Jeszcze się podniesiemy

Wielkie oczekiwania, presja, a końcu wielkie rozczarowanie. Tak można podsumować sezon reprezentacyjny siatkarzy. Wśród kibiców rozpacz, pretensje i zastanawianie się, co poszło nie tak. Zawodnicy pozbawieni energii i optymizmu, jakby ktoś spuścił z nich powietrze.

Mistrzostwa Świata Mężczyzn w Piłce Siatkowej, które odbyły się rok temu w Polsce pokazały zawodnikom oraz kibicom, że wszystko może się wydarzyć w sporcie. Kilkadziesiąt tysięcy pasjonatów sportu śledziło zmagania naszych siatkarzy, którzy pewnie zmierzali po Mistrzostwo Świata. Po wyczerpujących zmaganiach udało się. Podopieczni Stephane'a Antigi wywalczyli złoty medal. W naszym kraju wybuchła wielka radość oraz zwiększyły się wymagania względem zawodników.

Przed sezonem reprezentacyjnym wiadomym było, że głównym celem są kwalifikacje na Igrzyska Olimpijskie. Naszych siatkarzy czekała ciężka przeprawa w Pucharze Świata. W ciągu dwóch tygodni rozgrywanych było 14 spotkań. Dodatkowo zawodnicy musieli przemieszczać się po miastach Japonii.

Pierwszym poważnym turniejem była Liga Światowa, w której udział biorą 32 drużyny. Turniej finałowy odbywał się w Rio de Janeiro. W fazie grupowej Polska musiała zmierzyć się z trudnymi rywalami, jak Rosja, Stany Zjednoczone czy Iran. Gra naszego zespołu wyglądała obiecująco. Polacy byli faworytami tego turnieju. Niestety na kibiców oraz zawodników został wylany kubeł zimnej wody. Przegraliśmy mecz o brązowy medal z ekipą ze Stanów Zjednoczonych. Próbowano wytłumaczyć porażkę naszego zespołu różnymi niuansami.

W sierpniu odbył się Memoriał Wagnera w Toruniu. Był to turniej towarzyski, który miał pokazać, w jakiej formie są nasi siatkarze. W rozgrywkach, oprócz Polaków, wzięły udział reprezentacje z Francji, Iranu oraz Japonii. Mecz, który miał zadecydować o złotym krążku dla biało – czerwonych rozegrany został z Francją. Już wtedy zauważyłam, że forma naszego zespołu nie jest na najwyższym poziomie. Jednak zajęliśmy pierwsze miejsce, co uspokoiło samych siatkarzy, jak i kibiców.

Najważniejszy turniej, czyli Puchar Świata w Japonii odbył się we wrześniu. Miał on być przepustką do Letnich Igrzysk Olimpijskich. Do turnieju kwalifikują się dwie pierwsze drużyny. Osobiście twierdzę, że Puchar Świata jest katorgą dla zespołów. Mecze odbywały się w trzech miastach, pomiędzy którymi musiały podróżować reprezentacje. Polakom udało się bez problemu przejść przez fazę grupową. Mówiono już, że biało – czerwoni są na ostatniej prostej do zdobycia złota. Nikt nie spodziewał się porażki, jaką ponieśli nasi siatkarze. Zdobyliśmy brązowy medal, który nie dawał nam jednak kwalifikacji.

Czekał nas jeszcze jeden turniej – Mistrzostwa Europy rozgrywane w Bułgarii. Była to ostatnia szansa, aby zdobyć medal w tym sezonie. Płomyk nadziei tlił się w zawodnikach, jak i polskich kibicach. Wszyscy wierzyli, że jesteśmy w stanie stanąć na podium. Jak w poprzednich ważnych imprezach nasi zawodnicy przeszli bez problemu przez fazę grupową. W ćwierćfinale spotkali się ze Słowenią. Nikt nie spodziewał się, że ten mecz sprawi tyle problemów. Skutkiem była niestety przegrana naszego zespołu. Promyk nadziei został ugaszony.

Złość, szok i wielkie rozczarowanie – to odczuwali kibice, jak i siatkarze. Kibice nie wierzyli, jak Mistrzowie Świata nie byli w stanie zdobyć następnych tytułów. Media jak i fani nie brali pod uwagę, że zawodnicy to również ludzie. Przed sezonem postawiono przed nimi wysokie wymagania. Nikt nie zdawał sobie sprawy, że coś może pójść nie tak. Czytając komentarze po przegranym meczu podczas Mistrzostw Europy włosy jeżyły mi się na karku. Oczernianie i pretensje kibiców, którzy nie byli w stanie zrozumieć, co się stało z ich złotą ekipą.

To był jeden z najcięższych sezonów biało – czerwonych. Po Mistrzostwach Świata odeszło kilku podstawowych zawodników. Trener musiał stworzyć nowy zespół, który podoła wymaganiom. Wydawało się, że nic nie będzie w stanie zatrzymać naszej ekipy. A największym problemem była psychika zawodników, którzy nie poradzili sobie z presją. Jednak uważam, że powinniśmy wierzyć w tych siatkarzy, których stać na wygrywanie.

źródło : Anna Maria Żbik

Komentarze
No votes yet.
Please wait...
Anna Maria Żbik

Anna Maria Żbik

Obecnie studiuję dziennikarstwo i nowe media w Warszawie. Dzięki pracy w redakcji łączę trzy pasje: pisanie, fotografię oraz siatkówkę. Interesuję się również jazdą konną :)

Dodaj komentarz