Piotr Nowakowski: Zostawiliśmy serce na boisku

 

W finale tegorocznego Pucharu Polski zmierzyły się ze sobą drużyny PGE Skry Bełchatów i Trefla Gdańsk. W roli faworyta do zwycięstwa stawiany był zespół z Bełchatowa, jednak to gdańszczanie, którzy wczoraj pokonali mistrza Polski mogli cieszyć się ze zdobycia trofeum. – Wszyscy dołożyli od siebie naprawdę bardzo dużo – powiedział o swojej drużynie Piotr Nowakowski.

Po niedawnej porażce w Warszawie, a także wcześniejszej przegranej z PGE Skrą Bełchatów w lidze, podopieczni Andrei Anastasiego nie byli wymieniani wśród faworytów do zdobycia Pucharu Polski. We Wrocławiu zaprezentowali jednak dobrą dyspozycję i pokazali, że potrafią szybko powrócić do najwyższej formy po słabszym okresie gry. – Chcieliśmy pokazać się z jak najlepszej strony, co wyszło nam chyba w 100%.  Wierzyliśmy, że stać nas na naprawę dużo i cieszę się, że tutaj we Wrocławiu udało nam się pokazać z jak najlepszej strony – powiedział po finale Piotr Nowakowski i zaznaczył, że teraz jego zespół musi już koncentrować się na ligowych zmaganiach. – Cieszymy się z tego pucharu, ale pocieszymy się do jutra, a od jutra już myślimy o lidze, bo brakuje nam trochę punktów i te punkty muszą trafić do Gdańska w najbliższym czasie.

Już pierwszego dnia Pucharu Polski, Trefl Gdańsk musiał zmierzyć się z obrońcą tytułu, ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle, którą pokonał w czterech partiach. W finale z kolei na drodze stanęła PGE Skra Bełchatów, która dzień wcześniej w bardzo dobrym stylu wyeliminowała z turnieju, zespół ONICO Warszawa. – Te drużyny w meczach ligowych trzy razy okazywały się od nas dużo lepsze i chcieliśmy się oczywiście zrewanżować w jakikolwiek sposób. Fajnie, że mieliśmy taką drogę do tego upragnionego pucharu, że pokonaliśmy właśnie te dwie najwyżej notowane drużyny. Jest to szczęście podwójne, potrójne, poczwórne nawet – przyznał środkowy gdańszczan. – Myślę, że te mecze były bardzo podobne. Wczoraj przegraliśmy pierwszego seta i trochę to nas może demotywowało, ale udało nam się odrodzić i pokazać z dobrej strony i nie miało znaczenia kto stał po drugiej stronie siatki. Zostawiliśmy serce na boisku i wywalczyliśmy to, co chcieliśmy – dodał zawodnik Trefla Gdańsk, który zapytany o największy atut swojej drużyny podczas tego turnieju odpowiedział: – Siła całego zespołu. Nie było tak, że był to jakiś jeden zawodnik, który kończył wszystko czego się dotknął. Wszyscy dołożyli od siebie naprawdę bardzo dużo czy to w pierwszym czy w drugim meczu i ta zespołowość, to nasze lwie stado sprawiło, że mamy to, co mamy.

źródło: informacja własna
fot. Natalia Miłek (VOLLEYWORLD)

Komentarze
No votes yet.
Please wait...
Agnieszka Sikora

Agnieszka Sikora

Zakochana w siatkówce - kibicowanie jest dla mnie jak powietrze, nie potrafię bez tego żyć. Początkująca dziennikarka lubująca się we włoskiej kuchni. Studentka pedagogiki zafascynowana podróżami, marząca o zobaczeniu Hiszpanii i Włoch.