Grzegorz Pająk: Te spotkania stoją na bardzo wysokim poziomie

 

Hitem 21. kolejki PlusLigi był pojedynek pomiędzy Jastrzębskim Węglem a ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle. Mecz ten zapowiadał się na bardzo emocjonujące widowisko i z pewnością nie rozczarował kibiców. W pierwszych dwóch setach przeważali jastrzębianie, jednak od trzeciej partii mistrzowie Polski nawiązali wyrównaną walkę i to oni po pięciosetowej batalii cieszyli się z wygranej. My po meczu rozmawialiśmy z rozgrywającym kędzierzynian, Grzegorzem Pająkiem. Zapraszamy!

W 6. rundzie wasz pojedynek z Jastrzębianami również był bardzo emocjonujący i tak samo zakończył się pięciosetowym zwycięstwem Zaksy.

Tak, dokładnie było tym razem tak samo, ale to chyba ich wina, bo się postawili (śmiech). Żarty żartami oczywiście, ale te mecze z nimi naprawdę są zawsze bardzo dobre, warte oglądania i bardzo fajnie pograli dzisiaj tutaj. Te spotkania stoją na bardzo wysokim poziomie, wyniki są bardzo zbliżone w poszczególnych setach. Można powiedzieć, że to jest taki smaczek kolejki jak i na razie też tej drugiej rundy. Bardzo fajnie na pewno zmierzyć się z takim zespołem na pełnej hali przy dopingu wspaniałych kibiców. To naprawdę fajne przeżycie.

Dwa pierwsze sety w wykonaniu Jastrzębian można powiedzieć, że były wzorowe. Wychodziło im wszystko, a wasza gra niestety nie przypominała tej z wcześniejszych spotkań.

Jak patrzę na wyniki to dwa razy skończyły się do dwudziestu trzech, więc może my w jakimś stopniu nie prezentowaliśmy tego, co zawsze prezentujemy. Jednak muszę zwrócić uwagę, że jedna piłka bądź dwie więcej skończone lub jakaś obroniona i mógłby skończyć się ten set przeciwnie i wtedy właśnie byłyby pytania odwrotne. Jednak faktycznie, Jastrzębie wyszło od razu „napompowane” mocno. Wiedzieliśmy, że tak będzie i chcieliśmy ten moment przeczekać. Potem my nie mogliśmy odnaleźć swojej gry, ale fajnie, że ta przerwa dziesięciominutowa, można powiedzieć wybiła ich trochę z uderzenia, a nas nakręciła na granie dalej.

W waszym zespole z powodu kontuzji nie ma jednego z głównych filarów drużyny, czyli Kevina Tillie. Chyba w jakimś stopniu mogliście odczuć jego brak na boisku?

Nie wiem, jakie było dzisiaj przyjęcie, ale Kevin słynie z tego, że ma dobre przyjęcie i na pewno w tym elemencie się wyróżnia na tle naszym jak i ogólnie w lidze. My jednak po to mamy taki skład, po to mamy takich zawodników, żeby w takich właśnie sytuacjach wejść i zastąpić godnie Kevina i pomóc zespołowi. Jak widać nie mamy tutaj żadnych jakiś strat, bo wygrywamy i nie ma tutaj się czego obawiać, że gra Rafał, a nie gra Kevin.

Nie zdobyliście dzisiaj pełnej puli, ale te dwa punkty można powiedzieć, że są bardzo ważne zwłaszcza w kontekście tego, że w czołówce tabeli jest bardzo ciasno.

To są dwa punkty w Jastrzębiu, więc ja bym je nazwał czterema punktami jakby w lidze, zwłaszcza przy tym jak zespół z Jastrzębia prezentuje się w tym sezonie. To naprawdę są dwa cenne punkty z drużyną taką jak Jastrzębie, która walczy o strefę medalową i pewnie ostatecznie w tej strefie się znajdzie, jeżeli dalej będzie trzymała tak wysoką skuteczność gry. Łącznie, więc te cztery punkty na dwie kolejki z takim zespołem, to uważam za naprawdę bardzo fajny wynik.

Teraz w PlusLidze czekają was spotkania z zespołami z Katowic i Bydgoszczy, to nie są tak wymagający rywale jak choćby Jastrzębski Węgiel?

Tak, to nie są tak wymagający rywale jak Jastrzębianie, ale to też jest mecz, w którym do zgarnięcia są trzy punkty i trzeba się przygotować tak jak do każdego innego spotkania, czy byśmy grali z Rzeszowem, Bełchatowem czy Jastrzębiem. Dlatego strata punktów z Katowicami będzie tak samo bolesna jak utrata punktów z Jastrzębiem, więc dobrze by było jakby udało się wygrać za trzy punkty.

Już we wtorek wasz kolejny mecz w Lidze Mistrzów. Zmierzycie się z Noliko Maaseik, z którym na wyjeździe wygraliście 3:0. Myślicie, że teraz też ten pojedynek zakończy się podobnym wynikiem?

To znaczy mecz meczowi nie równy, ale wiadomo, że drużyna z Noliko może zagrać lepiej niż zagrała u siebie i to może być całkowicie inny mecz. Dlatego my nie myślimy tak, że wychodząc na boisku, już mamy w głowach, że będzie 3:0. Po prostu trzeba grać 10 minut, trzeba grać 30 minut, godzinę albo dwie jeżeli tego wymaga spotkanie, więc jesteśmy przygotowani na granie właśnie tak jak dzisiaj, dwie i pół godziny w siatkówkę.  Nieważne czy będzie to trwało dwie i pół godziny czy godzinę dziesięć, to wszystko okaże się we wtorek.

Dziękuję bardzo za rozmowę, powodzenia.

Dziękuję bardzo.

W Kędzierzynie-Koźlu rozmawiała Agnieszka Sikora

Komentarze
No votes yet.
Please wait...
Agnieszka Sikora

Agnieszka Sikora

Zakochana w siatkówce - kibicowanie jest dla mnie jak powietrze, nie potrafię bez tego żyć. Początkująca dziennikarka lubująca się we włoskiej kuchni. Studentka pedagogiki zafascynowana podróżami, marząca o zobaczeniu Hiszpanii i Włoch.

Dodaj komentarz