#PrzemyśleniaKibica: Trudna droga do ćwierćfinału

 

W polskim EuroVolley emocje nie stygną nawet na chwilę. Wczorajszy dzień stał pod znakiem tie-breaków. Dziś wszystkie pojedynki kończyły się rezultatami 3:0, co nie oznacza, że były "spacerkami". 

Uczciwie przyznam, iż przed meczem z Estonią miałam pewne obawy. Powodem ich odczuwania była świetna postawa naszych rywali w starciu z Serbią. Zwłaszcza gra atakującego, Rene Teppana, szczerze mi imponowała. 

Już przed rozpoczęciem przez Biało-Czerwonych walki na boisku, było wiadomo, że wywalczyliśmy awans do dalszej fazy turnieju. Mimo to, warto było wygrać, by podbudować morale zespołu oraz uniknąć grania barażu z Bułgarią. Jako wieloletni kibic naszej drużyny pamiętam trudne pojedynki z ekipą, której najbardziej znanym przeze mnie graczem jest Teodor Salparov. Przypominam tylko, że w tym roku już raz przegraliśmy z reprezentacją Bułgarii, podczas Ligi Światowej. 

Wracając jednak do rywalizacji w Ergo Arenie, otworzyliśmy ten mecz serią "punkt za punkt". Trener De Giorgi postawił na swoją "żelazną szóstkę", lecz szybko doszło do zmian w ataku, a co za tym idzie Dawida Konarskiego zastąpił Łukasz Kaczmarek. Początkowo odnosiłam wrażenie, że bitwa z Estończykami wypada dość blado i przeciętnie. Zdarzały się piękne akcje, będące kwintesencją siatkówki, lecz chwilami przychodziło mi do głowy, że zbyt wiele punktów dostarczamy przeciwnikom za darmo. Mimo wszystko udało nam się wygrać pierwszego seta, dzięki czemu polscy fani mieli nieco lepsze humory. 

Z kolei druga odsłona starcia przypomniała jak groźna może być drużyna stojąca po drugiej stronie siatki. Chwilami na usta cisnęły się niecenzuralne słowa. Nasi siatkarze gubili swój zwyczajny meczowy rytm i brakowało między nimi porozumienia. Ba, doszło nawet do tego, że to rywale prowadzili czterema punktami, przez co w końcowej fazie seta wkradła się w nasze szeregi zbędna nerwowość. 

Warto również wspomnieć o kontrowersjach związanych z systemem chellenge i błędnymi decyzjami sędziego. Było to o tyle irytujące, że naszego kapitana ponosiły emocje. Swoją drogą jak dla mnie Michał Kubiak rozegrał bardzo dobre spotkanie. W pamięć zapadną mi długie, pasjonujące kibiców, wymiany, widowiskowe obrony oraz asy serwisowe Bartłomieja Lemańskiego, którego nazwisko kojarzy się mojej mamie z jakimś księdzem, a mnie to jej porównanie śmieszy za każdym razem tak samo. 

Nie był to najpiękniejszy pokaz kunsztu siatkarskiego jaki zdarzyło mi się oglądać, mało zmian i napięcie w końcówkach były momentami nie do zniesienia. Adekwatną dewizą na podsumowanie dzisiejszych zmagań byłoby stwierdzenie "zwycięzców się nie sądzi". Bez wątpienia mamy nad czym pracować, jeżeli marzymy o strefie medalowej, a droga wiodąca do tego celu wcale nie jest łatwa. 

Polacy mają przed sobą mecz ze Słoweńcami, z którymi mają rachunki do wyrównania. Przypomnijmy bowiem, że to właśnie ten zespół wyeliminował nas z gry w poprzednim czempionacie Starego Kontynentu, przez co wola walki w ich sercach biało-czerwonych na pewno ogromna.  Zresztą warto zaznaczyć, iż Słowenia zostając w 2015 roku wicemistrzem Europy sprawiła ogromną niespodziankę. Mam wrażenie,że naszym graczom nie potrzeba dodatkowej motywacji do tego, by pokazać swoje umiejętności. 

Ewentualne spotkanie ćwierćfinałowe z graczami ze Sbornej będzie rozgrzane do czerwoności. 

Z tego wszystkiego można wyciągnąć wniosek, że nasza droga do marzeń jest wyboista, lecz przez to sukces będzie smakował lepiej. Wierzę,że jeszcze będzie pięknie i dzięki tym meczom w głowach Polaków pozostaną wspaniałe wspomnienia. 

Mam również nadzieję,że napiszę jeszcze kilka felietonów ze swojego cyklu. Tym bardziej więc życzę naszym panom powodzenia. 

Do boju Polsko!

Kamila Zając

Kamila Zając

Zakochana w siatkówce od lat 26-letnia dziewczyna z marzeniami. Absolwentka prawa z dziennikarskimi ambicjami. Nałogowy pochłaniacz książek z poczuciem humoru. Fanka muzyki rockowej i czekolady. Miłośniczka podróży i przygód. :) Kibicuję głośno i wiernie. Oprócz miłości do naszej kadry moje serce wypełnia sympatia do reprezentacji Francji oraz Giby :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *