Bartłomiej Bołądź: Nie ma już tutaj miękkiej gry, to nie są szachy

 

Pierwszy mecz fazy play-off Ligi Mistrzów wygrała ZAKSA Kędzierzyn-Koźle, która pokonała przed własną publicznością VfB Friedrichshafen. Mistrz Polski zwyciężył po pięciosetowym, emocjonującym pojedynku z drużyną prowadzoną przez Vitala Heynena. – To był dobry mecz w naszym wykonaniu – powiedział po spotkaniu trener niemieckiego zespołu.

W pierwszych dwóch setach spotkania lepiej na boisku prezentowała się drużyna Andrei Gardiniego. Mistrz Polski wywiązywał się z roli faworyta, jaką podkreślano już przed tym pojedynkiem. – Moje pytanie przed meczem brzmiało: Czy możemy grać z ZAKSĄ? Przegraliśmy pierwszego seta, ale ja czułem, że tak. To było dobre dla mojego zespołu, ponieważ kiedy przegrywaliśmy, potrzebowaliśmy sekundy, aby zrozumieć, że to, co robiliśmy, było bardzo dobre. Powiedziałem wtedy swoim chłopakom, że po prostu idziemy dalej. Nie graliśmy źle, mogliśmy prezentować się lepiej jeśli zmienilibyśmy niektóre elementy, ale musieliśmy grać dalej – powiedział po zakończonym meczu, Vital Heynen, który cały czas wierzył, że jego drużyna jest w stanie doprowadzić do wyrównania stanu meczu. – Nie byliśmy zdenerwowani po pierwszych dwóch setach. Kiedy ZAKSA wygrywała 2:0, dziennikarze mogli już napisać: "Łatwe zwycięstwo ZAKSY", ale to jest siatkówka i wszystko się odwróciło. Chciałem tylko powiedzieć moim graczom, że to była dla nas dobra lekcja i dobry mecz w naszym wykonaniu. Oczywiście na papierze ZAKSA jest od nas lepsza, jest między nami sporo mniejszych lub większych różnic, ale mój zespół jest blisko tego poziomu – dodał szkoleniowiec.

We wczorajszym meczu w składzie VfB Friedrichshafen wystąpił Bartłomiej Bołądź. Polski atakujący przyznał, że gra przed polską publicznością w kędzierzyńskiej hali miała dla niego ważne znaczenie – Dla mnie to szczególna przegrana, ponieważ kiedyś grałem w ZAKSIE. Jeśli dobrze pamiętam to trzeci raz w takim stylu przegrałem, więc boli taka porażka, ale teraz wracamy do treningów i mam nadzieję, że tak samo powalczymy o zwycięstwo w następnym meczu. Myślę, że pokazaliśmy, że mamy szansę – przyznał zawodnik niemieckiego klubu. Bartłomiej Bołądź zwrócił uwagę na to, że jego drużyna przegrywając dopiero po pięciu setach rywalizacji, pokazała iż stać ją na równą walkę z mistrzem Polski. W rewanżowym meczu, który odbędzie się 10 kwietnia w niemieckim Friedrichshafen, podopieczni Vitala Heynena nie złożą broni i będą chcieli odnieść zwycięstwo. – Najważniejsze, że powalczyliśmy i nie było 3:0, ponieważ wtedy byłoby to dla nas bardzo ciężkie, a tak wiemy, że w kolejnym spotkaniu możemy z ZAKSĄ powalczyć. Jest to zespół z „Top 6” Europy i nie ma już tutaj miękkiej gry, to nie są szachy. Najważniejsze, że zostawiliśmy serce na boisku – dodał atakujący.

źródło: informacja własna
fot. Anna Skowrońska (VOLLEYWORLD)

Komentarze
No votes yet.
Please wait...
Agnieszka Sikora

Agnieszka Sikora

Zakochana w siatkówce - kibicowanie jest dla mnie jak powietrze, nie potrafię bez tego żyć. Początkująca dziennikarka lubująca się we włoskiej kuchni. Studentka pedagogiki zafascynowana podróżami, marząca o zobaczeniu Hiszpanii i Włoch.