#2016okiemVolleyworld: Plusliga – pierwsza runda sezonu 2016/2017

Ostatnie dni 2016 roku zakończyły I rundę plusligowych rozgrywek. Nie zabrakło wielkich emocji, małych i dużych problemów oraz ciekawych spotkań i hitowych transferów. 


Już od początku sezonu emocji nie brakowało – głównie za sprawą transferu Bartosza Kurka do Skry. Siatkarz zdecydował się nie wyjeżdżać do Japonii i ponownie zagrać w żółto-czarnych barwach, co wzbudziło wiele spekulacji, a także było przyczyną komentarzy – nie tylko tych pozytywnych. Jeśli o transferach mowa, to zmiany w regulaminie Plusligi spowodowały konieczność rozwiązania kilku kontraktów. Tak z ZAKSą pożegnać się musiał Jurij Gladyr, którego Mistrzowie Polski zastąpili Mateuszem Bieńkiem, a z Resovią Olieg Achrem. W składzie Wicemistrzów Polski zabrakło też miejsca dla Krzysztofa Ignaczaka.

Sezon 2016/2017 rozpoczęły ciekawe transfery – do Rzeszowa przybyło kanadyjskie trio – John Gordon Perrin, Gavin Schmitt i Frederic Winters, którzy w wielu spotkaniach pociągnęli do zwycięstwa drużynę Asseco Resovii Rzeszów. Wydaje się, że szczególnie wiele dobrego wniósł powracający po kontuzji Schmitt, bez którego ciężko obecnie wyobrazić sobie Resovię, a którego kolekcja nagród MVP stale się powiększa. Na Podpromie wrócił też Marko Ivović. Odkryciem I rundy okazał się jednak Bartłomiej Lemański, który przebojem wdarł się do pierwszego składu „Pasów” i jak na razie w nim pozostaje, tym samym potwierdzając dobrą dyspozycję. Te i inne zmiany dały drużynie wiele dobrego, bo jak na chwilę obecną, z liczbą 38 punktów plasuje się na trzecim miejscu w tabeli. Rzeszowianie mieli słabe momenty, ich forma falowała (przegrali we własnej hali m.in. z GKS-em Katowice), ale wszystko wskazuje na to, że powrócili na właściwe tory.

PGE Skra Bełchatów mocno przeorganizowała skład, stawiając na młodych – odeszli Marechal, Conte czy Wrona, a pojawili się Bednorz, Szalpuk czy, wspomniany już wyżej, Kurek. Różnie wygląda gra Skry, zwłaszcza koniec roku przyniósł rozczarowanie – siatkarze fatalnie zaprezentowali się w meczu Ligi Mistrzów z SCM Universitatea Craiovą, ulegli Azimut Modenie. W Pluslidze również wzloty i upadki, trochę rozczarowuje fakt, że ze spotkań z takimi przeciwnikami jak, zdecydowanie słabszy, BBTS Bielsko-Biała, udaje się wywozić tylko dwa punkty. Dało się wywalczyć drugie miejsce w tabeli na koniec roku, nie ma więc na razie powodu do większych obaw. Najjaśniejszą postacią drużyny wydaje się Srećko Lisinac – jeden z najlepszych obecnie środkowych na świecie.  

Na żadnym polu nie rozczarowują Mistrzowie Polski, ZAKSA Kędzierzyn-Koźle, którzy pewnie zmierzają do powtórzenia sukcesu – zajmują pierwsze miejsce w tabeli z liczbą 42 punktów, a na szesnaście spotkań przegrali tylko dwa (z Asseco Resovią Rzeszów i PGE Skrą Bełchatów).

Są jednak w lidze takie zespoły, do których chciałoby się zakrzyknąć: Więcej życia! Mocno rozczarowuje AZS Częstochowa, której dotychczas udało się zdobyć tylko 9 punktów. Nie lepiej radzą sobie również takie drużyny jak BBTS Bielsko-Biała czy Espadon Szczecin, który jednak po zmianie na stanowisku pierwszego trenera wygrał jedno ze spotkań (z Effectorem Kielce) w trzech setach. Najgorzej radzi sobie jednak Łuczniczka Bydgoszcz, która, choć wywalczyła 11 punktów, przegrała do tej pory aż czternaście meczów.

Nie da się jednak ukryć, że gwiazdą I rundy okrzyknięty musi zostać Salvador Hidalgo Oliva z Jastrzębskiego Węgla. Przyjmujący potrafi praktycznie sam wygrywać sety i to jemu w dużej mierze jastrzębianie zawdzięczają czwarte miejsce w tabeli i 33 punkty na koncie. 

 

Patrząc na to wszystko mogę śmiało stwierdzić, że, jak do tej pory, Plusliga wcale mnie nie rozczarowuje, a wręcz przeciwnie – z niecierpliwością czekam na kolejne mecze. 

 

źródło:informacja własna

Komentarze
No votes yet.
Please wait...
Magdalena Solecka

Magdalena Solecka

Studentka, której miłość do siatkówki jest stosunkowo młoda, ale zdecydowanie intensywna. Poza uwielbieniem do siatkówki moją osobowość można opisać w kilku słowach: butoholizm, kawoholizm i książkoholizm.

Dodaj komentarz