#PodbićEuropę: Final Four z perspektywy kibica

LIGA MISTRZÓWCała siatkarska Polska w ten weekend skupiona była na wydarzeniu, które miało miejsce w Krakowie. Zobaczcie, co o turnieju kończącym Ligę Mistrzów myśli zwykły kibic, taki jak ja!

Podsumowanie Final Four Ligi Mistrzów trzeba zacząć od stwierdzenia, że każda z tych czterech drużyn tak naprawdę mogłaby wygrać tę edycję turnieju, choć najdalej od tego w pierwszym meczu było  Cucine Lube Civitanova, które gładko dało się ograć swoim kolegom z rodzimej ligi. A Asseco Resovia Rzeszów naprawdę walczyła do ostatniej piłki z Zenitem Kazań. I przy stanie 8:3 dla polskiego zespołu w drugiej partii wydawałoby się, że rozpracowaliśmy już drużynę z Rosji i mecz jest nasz. Nic bardziej mylnego! Podopieczni Vladimira Alekno zdołali nie tylko odrobić te straty, ale znaleźli jeszcze tyle siły by wygrać całą partię i śmiało można powiedzieć, że dzięki temu udało im się zwyciężyć w całym meczu. I tak właśnie poznaje się wielkie drużyny, kiedy wygrywają najważniejsze mecze w sezonie nawet, gdy nie wszystko układa im się po ich myśli.

W niedzielę znów polscy kibice z nadzieją usiedli przed telewizorami o 14:45, chcąc zobaczyć rzeszowian odbierających brązowy medal. Mimo starań Polaków po tie-break’u ulegli oni Lube, które zdecydowanie było podrażnione sobotnią porażką. W tym meczu również Asseco Resovia miała swoje szansę – znów niewykorzystane. Gra do końcówki czwartego seta wyglądała naprawdę dobrze. Później jeden z zawodników z Podkarpacia popełnił błąd podwójnego odbicia i właśnie po tej pomyłce gra Resovii się rozsypała. W tie-break’u popełnili oni trzy błędy w zagrywce pod rząd. A takie zespoły jak Lube nie tracą tak świetnych okazji. Moim zdaniem, rzeszowianie w tej piątej partii podali rękę przeciwnikowi, a on z tego skorzystał. Sytuacja w jakiej znajdowali się podopieczni Andrzeja Kowala pokazuje zmiana Bartosza Kurka.  Na jego miejsce wszedł po naprawdę „ładnym” czasie Dominik Witczak. Oczywiście pamiętamy jak Zbigniew Bartman (grając jeszcze w Resovii) wszedł na tie-break’a i skończył praktycznie wszystkie posłane mu piłki, choć był w kwadracie dla rezerwowych cały mecz. Wtedy dostał też nagrodę MVP. Teraz stało się inaczej, nagroda dla najlepszego zawodnika niestety nie trafiła do rąk żadnego z Polaków. Chociaż tutaj można już się nad tym zastanawiać. Być może Polak, ale nie z polskiego klubu. Kto to taki? Sam Wilfredo Leon! Któż by się spodziewał? Śmiem twierdzić, że wszyscy.  Tutaj chyba nie możemy mówić o jakimkolwiek zaskoczeniu. To, że właśnie ten zawodnik dostanie tę nagrodę można było obstawić w bukmacherce (dlaczego tego nie zrobiłam?!).

Ale zanim zacznę mówić o nagrodach indywidualnych nie można zapomnieć o najważniejszym meczu turnieju – o finale. Tutaj idealnie sprawdza się siatkarskie przysłowie: „Kto nie wygrywa 3:0, przegrywa 2:3”. Tak było w przypadku Trentino. Dzięki świetnej grze udało im się wygrać dwa pierwsze sety. A co stało się później? Zenit Kazań odpalił swoje zagrywki, którymi straszy zespoły na całym świecie. Dodatkowo nasi goście z Włoch zaczęli popełniać błędy własne. Przydatny był dla Rosjan challenge, który wyjaśnił sporną sytuację w końcówce czwartej odsłony i dał im niezwykle cenny punkt, po którym niesieni optymizmem wygrali partię. Mimo że piąty set rozpoczął się od prowadzenia Trentino, w grę mocno zaangażowali się wyżej wspomniany Wilfredo Leon i Matthew Anderson, którzy dali zwycięstwo swojemu zespołowi. Warto podkreślić, że jest to warty złoty medal dla tej drużyny. Przed tymi finałami właśnie z drużyną z Trentino mieli tyle samo zwycięstw w tym turnieju. Teraz to Rosjanie mogą pochwalić się większą ilością trofeów.

Wracając do nagród indywidualnych. Najważniejsza dla nas jest pochwała dla Russella Holmesa za blokowanie rywali. Należy też podkreślić, iż Wilfredo Leon nie zgarnął tylko nagrody MVP, ale również najlepszego przyjmującego wraz z Tine Urnautem.  Na rozdaniu nagród miała miejsce też komiczna sytuacja z  Jenią Grebennikovem, któremu nie spieszyło się do odebrania statuetki. Ale w końcu znalazł się i przyjął podarunek.

Trudno w jednym zdaniu podsumować taki turniej, gdzie występuje tylu wspaniałych zawodników. Brawa należą się dla wszystkich. Nie tylko dla drużyn, które stworzyły piękne widowisko. Bez kibiców te mecze na  pewno wyglądałyby dużo gorzej. Teraz zostaje nam czekać do przyszłego roku.

 

źródło: opracowanie własne

Komentarze
No votes yet.
Please wait...
Patrycja Skalska

Patrycja Skalska

Jestem zwykłą polską nastolatką po uszy zakochaną w sporcie, a przede wszystkim siatkówce. Jedną z moich większych pasji jest fotografia. Uwielbiam pokazywać kibicom mecze moimi oczami. Moim największym sukcesem jest to, iż prowadzę Oficjalny Fan Page Piotra Nowakowskiego na facebooku :) Moje główne motto życiowe brzmi "nie ma rzeczy niemożliwych"

Dodaj komentarz