Blake Scheerhoorn: Wiedziałem czego się tutaj spodziewać

 

Blake Scheerhoorn, 22-letni Kanadyjczyk, który właśnie rozpoczyna swoją przygodę z zawodową siatkówką w Indykpolu AZS Olsztyn, odpowiedział na kilka naszych pytań po zakończeniu XII Memoriału Zdzisława Ambroziaka.

Jak podsumowałbyś pierwszy miesiąc w Polsce?

Pierwszy tydzień był dość trudny, głównie dlatego, że pomiędzy moim domem a Polską jest 8-godzinna różnica czasu. Musiałem się po prostu przestawić. Natomiast zarówno koledzy z drużyny, jak i trener byli bardzo wyrozumiali. Przedyskutowaliśmy kilka kwestii odnośnie tego, nad czym muszę popracować w trakcie sezonu. Rozmawiałem z trenerem o celach długoterminowych i będziemy się na nich skupiać. Wszyscy w drużynie są naprawdę pomocni i bardzo mi się tu podoba.

Indykpol AZS Olsztyn to Twój pierwszy profesjonalny klub. Uważasz, że PlusLiga jest odpowiednim miejscem na rozpoczęcie kariery?

Myślę, że polska liga jest jedną z najbardziej wymagających i uznałem, że jeśli chcę się rozwinąć na tyle, żeby być jednym z czołowych zawodników, to będzie to doskonałe miejsce. Myślę, że to był dobry wybór i jestem podekscytowany, że będę miał szansę grać przeciwko niektórym zawodnikom ze światowej czołówki.

Nie uważasz, że na siatkarzy w Polsce nakłada się bardzo dużą presję?

Tak, myślę, że na siatkarzy w Polsce jest nakładana duża presja, ale tak naprawdę gram w siatkówkę już od kilku lat więc stało się to częścią mojego życia. Po pewnym czasie przyzwyczajasz się do tej codziennej presji i tego czego się od ciebie oczekuje. Myślę, że to dobrze, bo to sprawia, że mam ochotę ciężej pracować, żeby szybciej stać się jak najlepszym zawodnikiem.

Rozmawiałeś z innymi Kanadyjczykami przed podjęciem decyzji o grze w Polsce? To dość popularna liga wśród Twoich rodaków.

Tak, w ciągu ostatnich kilku lat naprawdę dużo Kanadyjczyków grało w Polsce, więc miałem możliwość, żeby z nimi porozmawiać na ten temat. Rozmawiałem na przykład z Gordonem Perrinem czy Justinem Duffem, który grał kilka lat temu i postanowił wrócić (do Espadonu Szczecin – przyp. red.). Tak naprawdę dzięki nim wiedziałem czego mogę się tutaj spodziewać.

Jakie to uczucie dla 22-latka, który jeśli chce grać zawodowo w siatkówkę, musi pojechać niemal na drugi koniec świata?

Zdecydowanie nie jest to proste. Cała rodzina zostaje około 9 godzin stąd, a przez to trudno jest chociażby porozmawiać na Skype, ale tak naprawdę cała drużyna wprowadza bardzo rodzinną atmosferę, więc to sprawia, że nie czuję tego, że jestem tak daleko od domu. Oczywiście, czasem jest ciężko, ale to moje marzenie, coś co zawsze chciałem robić, więc zdecydowanie jest warto.

Myślisz, że jest szansa, aby któregoś dnia Kanada miała profesjonalną ligę, żebyście nie musieli wszyscy wyjeżdżać?

Myślę, że jeśli Kanada i USA by się porozumieli i spróbowali stworzyć taką ligę razem, to miałoby to sens. Sądzę jednak, że to, że mamy szansę wyjazdu i gry w różnych miejscach na świecie, jest naprawdę świetną możliwością.

Twój uniwersytet słynie z tego, że wywodzi się z niego wielu reprezentantów kraju.

Tak, uczyłem się w Trinity Western University. Mamy tam świetnego trenera i program, dzięki któremu wyszkolonych zostało wielu reprezentantów, którzy teraz robią karierę w różnych klubach na całym świecie.

Teraz, kiedy już macie w klubie wszystkich zawodników, jak układa Wam się współpraca? Zdążyliście się już zgrać?

Tak. Na początku było trochę dziwnie, bo wielu z nas było na różnych etapach przygotowań, ale teraz już jest naprawdę dobrze. Czuć zdrową rywalizację, musimy walczyć o miejsce w wyjściowym składzie. Naprawdę cieszę się, że jest kilku innych obcokrajowców, jest z kim porozmawiać po angielsku, bo mój polski jeszcze nie jest zbyt dobry (śmiech).

 

rozmawiała Kinga Kembrowska

Komentarze
Kinga Kembrowska

Kinga Kembrowska

Na co dzień studiuję prawo i mieszkam w Warszawie, ale gdy tylko mam okazję jeżdżę po całej Polsce (a ostatnio także za granicę) na mecze. Moja miłość do siatkówki za kilka miesięcy osiągnie pełnoletniość - do dziś pamiętam pierwszy obejrzany z tatą mecz. Od kilku lat oglądanie spotkań na żywo jest dla mnie równoznaczne z robieniem zdjęć, bo nie ma nic lepszego od uchwycenia na zdjęciach tych pięknych akcji i emocji zawodników. Pozwala mi to połączyć dwie największe pasje - siatkówkę oraz fotografię. Poza Polakami najbardziej zawsze kibicuję Amerykanom i Kanadyjczykom. W VOLLEYWORLD jestem od samego początku i była to jedna z najlepszych decyzji w moim życiu. Bez tego prawdopodobnie nie przeżyłabym wielu przygód (i mam nadzieję, że wiele jeszcze przede mną) i nie poznałabym wielu niesamowitych osób.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *