Michał Żurek: Walczymy i tworzymy małą historię tego klubu

 

W drugim półfinałowym pojedynku pomiędzy ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle i Indykpolem AZS Olsztyn, ponownie nie brakowało emocji, a o ostatecznym rozstrzygnięciu rywalizacji znów zadecydował tie-break. Kędzierzynianie odnieśli drugie zwycięstwo i tym samym awansowali do finału. Po meczu rozmawialiśmy z Michałem Żurkiem, którego drużyna zagra o brąz mistrzostw Polski. Zapraszamy do przeczytania wypowiedzi libero olsztyńskiej drużyny.

Role na parkiecie zupełnie się odwróciły wraz z rozpoczęciem trzeciej partii dzisiejszego meczu. Czy po pierwszych dwóch setach pomyśleliście już, że ZAKSA jest do pokonania?

Taka myśl była z nami raczej cały czas, zarówno przed meczem, jak i w każdym secie. Jeżeli sportowiec nie wierzy i myśli, że przeciwna drużyna to zespół zupełnie z innego świata, który kontroluje całą grę to takie coś nie ma racji bytu, nie masz prawa grać w siatkówkę. Prawda jest taka, że przeciwnicy grali dzisiaj dużo lepiej i od trzeciego seta kontrolowali przebieg meczu, ale my cały czas wierzyliśmy w zwycięstwo.

Co Twoim zdaniem ostatecznie przesądziło o takim wyniku meczu? ZAKSA zaczęła grać lepiej, czy może u Was pojawiły się jakieś braki?

Szczerze mówiąc nie wiem. Muszę zobaczyć ten mecz z boku, ale wynik 25:17 pokazuje raczej, że to nasz poziom gry ewidentnie spadł. Nie chcę zrzucać winy na inne kwestie, typu aspekty fizyczne, po prostu rywale dzisiaj zaprezentowali się lepiej. My "wystrzelaliśmy się" po pierwszych dwóch setach i pozostało nam już liczyć na tie-breaka. Gdybyśmy lepiej weszli w piątą partię, to wiadomo, że większa presja byłaby po stronie przeciwników. Niestety nie udało się, to ZAKSA wygrała spotkanie, więc gratulacje dla nich.

ZAKSA zagrała już wiele ważnych meczów o wysoką stawkę, czy takie doświadczenie mogło pomóc zawodnikom w tej rywalizacji?

Oczywiście, bardzo istotne jest wytrzymywanie końcówek. Jeżeli ktoś po raz pierwszy gra mecz na tym etapie, to poradzi sobie dobrze, jeśli ma do tego predyspozycje. Więszość z nas jednak zdobywa doświadczenie poprzez rozgrywanie takich trudnych meczów, jak w przypadku ZAKSY – chociażby granie w Lidze Mistrzów – to zawsze procentuje. Efekty widać szczególnie po takich końcówkach z jedno-, dwupunktową przewagą, których Kędzierzyn zagrał ogromną ilość w tym sezonie i słynie z tego, że świetnie radzi sobie grając pod presją. Dzisiaj od trzeciego seta ZAKSA spokojnie kontrolowała ich przebieg, wypracowali sobie znaczną przewagę i dzięki temu grali swobodną siatkówkę.

Zabraknie Was w finale, ale pierwszy raz od dziesięciu lat rywalizujecie o medale. Czy na ten moment osiągnęliście postawiony sobie minimalny cel?

Myślę, że naszym realnym celem było znalezienie się w pierwszej szóstce i bardzo cieszymy się, że udało nam się to osiągnąć, co widać zresztą po kibicach, ale i po nas samych. Jednak prawda jest taka, że każdy chce wygrywać, więc czy byłby to mecz o złoto, czy o brąz, zawsze trzeba dawać z siebie maksimum. Dzisiaj ZAKSA pokazała nam trochę miejsce w szeregu, ale walczymy dalej, mamy teraz tydzień pracy, przygotowań i trzeba skupić się na tym, co przed nami.

Za wami bardzo dobra faza zasadnicza i dwukrotne zwycięstwo z Resovią w ćwierćfinale. W czym zatem tkwi siła zespołu z Olsztyna?

Właśnie w zespole. Mamy wielu dobrych zawodników, chociażby ogromny talent na środku, Kubę Kochanowskiego, ale żaden z nas w pojedynkę nie wygra, zespołowość jest bardzo ważna. To u nas działa – wszystkie tryby funkcjonują, ciężko znaleźć jakiś słaby punkt – to ogromna praca wykonana przez Prezesa, trenera i nas samych, ale też efekt dobrej atmosfery w zespole. Na pewno nikt nas nie stawiał w miejscu, w którym jesteśmy teraz. Dwa miesiące temu wszyscy myśleli, że skończymy ligę na siódmym miejscu, a my nadal jesteśmy w grze, walczymy i tworzymy małą historię tego klubu.

W Kędzierzynie-Koźlu rozmawiała Agnieszka Sikora
fot. Anna Skowrońska (VOLLEYWORLD)

Komentarze
No votes yet.
Please wait...
Agnieszka Sikora

Agnieszka Sikora

Zakochana w siatkówce - kibicowanie jest dla mnie jak powietrze, nie potrafię bez tego żyć. Początkująca dziennikarka lubująca się we włoskiej kuchni. Studentka pedagogiki zafascynowana podróżami, marząca o zobaczeniu Hiszpanii i Włoch.