#PrzemyśleniaKibica: Psycholog potrzebny od zaraz

PolskaJakie to typowo polskie: kiedy coś nam nie wyjdzie, zaczynamy szukać winnych. Nie jest inaczej po wczorajszej porażce biało-czerwonych w ćwierćfinale Igrzysk Olimpijskich. Jednak wydaje się, że najgorsze dopiero przed nami. Dlaczego?

Można odnieść wrażenie, że w PZPS wyznają jedną zasadę: kiedy trener nie odniesie wymaganego sukcesu jest do wymiany. I tak, kochani kibice, w ciągu ostatnich 8 lat, czyli w okresie IO w PekinieIO w LondynieIO w Rio de Janeiro, mieliśmy aż czterech szkoleniowców. Przypomnijmy, że był to Raul Lozano, później Daniel Castellani (z PZPS współpracował przez niecałe dwa lata), Andrea Anastasi oraz Stephane Antiga. Dziś nie wiadomo czy lada moment z telewizji czy innych mediów nie dowiemy się, że także francuski szkoleniowiec jest już naszym byłym selekcjonerem.

Patrząc na to wszystko od nieco innej strony, jestem wręcz przekonana, że to nie wina trenerów czy zawodników, że jest z polską reprezentacją jak jest. Oczywiście, że się zdarza, że zespół nie trafia z formą. Tak mieliśmy cztery lata temu w Londynie, kiedy wygraliśmy Ligę Światową. Uważam, że źródeł problemów z awansem do półfinału jest więcej.

Jednym z nich, tym głównym, jest problem z psychiką polskich sportowców. Oglądając różne zmagania, czytając różne wywiady, dochodzę do jednego wniosku – potrzebny jest psycholog bądź trener mentalny. W dzisiejszych czasach wydaje się, że pójście do psychologa to jest jakiś wstyd. Jednak patrząc na to, co dzieje się w sporcie, nie powinniśmy tak myśleć. Z turnieju odpadają kolejni polscy sportowcy, którzy mieli być naszym faworytem do medali. W tej grupie niestety są także siatkarze. Nie można przecież powiedzieć, że w tym roku nie było formy. Pokonali po zaciętym meczu Argentyńczyków, zagrali równy mecz z Mistrzami Olimpijskimi. Nie można teraz myśleć, że czegoś zabrakło nam, aby pokonać rywali. Jerzy Mielewski mówił, że Amerykanie są zespołem poukładanym. To samo można powiedzieć o naszym teamie. W końcu w Rio mieliśmy naprawdę przyzwoitą ekipę zawodników, młodych oraz doświadczonych. Każdy z nich mówił, że przyjechali do Brazylii po medal. Medalu niestety nie będzie, jednak wciąż pozostanie potrzeba znalezienia dobrego wsparcia psychicznego dla graczy. W ćwierćfinale za bardzo chcieli pokonać Amerykanów, za bardzo chcieli zaawansować dalej. Była presja ze strony ekspertów, kibiców, a także ich samych. To spowodowało, że za bardzo się spięli i zabrakło im polotu, tej wolności w grze, którą mogliśmy obserwować wcześniej. Przypomnijmy, że siatkarze już współpracowali z trenerem mentalnym podczas Mistrzostw Świata w Polsce. Taka pomoc opłaciła się, bo zawodnicy zdobyli złoty medal. Nie było widać tej nerwowości na boisku, przez cały turniej był luz, nawet po przegranym meczu z Amerykanami.

Drugim istotnym problemem jest to, co dzieje się w PlusLidze. Wciąż mówimy o limicie obcokrajowców, jednak niewiele się zmienia. Dodatkowo władze wpadły na genialny pomysł, aby zamknąć ligę. To oznacza, że niektóre zespoły będą w lidze przez długi czas. Co gorsza, żeby osiągnąć sukces w polskiej siatkówce klubowej trzeba mieć, zdaniem prezesów drużyn, sporo obcokrajowców. Doskonałym przykładem jest Asseco Resovia Rzeszów, PGE Skra Bełchatów czy Zaksa Kędzierzyn – Koźle, a nawet LOTOS Trefl Gdańsk. W okresie między igrzyskami pojawia się przecież coraz mniej utalentowanych zawodników, którzy naprawdę są potrzebni drużynie narodowej. Kurek, Kubiak, Kłos czy inni siatkarze byli znani trenerom jeszcze przed turniejem w Londynie bądź w tym samym roku. Zauważmy, że dopiero Stephane Antiga odkrył takie postacie jak Mateusz Mika czy Mateusz Bieniek. A przecież Mika czy Bieniek to nie jedyni Polacy, którzy wkrótce mogą stanowić o sile polskiej kadry. Zwłaszcza, że już teraz jesteśmy zauważania takich diamentów w trawie, bo przecież nie ma już mowy o powołaniu Michała Winiarskiego, Mariusza Wlazłego czy innych doświadczonych graczy. Jednak skąd wziąć kolejne pokolenie Winiarskiego, skoro w lidze wciąż stawia się na obcokrajowców? I nie, żaden Leon nie rozwiąże tego problemu. Bo Leon też kiedyś powie pas.

Jak widać, problem jest złożony. Nie tylko brak formy czy ciągła zmiana trenera ma na to wpływ. Jednak wciąż wydaje się, że PZPS nie zauważa tych podstawowych, wręcz banalnych problemów. Wygląda raczej na to, że najprościej jest wybrać nowego szkoleniowca, który automatycznie powinien nastawić się na krótką współpracę z polskim związkiem. Z pewnością nie powinno się bagatelizować tego, bo od kilku lat problem jest jeden i ten sam.

Komentarze
No votes yet.
Please wait...
Agnieszka Kaźmierska

Agnieszka Kaźmierska

Agnieszka - korespondentka z Trójmiasta, a wcześniej z ziemi lubuskiej. Zakochana w siatkówce od przeszło ośmiu lat, a od pięciu w szczęśliwym "związku" z fotografią. Gdy nie piszę newsów, spędzam czas na uczelni, poszerzając swoją wiedzę na temat języków niemieckiego i rosyjskiego. Spotkać mnie można również podczas imprez biegowych i sportowych.

Dodaj komentarz