Marcin Janusz: Nikogo nie interesuje drugie miejsce

 

W drugim półfinałowym meczu Pucharu Polski, PGE Skra Bełchatów zmierzyła się z zespołem ONICO Warszawa. Bełchatowianie pokazali się w tym spotkaniu z bardzo dobrej strony i po trzech setach awansowali do finału turnieju we Wrocławiu. Po meczu rozmawialiśmy z MVP pojedynku, Marcinem Januszem.

Gratuluję wygranej oraz nagrody MVP. Ta statuetka musi być bardzo ważna w takim momencie?

Ważna tak, ale najważniejsze jest to, że wygraliśmy i jesteśmy już w jutrzejszym finale Pucharu Polski. Statuetka na pewno cieszy, ale nie jest najważniejsza. Dzisiaj każdy z naszej drużyny na nią zasłużył. Wielkie brawa dla całego zespołu i mam nadzieję, że jutro zaprezentujemy się z podobnej strony.

W obliczu kontuzji Grzegorza Łomacza zostałeś pierwszym rozgrywającym. To duża rola poprowadzić zespół w tym turnieju?

Tak. Szkoda jednak, że w takich okolicznościach dostałem tę szansę. Mam nadzieję, że Grzesiek wróci do nas jak najszybciej i już nie będzie mu doskwierać ta kontuzja. Teraz ja mam czas, żeby się pokazać, żeby też poprowadzić Skrę do zwycięstwa. Mam nadzieję, że mi się to uda, a jak Grzesiek wróci to już będzie bardzo dobrze.

Mieliście niecały tydzień od ostatniego meczu, czy to wystarczający czas aby przygotować się do turnieju?

Tak, tak jak najbardziej. W tym sezonie aż tyle przerwy między meczami to już dawno nie mieliśmy, także na pewno nam wystarczyło. Myślę, że było dzisiaj widać to przygotowanie. Praktycznie w każdym elemencie graliśmy dobrze, więc było wystarczająco czasu.

Warszawa prezentowała ostatnio bardzo dobrą formę, czy spodziewaliście się dzisiaj trudniejszego meczu?

Spodziewaliśmy się trudnego spotkania i ten pojedynek był naprawdę trudny. Pomimo tego, że wygraliśmy 3:0 to było bardzo ciężko. ONICO Warszawa na początku setów kilkakrotnie odskakiwała na kilka punktów, a my doganialiśmy ich dopiero w końcówkach i wtedy przechylaliśmy szalę zwycięstwa na swoją stronę, więc ten mecz był naprawdę trudny. Tak samo jak graliśmy u nas w Bełchatowie pierwszy mecz, to też wszystkie sety wygraliśmy do 23. Ciężko się z nimi gra, więc świetnie, że wygraliśmy, bardzo się z tego cieszymy.

Można więc powiedzieć, że kluczowe w tym meczu były końcówki setów, które to wy lepiej rozgrywaliście?

Tak, zdecydowanie te końcówki zaważyły. Myślę, że w każdym secie do dwudziestego punktu rywalizacja była w miarę równa, z wyjątkiem pierwszego seta, ale przede wszystkim to właśnie w końcówkach zagraliśmy bardzo dobrze. To na pewno cieszy i mam nadzieję, że jutro będzie tak samo.

W pierwszym meczu Trefl Gdańsk pokonał Zaksę. Spodziewaliście się, że obrońca tytułu nie zagra w finale?

Na pewno jest to jakaś niespodzianka, ale my wiemy, że zespół z Gdańska też gra na bardzo wysokim poziomie. Jest to na pewno zaskoczenie, ale nie jest to jakaś wielka sensacja. Wiadomo, że to jest turniej i tak jak powiedział Mariusz, tutaj decyduje dyspozycja dnia i to oni dzisiaj byli lepsi, a ja mam nadzieję, że to my będziemy jutro lepsi (śmiech).

Właśnie jutro zagracie z drużyną z Gdańska, czy to czas aby Skra powtórzyła sukces z 2016 roku?

Tak i nie ukrywamy, że przyjechaliśmy tutaj, żeby bić się o puchar i powtórzyć ten sukces. Zrobimy wszystko, żeby jutro powalczyć o zwycięstwo i zdobyć to trofeum. Jeśli zagramy jutro tak jak dzisiaj, to wierzę w to, że będzie dobrze.

Walczycie w PlusLidze i gracie także w Lidze Mistrzów, a jakie znaczenie ma dla was Puchar Polski?

Ma on ogromne znaczenie. W Skrze Bełchatów zawsze liczą się wszystkie trofea i to ile na koniec uda się ich zdobyć. Myślę więc, że tutaj nikogo nie interesuje drugie miejsce, także jutro będziemy musieli się mocno spiąć na drużynę z Gdańska. Dzisiaj pokazaliśmy dobrą siatkówkę, a teraz musimy się na nich też mocno skoncentrować i mam nadzieję, że wtedy wygramy.

Już trzy dni po finale, zagracie rewanżowy mecz w Lidze Mistrzów, czy myślicie już o tym pojedynku?

Nie, skupiamy się na tym co na razie najbliżej przed nami. Tak jakoś daleko w przyszłość nie wybiegamy. Ten sezon tak wygląda, że gramy co kilka dni i trzeba umieć się przestawiać z dnia na dzień na kolejnego przeciwnika, ale teraz myślimy tylko o jutrzejszym finale.

We Wrocławiu rozmawiała Agnieszka Sikora
fot. Anna Skowrońska (VOLLEYWORLD)

Komentarze
No votes yet.
Please wait...
Agnieszka Sikora

Agnieszka Sikora

Zakochana w siatkówce - kibicowanie jest dla mnie jak powietrze, nie potrafię bez tego żyć. Początkująca dziennikarka lubująca się we włoskiej kuchni. Studentka pedagogiki zafascynowana podróżami, marząca o zobaczeniu Hiszpanii i Włoch.