#MŚ2018: Biało-czerwona armia Heynena obroniła mistrzowski tytuł!

 

W niedzielny wieczór Polacy zmierzyli się z Brazylijczykami. Finał Mistrzostw Świata 2018 zakończył się trzysetowym zwycięstwem siatkarzy znad Wisły. Drużyna prowadzona przez trenera Vitala Heynena powtórzyła sukces zespołu Stephana Antigi sprzed czterech lat i wywalczyła złoty medal mistrzostw świata.

Początek pojedynku polsko-brazylijskiego obfitował w błędy, których dopuszczały się oba zespoły. Jako pierwsi na dwupunktowe prowadzenie wyszli Brazylijczycy (3:5). Do wyrównania błyskawicznie doprowadził Szalpuk, który efektownie zablokował Wallace’a (5:5). Polacy przejęli inicjatywę i to oni schodzili na pierwszą przerwę techniczną z dwoma oczkami więcej (8:6). W krótkim odstępie czasu asami serwisowymi popisali się Nowakowski i Kurek. Canarinhos nie odpuszczali i próbowali odrobić straty, ale biało-czerwoni zdołali skutecznie odeprzeć napór z ich strony. Druga regulaminowa pauza nastąpiła po doskonałym ataku Kubiaka z szóstej strefy boiska (16:13). W kolejnej akcji na pojedynczy blok kapitana reprezentacji Polski nadział się Douglas. Potem podopieczni trenera Heynena popełnili kilka prostych błędów, a zza linii 9. metra dwukrotnie zapunktował Fonteles. Przewaga ekipy znad Wisły stopniała do minimum (21:20). W kluczowym momencie premierowej odsłony polscy siatkarze ponownie umocnili się na prowadzeniu. Znakomity podwójny blok postawili Szalpuk i Bieniek (23:20). Jednak w tej decydującej chwili drużyna z Ameryki Południowej zdołała wrzucić wyższy bieg i doprowadzić do upragnionego remisu (23:23). Natomiast ostatecznie po grze na przewagi inauguracyjny akt padł łupem biało-czerwonej armii Heynena (28:26).

Reprezentanci Polski poszli za ciosem i w świetnym stylu otworzyli drugą partię. Warto dodać, że od samego początku meczu liderem w biało-czerwonych szeregach był Kurek, który grał jak natchniony. Na pierwszej przerwie technicznej podopieczni trenera Heynena mieli czteropunktową zaliczkę (8:4). Po powrocie na boisko Polacy kontynuowali swoją dobrą grę i nie mieli żadnych większych problemów z utrzymaniem się na prowadzeniu. Jeśli chodzi o reprezentację Brazylii, to najbardziej wyróżniającym się zawodnikiem był Wallace. Za sprawą brazylijskiego atakującego nadwyżka polskich siatkarzy stopniała do minimum (11:10). Jednak w pojedynkę nie był on w stanie doprowadzić do wyrównania. Na drugą regulaminową pauzę z trzema oczkami więcej schodziła ekipa znad Wisły (16:13). Dalsza część drugiej odsłony należała już tylko i wyłącznie do biało-czerwonej armii Heynena (22:17). Kurek wciąż rewelacyjnie radził sobie zarówno w ataku, jak w polu serwisowym. Drugi akt precyzyjnym obiciem brazylijskiego bloku sfinalizował Kubiak (25:20).

Trzeciego seta  znakomicie rozpoczęli Polacy. Na pierwszej przerwie technicznej biało-czerwoni prowadzili aż pięcioma punktami (8:3). Polscy siatkarze byli konsekwentni w swoich boiskowych poczynaniach i utrzymywali swoją imponującą przewagę. Natomiast Brazylijczycy popełniali coraz więcej prostych błędów, które uniemożliwiały im nawiązanie wyrównanej walki z naszymi zawodnikami. Po tym jak Canarinhos wpadli w siatkę nastąpiła druga regulaminowa pauza. Nadwyżka ekipy znad Wisły wzrosła do sześciu punktów (16:10). Mogłoby się wydawać, że podopieczni trenera Heynena w pełni kontrolują przebieg tej partii. Jednak później reprezentanci Polski zaczęli się mylić. Moment słabszej gry polskiej drużyny bezwzględnie wykorzystał zespół z Ameryki Południowej, który odzyskał wiarę w swoje umiejętności i podjął próbę doprowadzenia do przedłużenia finałowej rywalizacji (22:21). W brazylijskich szeregach dwoił się i troił Evandro, ale w decydującej chwili dopuścił się bardzo kosztownego błędu (24:21).  Biało-czerwona armia Heynena miała do wykorzystania aż trzy piłki meczowe. Trzecią odsłonę i tym samym całe spotkanie fenomenalnym atakiem zakończył niekwestionowany lider reprezentacji Polski – Bartosz Kurek (25:23).

🇵🇱 POLSKA – 🇧🇷 BRAZYLIA 3:0 (28:26, 25:20, 25:23)

Składy:
Polska: 
Nowakowski, Kurek, Szalpuk, Drzyzga, Kubiak, Bieniek, Zatorski (L) oraz Konarski, Łomacz, Kochanowski
Brazylia: Bruno, Wallace, Fonteles, Mauricio, Douglas, Lucas Saatkamp, Thales (L) oraz Isac, Eder, Lucas Loh, William, Evandro, Maique (L)

źródło: informacja własna & fot. Anna Skowrońska (VOLLEYWORLD)

Komentarze
No votes yet.
Please wait...
Ewa Cieślar

Ewa Cieślar

Pochodzę z Ustronia, ale aktualnie mieszkam w Krakowie, gdzie studiuję. Moją największą pasją jest sport. Staram się prowadzić aktywny tryb życia. Jestem uzależniona od oglądania sportowych zmagań i kibicowania. Moja miłość do siatkówki trwa już ponad dekadę. Nie mam wątpliwości co do tego, że to właśnie siatkówka jest moją ulubioną dyscypliną sportową. Niestety gram w nią tylko amatorsko. W redakcji VOLLEYWORLD zajmuję się m.in. pisaniem artykułów i rekrutowaniem nowych współpracowników.