Jakub Kochanowski: Musimy skupić się na tym, aby wyprzedzić kogoś z „szóstki”

 

W niedzielę późnym wieczorem Cuprum Lubin podejmował zespół Indykpol AZS Olsztyn. Ważny pojedynek w kontekście walki o pierwszą "szóstkę" plusligi zakończył się zwycięstwem przyjezdnych, którzy zdobyli trzy punkty. Po zakończeniu meczu rozmawialiśmy z Jakubem Kochanowskim, zapraszamy do przeczytania wywiadu ze środkowym olsztyńskiej drużyny.

Razem z Cuprum Lubin jesteście zespołami, które znajdują się tuż za pierwszą "szóstką”. Czy ten mecz można nazwać spotkaniem za 6 punktów?

Nawet trzeba go tak nazwać. Było to spotkanie za sześć punktów, które to my wywozimy i jestem pewien, że już teraz Cuprum nas nie dogoni. My natomiast musimy skupić się na tym, żeby wyprzedzić kogoś z "szóstki”, najpewniej Jastrzębski Węgiel.

Zaczęliście spotkanie od sporej straty punktowej. Z czego mogą wynikać takie przestoje?

Przespaliśmy tego pierwszego seta, ewidentnie nie weszliśmy dobrze w mecz, a później się to udało odwrócić i zagraliśmy już na swoim poziomie. Podyktowaliśmy swoje warunki i tak to powinno wyglądać od początku meczu.

W drugim secie zanotowaliście lepszą skuteczność w ataku, czy to tego elementu zabrakło w pierwszej partii?

Właściwie to brakowało wszystkich elementów po trochu w pierwszym secie. Można powiedzieć, że zagrywka dobrze nam funkcjonowała w tej pierwszej partii i prawdopodobnie, dlatego nie skończyło się to tragicznym wynikiem, ale do 23. Tak jak powiedziałem wcześniej później zaczęło nam funkcjonować wszystko i było już tylko lepiej.

W ostatnich meczach Tomas Rousseaux nie prezentował najlepszej dyspozycji, ale dzisiaj to on przejął taką rolę lidera?

Jak najbardziej i jak najbardziej zasłużone MVP. Może i Tomas "faluje", ale bardzo wielu zawodników jest takich, że kiedy trzeba się zmobilizować na play-offy, to oni właśnie grają najlepszy moment w swoim sezonie i czas pokaże czy Tomas jest kimś takim. Aczkolwiek ja wierzę w to, że będziemy mieli jeszcze z niego bardzo dużo pociechy.

Pokonaliście Resovię, ale przegraliście z Treflem, teraz odnieśliście zwycięstwo. Co może być przyczyną takiej gry w kratkę?

Ja bym nie powiedział, że przegraliśmy z Treflem, bo po pierwsze wywieźliśmy bardzo cenny punkt z tamtego terenu, który jest naprawdę bardzo trudny, a nie każdy mecz da się wygrać. Trefl Gdańsk jest drużyną, która prezentuje wysoki poziom i my pokazaliśmy wszystko, co mogliśmy, żeby to spotkanie odwrócić na swoją stronę. Nie udało się, ale nie traktujemy tego jako porażkę, tylko jako małe zwycięstwo z tego jednego punktu.

Waszym kolejnym rywalem będzie zespół z Radomia. Można powiedzieć, że jest to dość „niewygodny” rywal?

Moim zdaniem ich największym atutem jest ich własna hala, ale następny mecz gramy u siebie. Dzięki temu na pewno ich czucie i ten złoty sufit, o którym wszyscy już słyszeli, że przeszkadza, nie będzie im pomagać, więc moim zdaniem, jeżeli zagramy na swoim całkiem niezłym poziomie to spokojnie trzy punkty zostaną w Olsztynie.

W Lubinie rozmawiała Agnieszka Sikora
fot. Anna Skowrońska (VOLLEYWORLD)

Komentarze
No votes yet.
Please wait...
Agnieszka Sikora

Agnieszka Sikora

Zakochana w siatkówce - kibicowanie jest dla mnie jak powietrze, nie potrafię bez tego żyć. Początkująca dziennikarka lubująca się we włoskiej kuchni. Studentka pedagogiki zafascynowana podróżami, marząca o zobaczeniu Hiszpanii i Włoch.