#PlusligoweBatalie: Pierwsze punkty AZSu Częstochowa!

AZS Częstochowa 

W Częstochowie rozegrane zostało dziś przedostatnie spotkanie 4. kolejki PlusLigi. Dla obu zespołów mierzących się ze sobą w dzisiejszym spotkaniu był to mecz o pierwsze punkty w obecnym sezonie. Łuczniczce jak do tej pory udało się ugrać zaledwie dwa sety, natomiast częstochowianom – ani jednego. Po zaciętym boju, ze zwycięstwa cieszyć mogli się gospodarze, którzy pokonali bydgoszczan po tie-break'u.

Początek spotkania układał się lepiej dla drużyny gości. Siatkarze AZSu popełniali wiele błędów własnych, dzięki czemu bydgoska drużyna wysunęła się na prowadzenie i wygrała pierwszą partię 25:20. W drugim secie walka o zwycięstwo toczyła się aż do samego końca. Ostatecznie jednak, triumfowali akademicy z Częstochowy, którzy wygrali na przewagi 27:25. W kolejnej partii los znowu uśmiechnął się do ekipy z Bydgoszczy, która zmobilizowała swoje siły i wygrała 25:21. Kolejny set jednak, zgodnie ze schematem, należał do częstochowian, którzy wypracowali sobie znaczną przewagę i zwyciężyli 25:17. Wszystko rozstrzygnąć miało się w tie-breaku, w którym więcej zimnej krwi zachowali gospodarze. Wygrywając ostatnią partię 15:11 zapisali na swoim koncie pierwsze 2 punkty w obecnym sezonie PlusLigi.

 

AZS Częstochowa – Łuczniczka Bydgoszcz 3:2 (20:25, 27:25, 21:25, 25:17, 15:11)

MVP: Paweł Adamajtis

 

Składy:


AZS Częstochowa: Polański, Buczek, Szalacha, Adamajtis, Wawrzyńczyk, Moroz, Adam Kowalski (libero) oraz Tomasz Kowalski, Szymura, Szlubowski, Grebeniuk, Janus.
 

Łuczniczka Bydgoszcz: Nowakowski, Katić, Yudin, Sieńko, Gromadowski, Sacharewicz, Czunkiewicz (libero) oraz Jurkiewicz, Szczurek, Siwicki.

 

źródło: informacja własna / fot. Anna Wincek (VOLLEYWORLD)

Komentarze
No votes yet.
Please wait...
Roksana Jankowska

Roksana Jankowska

Moje życie kręci się wokół sportu. Od lat wierny kibic żużlowy, piłkarski i oczywiście siatkarski. Piszę od zawsze, kocham to, a swoją przyszłość pragnę związać z dziennikarstwem. Lubię podróże - te prawdziwe i te w równoległą, książkową rzeczywistość. Moim marzeniem jest wyjazd do Buenos Aires.

Dodaj komentarz