Damian Schulz: Wszystko było w naszych rękach

 

LOTOS Trefl Gdańsk przegrał półfinałowy pojedynek Pucharu Polski z PGE Skrą Bełchatów. Jednak atakujący drużyny z Gdańska pozytywnie ocenił grę swojego zespołu, zwracając uwagę na dobry występ młodych zawodników. Zapraszamy do przeczytania wywiadu.

Zagraliście bardzo dobry mecz w Rzeszowie. Wielu stawiało was na przegranej pozycji, ale pokazaliście, że potraficie wygrać na Podpromiu.

Tak, dobrze zagraliśmy. Dobrze spisywaliśmy się w polu zagrywki i ogólnie zagraliśmy bardzo dobre spotkanie. Rzeszów też zagrał bardzo dobrze, ale w tym dniu my trochę byliśmy o te kilka piłek lepsi, więc my przyjechaliśmy do Wrocławia. Cieszymy się z tego, że tutaj jesteśmy. Tylko szkoda, że ten mecz odbył się w trzech setach, bo można było tutaj coś więcej powalczyć. Naprawdę popełniliśmy parę, trochę błędów na zagrywce i w ataku, a sety i tak kończyły się na przewagi, więc coś więcej można było tutaj pograć.

Skra uzyskiwała spore prowadzenie na początku każdego seta, jednak wy potrafiliście odrobić tę stratę, ale czegoś zabrakło wam w końcówkach.

Tak, dokładnie. Mieliśmy przestoje zarówno w pierwszym jak i drugim secie. W połowie trzeciego seta tak samo, ale cieszy to, że po jakiejś tam nieudanej naszej serii, wracamy do gry i bijemy się jak równy z równym. Fajnie u nas tak mniej więcej wszyscy… tutaj Szymon Jakubiszak bardzo dobrze zagrał. Można powiedzieć taki debiut w pełnym wymiarze, więc jeszcze będziemy mieli z tego chłopaka duży pożytek.

Odbyliście długą i męczącą podróż. Czy to w jakimś stopniu wpłynęło na waszą dzisiejszą dyspozycję?

Jeśli mam być szczery, to nie wiem. Na pewno coś tam, ma to jakiś wpływ, bo nie potrenowaliśmy dużo. Cały czas byliśmy w drodze. Te wszystkie podróże są bardzo męczące. Czy to w samolocie przylecieliśmy do Gdańska o jakiejś nie wiem… szesnastej, siedemnastej byliśmy w domach, a o ósmej rano już wyjeżdżaliśmy do Wrocławia gdzie tutaj przyjechaliśmy po ośmiu godzinach podróży. Niewątpliwie ma to jakiś delikatny wpływ. Nie ma co wymawiać się podróżami. Mogliśmy moim zdaniem tutaj dłużej pograć.

Jeśli miałby Pan porównać mecz z Resovią i Skrą, to czy uważa pan, że Bełchatów postawił trudniejsze warunki?

Myślę, że zarówno na rzeszowskim Podpromiu jak i tutaj w Hali Stulecia wszystko było w naszych rękach. Popełniliśmy więcej błędów w polu serwisowym i troszeczkę mieliśmy przestoi i pojawiały się także pomyłki w ataku. Uważam, że to było takie kluczowe.  Gdybyśmy popełnili mniej błędów, to mogłoby to się skończyć inaczej.

Młodzi gracze zaprezentowali się bardzo dobrze, ale czy mimo to odczuwacie brak Mateusza Miki, który wciąż stoi w kwadracie dla rezerwowych?

Na pewno, to jest taki… taka nasza gwiazda, największa gwiazda, więc brakuje go na boisku. Jednak chłopacy rezerwowi bardzo dobrze się prezentują, więc też mają szansę do grania, do pokazania się.

We Wrocławiu rozmawiała Agnieszka Sikora
fot. Natalia Miłek (VOLLEYWORLD)

Komentarze
No votes yet.
Please wait...
Agnieszka Sikora

Agnieszka Sikora

Zakochana w siatkówce - kibicowanie jest dla mnie jak powietrze, nie potrafię bez tego żyć. Początkująca dziennikarka lubująca się we włoskiej kuchni. Studentka pedagogiki zafascynowana podróżami, marząca o zobaczeniu Hiszpanii i Włoch.

Dodaj komentarz