawie opadły żartuje się w ten sposób bardzo łatwo. Ale powiedzmy sobie szczerze: kto po porażce z Argentyną nie zwątpił w dalszy awans, niech pierwszy rzuci kamieniem.
Polacy mecz z podopiecznymi Julia Velasco rozpoczęli wręcz fenomenalnie. Chyba ZA fenomenalnie, bo nawet w naszych redakcyjnych rozmowach przemykał niepokój, że to wszystko idzie za łatwo. Na efekty nie trzeba było długo czekać… Biało-czerwoni owszem, pierwszego seta wygrali pewnie, do 16, ale dwa kolejne już padły łupem przeciwników. I niewiele brakowało, by ten mecz zakończył się w czterech partiach, jednak determinacja ekipy Vitala Heynena sprawiła, że o zwycięstwie miał zadecydować tie-break. I znów chciałoby się zaśpiewać za Zenonem Martyniukiem „Jak do tego doszło? Nie wiem” – Polacy prowadząc 14:11 zaprzepaścili wszystkie piłki meczowe i ostatecznie przegrali piątego seta 14:16. Niemalże spakowani po porażce z Serbią Francuzi zaczęli się rozpakowywać, bo oto Argentyńczycy wygrywając z naszą reprezentacją, przedłużyli szanse Les Bleus na awans do szóstki. Więc skoro już Trójkolorowi pozostali w grze o dalszy awans, nabrali wiatru w żagle i pewnie zwyciężyli w sobotnim meczu z biało-czerwonymi, oddając im jedynie seta oraz wygrywając swoje niedzielne spotkanie z Argentyną. Polakom nie pomogła nawet obecność wciąż chorego Michała Kubiaka, który nie tylko wspierał mentalnie swoją drużynę z kwadratu, ale też wchodził na przyjęcie zastępując zawodników wyjściowej szóstki.
A zatem przed ostatnim meczem w drugiej fazie sytuacja grupy H przedstawiała się następująco: Serbowie byli pewni dalszego awansu, wygrana Polaków dawała im dalszy awans z pierwszego lub drugiego miejsca (w zależności od wyniku meczu z Serbią), przegrana natomiast powodowała, że do Turynu pojadą Francuzi, my natomiast wracamy do domu i kończymy marzenia o obronie mistrzowskiego tytułu. Wśród kibiców zdania były podzielone. Jedni uważali, że meczem z Serbami zakończymy rywalizację w turnieju, drudzy, że w spotkaniu tym drużyna odrodzi się jak feniks z popiołów, jednak zdecydowana większość zgodnie zachodziła w głowę, co kryje się pod hasłem #chytryplanVitala, które tuż po przegranym pojedynku z Francuzami pojawiło się na oficjalnym koncie twitterowym Polskiego Związku Piłki Siatkowej. Propozycji było tyle, że samo hashtag #chytryplanVitala wylądował w czołówce trendów twitterowych w Polsce.
Wracając jednak do samego polsko-serbskiego pojedynku. Podopieczni Vitala Heynena dosłownie rozgromili ekipę Nikoli Grbicia. Mecz trwał przysłowiową godzinę z prysznicem, a gra Polaków naprawdę zachwycała. Potężna zagrywka, szczelny blok i skuteczny atak, wszystko po to, by po trzech setach można było zawołać triumfalnie „ANDIAMO A TORINO!”. Co złośliwsi byli co prawda zdania, że Serbowie po prostu „podłożyli się” biało-czerwonym w tym spotkaniu. Myślę jednak, że nie ma to w tej chwili żadnego znaczenia. Liczyły się fakty, a te były takie, że bilety z lotu do Warszawy trzeba było przebukować na Turyn, a wszystkim kibicom w głowach dźwięczał głos Roberta "Misia" Szegdy, operatora Polsatu: „Ale z kim my tu mamy przegrać?!”.
21.09.2018 r., Warna, Polska – Argentyna 2:3 (25:16, 19:25, 23:25, 25:23, 14:16)
22.09.2018 r., Warna, Polska – Francja 1:3 (15:25, 18:25, 25:23, 18:25)
23.09.2018 r., Warna, Polska – Serbia 3:0 (25:17, 25:16, 25:14)

Mistrzostwa Świata, trzecia faza grupowa: Wylosuj sobie grupę -> przegraj ją.

„Operacja Turyn” rozpoczęła się od losowania ostatnich grup przed fazą medalową. Choć transmitowane na żywo, do dziś wzbudza raczej uśmiech zażenowania, niż przypomina profesjonalne działania. Polacy znaleźli się w grupie J z gospodarzami – reprezentacją Włoch oraz ponownie z Serbią. Rywalizacja rozpoczęła się od pojedynku pomiędzy rywalami biało-czerwonych, którzy dzięki temu mieli o jeden dzień więcej na odpoczynek i regenerację po dwóch pierwszych fazach rozegranych w Bułgarii. Serbowie wygrali z ekipą Azzurrich 3:0 i to właśnie od pojedynku z ekipą Nikoli Grbicia rozpoczęła się walka podopiecznych Vitala Heynena na ostatniej prostej. Choć bałkański zespół próbował stawiać opór, to jednak ponownie w meczu z Polakami nie udało im się ugrać nawet seta. Oznaczało to, że biało-czerwoni potrzebują jednego wygranego seta w spotkaniu z gospodarzami, by awansować do strefy medalowej. Tym samym dla polskich kibiców ostatni mecz trzeciej fazy grupowej trwał jeden dwudziestominutowy set, kiedy to ogromnie zmotywowani reprezentanci Polski rozprawili się z Włochami do 14, zapewniając sobie awans do półfinału i zamykając tym dalszą drogę gospodarzom. Po pierwszej partii z parkietu zeszła podstawowa szóstka, a na boisko weszli rezerwowi zawodnicy. I choć mecz ostatecznie po tie-break’u przegraliśmy, to dla nas nie miało to znaczenia. A od siebie dodam, że z tego spotkania najbardziej utkwiła mi w pamięci fenomenalna „czapa” Bartosza Kwolka (który przypomnijmy rok temu grał jeszcze w reprezentacji juniorów) na jednym z filarów włoskiej kadry – Ivanie Zaytsevie.
27.09.2018 r., Turyn, Polska – Serbia 3:0 (28:26, 28:26, 25:22)
28.09.2018 r., Turyn, Polska – Włochy 2:3 (25:14, 21:25, 25:18, 17:25, 11:15)

Mistrzostwa Świata, strefa medalowa: „OBRONILIŚMY TYTUŁ MISTRZÓW ŚWIATA!”

W półfinale biało-czerwoni zmierzyli się z Amerykanami. Tu trzeba zaznaczyć, że reprezentacja USA na przestrzeni turnieju była ekipą, która spisywała się najlepiej. Podopieczni Johna Sperawa grali równo przez cały turniej, notując zwycięstwo za zwycięstwem, a pierwszą porażkę zanotowali dzień wcześniej w meczu z Brazylią. A stało się tak tylko dlatego, że byli pewni dalszego awansu, więc trener dał szansę gry rezerwowym zawodnikom, dając tym samym szansę odpoczynku podstawowym siatkarzom. Amerykanie byli zatem jednymi z pewnych faworytów do złotego medalu. Mówiło się więc, że ten, komu uda się w półfinale pokonać reprezentację USA, złoty medal ma niemal pewny.
Reprezentacja Polski rozpoczęła pojedynek półfinałowy bardzo pewnie. Ponownie kluczem była mocna zagrywka i skuteczny blok, co zaowocowało wygranym setem. Amerykanie jednak nie zamierzali składać broni. Szybko przejęli kontrolę nad meczem i wyszli na prowadzenie 2:1. Biało-czerwoni jednak doprowadzili do wyrównania i finalistę musiał wyłonić tie-break. Tu mieliśmy już zdecydowanie do czynienia z pokazem siły fizycznej – po ponad dwugodzinnej grze w obu drużynach widać było zmęczenie. Jednak zdeterminowani podopieczni Vitala Heynena nie dali sobie wyrwać marzeń o obronie tytułu i to oni triumfowali na koniec tego trzygodzinnego spotkania.
Tak więc finał miał rozegrać się między Polską a Brazylią. Trzeci taki skład finałowy w historii Mistrzostw Świata i drugi z rzędu. W 2006 roku to Canarinhos triumfowali w japońskim Tokio, w 2014 roku biało-czerwoni w katowickim Spodku po 40 latach ponownie stanęli na najwyższym stopniu podium. W 2018 roku…
Mam wrażenie, że Polacy całkowicie zignorowali wagę tego spotkania. W dobrym tego określenia znaczeniu. Wyszli na parkiet, grali „swoje” i nie sposób było dostrzec choć cienia presji. Nerwowych emocji dostarczył jedynie pierwszy set, który na korzyść podopiecznych Vitala Heynena rozstrzygnęła gra na przewagi. Niecałą godzinę później wśród polskich kibiców wybuchł wulkan radości, a niezawodny duet komentatorski Tomasz Swędrowski i Wojciech Drzyzga wykrzyczeli przygotowaną na tę okazję formułę „OBRONILIŚMY TYTUŁ MISTRZÓW ŚWIATA!”.
29.09.2018 r., Turyn, PÓŁFINAŁ, Polska – Stany Zjednoczone 3:2 (25:22, 20:25, 23:25, 25:20, 15:11)
30.09.2018 r., Turyn, FINAŁ, Polska – Brazylia 3:0 (28:26, 25:20, 25:23)

Mistrzostwa Świata: co było potem?

Potem były łzy wzruszenia i okrzyki radości. Reprezentacja Polski osiągnęła historyczny sukces – po raz pierwszy OBRONIŁA tytuł Mistrzów Świata. Zwieńczeniem tego niebywałego sukcesu były 4 nagrody indywidualne dla polskich siatkarzy: najlepszym przyjmującym został Michał Kubiak, najlepszym środkowym Piotr Nowakowski, najlepszym libero Paweł Zatorski, a MVP turnieju Bartosz Kurek. Nie sposób tu pominąć kontrowersyjnej decyzji o braku hymnu dla zwycięzców, jednak nawet to nie mogło przysłonić radości zawodników, sztabu szkoleniowego, działaczy związkowych, dziennikarzy i oczywiście kibiców reprezentacji Polski. ZŁOTEJ Reprezentacji Polski! Na koniec zatem przypomnijmy sobie DRUŻYNĘ, która wspólnie zapracowała na ten historyczny sukces:
Przyjmujący: Artur SZALPUK, Michał KUBIAK, Bartosz KWOLEK, Aleksander ŚLIWKA
Atakujący: Dawid KONARSKI, Bartosz KUREK, Damian SCHULZ
Rozgrywający: Fabian DRZYZGA, Grzegorz ŁOMACZ
Środkowi: Piotr NOWAKOWSKI, Mateusz BIENIEK, Jakub KOCHANOWSKI
Libero: Damian WOJTASZEK, Paweł ZATORSKI
Sztab szkoleniowy: Vital HEYNEN (trener), Michał Mieszko GOGOL (asystent trenera), Sebastian PAWLIK (II asystent trenera), Paweł WOICKI (III asystent trenera), Jakub GNIADO (trener przygotowania fizycznego), Jan SOKAL (lekarz), Wiesław MAROŃ (lekarz), Krzysztof ZAJĄC (lekarz), Robert KAŹMIERCZAK (statystyk), Mateusz KOWALIK (fizjoterapeuta), Tomasz PIECZKO (fizjoterapeuta), Mariusz SZYSZKO (dyrektor reprezentacji / rzecznik), Andrzej WOŁKOWYCKI (kierownik), Hubert TOMASZEWSKI (menedżer)

No, bo sami powiedzcie: z kim my tam mieliśmy przegrać?! 🙂

źródło: informacje własne

Komentarze
No votes yet.
Please wait...
Anna Maria Węglicka

Anna Maria Węglicka

Pochodzę z Przasnysza, jednak od kilku lat mieszkam w Warszawie, gdzie pracuję i narzekam na niedosyt siatkarskich wydarzeń ;) Pasją do siatkówki zaraził mnie mój Dziadek. W tej dyscyplinie sportu najbardziej interesuje mnie historia reprezentacji Polski, nie wyobrażam sobie też, by po meczu nie zajrzeć w "cyferki", czyli statystyki z rozegranego spotkania. Na co dzień nie potrafiłabym funkcjonować bez przyjaciół, muzyki, dobrej książki czytanej wieczorem i kawy ;) Z VOLLEYWORLDem związana jestem od jego powstania. I chociaż początkowo byłam dość sceptycznie nastawiona do tego pomysłu, teraz przyznaję, że była to jedna z najlepszych decyzji w moim życiu :)