#LigaMistrzów: Drużyna z Gdańska i Bełchatowa w ćwierćfinale! ZAKSA żegna się z rozgrywkami

 

Za nami ostatnia kolejka fazy zasadniczej ligi mistrzów. Gdańszczanie, którzy przepustkę do ćwierćfinału zdobyli już w poprzedniej kolejce, na zakończenie tego etapu zmagań, odnieśli trzysetowe zwycięstwo. Z wygranej cieszyli się także bełchatowianie, którzy po porażce kędzierzynian, dostali się do następnej rundy.

ZWYCIĘSTWO NA WAGĘ AWANSU 

W mocno okrojonym składzie nie najlepiej mecz rozpoczęli bełchatowanie. Zespół z Berlina bardzo szybko wypracował trzypunktowe prowadzenie, którego nie potrafili zniwelować gospodarze meczu. Skuteczne zagrywki Karola Kłosa pozwoliły PGE Skrze zbliżyć się do rywala, jednak dopiero w końcówce doprowadzili oni do remisu. O zwycięstwie w tej partii musiała zadecydować gra na przewagi, w której lepsi okazali się bełchatowianie (27:25). Druga partia spotkania była zdecydowanie bardziej wyrównana. Wynik oscylował w okolicy remisu lub jedna z drużyn prowadziła jednym, dwoma "oczkami". W końcowej części seta mistrzowie Polski wygrywali 23:21 i utrzymali ten wynik, zwyciężając 25:23. Po dwóch odsłonach, w których górą byli gospodarze meczu, trzeciego seta rozpoczęli oni do dobrej gry i szybko uzyskali prowadzenie. Choć wygrywali 14:10, to jednak nie utrzymali tego dorobku punktowego i na tablicy pojawił się remis. Po raz kolejny o zwycięstwie musiała zadecydować rywalizacja na przewagi. Ostatecznie to bełchatowianie wykazali się lepszą dyspozycją w kluczowych momentach i zwyciężyli 31:29. Wygrana za trzy punkty pozwoliła PGE Skrze zachować szanse na awans do ćwierćfinału.

PGE Skra Bełchatów – Berlin Recycling Volleys 3:0 (27:25, 25:23, 31:29)

Składy zespołów:
PGE Skra Bełchatów: Teppan, Kłos, Katic, Ebadipour, Łomacz, Orczyk, Piechocki (libero) oraz Szalpuk, Rodriguez
Berlin Recycling Volleys: Jendryk, Reichert, Klein, Kuhner, White, Patch, N. Rossard (libero) oraz Zimmermann, Tuia Russel

 

PIERWSZE MIEJSCE W GRUPIE

Zespół z Gdańska udał się na mecz do Belgii jako drużyna pewna awansu do ćwierćfinału ligi mistrzów. Podopieczni trenera Andrei Anastasiego nie zważali jednak na to i chcieli odnieść kolejne zwycięstwo. Polski klub rozpoczął spotkanie bardzo pewnie, dyktując warunki już od pierwszych akcji. Siatkarze Greenyard Maaseik popełniali sporo błędów i nie potrafili odrobić strat. Gdańszczanie pewnie zakończyli pierwszego seta 25:20. W drugiej partii sytuacja wyglądała nieco inaczej. Gospodarze meczu poprawili swoją dyspozycję i dotrzymywali kroku rywalowi z Polski. W decydującej części Gdańskie Lwy prowadziły jedynie jednym punktem, ale nie pozwoliły sobie nawet na chwilę dekoncentracji i zwyciężyły 25:21. Od początku trzeciego seta, po stronie polskiego zespołu kibice mogli zobaczyć nowych zawodników, którzy zmienili podstawową szóstkę. Tym razem lepiej prezentowali się gospodarze meczu, którzy wypracowali trzy punkty przewagi. Zawodnicy z Gdańska dopowadzili jednak do wyrównania i to oni objęli trzypunktowe prowadzenie. Od tego momentu do końca trzeciej odsłony, drużyna gdańszczan kontrolowała przebieg gry i zakończyła tę partię 25:21. Tym samym przypieczętowując awans do najlepszej ósemki ligi mistrzów.

Greenyard Maaseik  – Trefl Gdańsk 0:3 (20:25, 21:25, 21:25)

Składy zespołów:
Greenyard Maaseik: Cox, Pupart, Tammemaa, Maan, Blankenau, Grozdanow, Dronkers (libero) oraz Wojcik, Van Heyste i Baetens
Trefl Gdańsk: Nowakowski, Janusz, Jakubiszak, Niemiec, Muzaj, Schott, Olenderek (libero) oraz Grzyb, Hebda, Mijailović, Mordyl, Kozłowski, Sasak i Majcherski (libero)

 

POŻEGNANIE Z LIGĄ MISTRZÓW

Pierwszy set spotkania ZAKSY Kędzierzyn-Koźle z Cucine Lube Civitanova, rozpoczął się od wyrównanej rywalizacji, w której przewaga każdego z zespołów nie przewyższała dwóch "oczek". W drugiej części inauguracyjnej partii, polski zespół zaprezentował bardzo dobrą grę i zbudował znaczną przewagę nad rywalem. To pozwoliło ZAKSIE na zwycięstwo 25:20.

Tylko podczas pierwszych kilku akcji drugiej odsłony, na tablicy wyników widniał remis. Następnie kędzierzynianie wypracowali cztery punkty przewagi nad gospodarzami. Utrzymywali oni swoje prowadzenie, które w decydującej części wzrosło do 6 "oczek". Choć dzięki zagrywkom Bruno Rezende, włoski zespół zbliżył się do przeciwnika, to jednak nie wystarczyło. ZAKSA wygrała 25:22, prowadząc tym saym w meczu już 2:0.

Trzecia partia rozpoczęła się od gry punkt za punkt i taka sytuacja utrzymywała się przez dłuższy czas. Skuteczny blok kędzierzynian pozwolił im "odskoczyć" rywalowi na kilka punktów. Podopieczni Andrei Gardiniego byli w bardzo dobrej sytuacji, prowadząc 24:20. Jednak gospodarze spotkania nie zamierzali się poddać i doprowadzili do wyrównania. Przez długi czas kibice byli świadkiem gry na przewagi, która ostatecznie zakończyła się na korzyść włoskiej ekipy 34:32.

W przeciwieństwie do pierwszych trzech partii, w czwartej to gospodarze jako pierwsi przejęli inicjatywę. Zbudowali oni sporą przewagę, której nie potrafili zniwelować przyjezdni. Ostatecznie Cucine Lube Civitanova doprowadziła do remisu w całym spotkaniu (25:21).

Tie-break rozpoczął się od wyrównanej rywalizacji obu zespołów, ale przy zmianie stron to włoski zespół był o dwa "oczka" bliżej zwycięstwa. Błędy w ataku po stronie kędzierzynian, wykorzystali zawodnicy z Civitanovy. Choć polska drużyna odrobiła znaczną część strat, to jednak nie potrafiła zatrzymać skutecznych zagrywek przeciwnika. Tym samym z wygranej cieszyli się miejscowi, a ZAKSA odnosząc porażkę zakończyła swój udział w tegorocznej lidze mistrzów. Przegrana wicemistrza Polski, pozwoliła PGE Skrze Bełchatów zdobyć awans do ćwierćfinału europejskich rozgrywek.

Cucine Lube Civitanova – ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 3:2 (20:25, 22:25, 34:32, 25:21, 15:12)

Składy zespołów:
Cucine Lube Civitanova: Sokołow, D’Hulst, Massari, Stankovic, Leal, Simon, Balaso (libero) oraz Juantorena, Cantagalli, Cester i Rezende
ZAKSA Kędzierzyn-Koźle: Kaczmarek, Toniutt, Wiśniewski, Bieniek, Śliwka, Szymura, Zatorski (libero) oraz Stępień, Shaw, Koppers, Kalembka i Sacharewicz

 

źródło: informacja własna
fot. Daria Jańczyk (VOLLEYWORLD)

Komentarze
No votes yet.
Please wait...
Agnieszka Sikora

Agnieszka Sikora

Zakochana w siatkówce - kibicowanie jest dla mnie jak powietrze, nie potrafię bez tego żyć. Początkująca dziennikarka lubująca się we włoskiej kuchni. Studentka pedagogiki zafascynowana podróżami, marząca o zobaczeniu Hiszpanii i Włoch.